Myślę sobie, że ludziska wszystko wyrzeźbią dla mamony, lub z powodu przyjemności w adamosłodowaniu. Tu jest jednak inaczej: widziałem w ciągu trzech lat z dziesięć takich. Z różnych rodzajów drewna, ale "sztanca" ta sama. Tak się zastanawiam bez żadnych dowodów ( proszę odpuścić bajkopisarstwo), czy BHA nie importowało również samych mechanizmów od GB i nie pakowało tego w "good, english cabinet". Niektórzy maja mocne parcie, żeby coś dodać od siebie . A te anglikany chyba mocno chcieli swój sztandar dzierżyć, skoro np. sfrezowali partię werków z już nabitymi znakami Beckera (lub tego zażądali) by dumnie przywalić BHA. No i taniej pewnie było, więc zarobek dla pośrednika większy. No nie wiem, takie gdybanie. Powtarzalność jednak skrzynek skłania mnie do wniosku, że to nie majsterklepka zrobił (swoją drogą staranna, stolarska robota), co mu baba kazała wyreperować zegar, którego klosz został potłuczony w wyniku małżeńskich perswazji. Na amerykańskich stronach jest pokazany identyczny, tyle, że w dębie, takie same wskazówki, numer 2070882. Mój: 2070789. Dziadek pewnie wieczorem się odezwie, ciekaw jestem i Jego opinii.