Wtrącę tylko tytułem tej turbodziury. Bo też żonie ostatnio kupiłem taki wynalazek jak Panda Cross 1,3 Multijet. Silnik w zasadzie ten sam co mam w służbowej Astrze III z tym, że w Oplu jest inna głowica. I pomijając wagę obu aut to w Oplu ten motor ma 105KM a we fiacie 70KM. Ale zmierzam do tego, że subiektywnie turbodziura we Fiacie nie istnieje a w Oplu jest ogromna (w zasadzie do 1900 obrotów nie ma silnika). I tu słuszna jest uwaga o stylu jazdy. Bo mimo wszystko ja uważam, że nawet w tym Oplu silnik jest żwawy, może głupio to brzmi, ale wymaga innego stylu jazdy. Poprostu nie można redukować za wcześnie a obroty non stop 2tys+. We facie ten silnik idzie od zera - tak jakby turbina nie była turbiną a kompresorem. Wręcz męczy się powyżej 3,5 tys a ta granica w oplu powoduje dopiero pełen rozruch Niemniej, do miasta lepszy jest silnik w wkonaniu fiata. W Oplu poprostu się męczę... Konkluzją jest to, że jak po tych dieslach zasiadam do 4,4L PB to jakoś tak płynę I nie ważne czy niskie obroty, czy wysokie...