Z przedmiotami kolekcjonerskimi to już tak jest... Ludzie chcą mieć wiedzę na temat swoich zbiorów, a ta jest trudno dostępna, albo jeszcze nie opracowana. Każdy więc katalog, ba- długotrwała dyskusja między zapaleńcami, będzie owocowała wzmożeniem popytu. Bo można wreszcie oprócz zwykłego "mam!", jeszcze coś opowiedzieć, trochę się pomądrować i ogólnie mieć z posiadania szerszą przyjemność . Polować wtedy ciężej, Szanowni Handlarze umieją czytać, więc ciekawsze, opisane egzemplarze osiągają ceny o wiele wyższe. Tym bardziej, że podparte ujawnioną wiedzą. Obserwowałem to zjawisko w mojej podstawowej dziedzinie przez kilkadziesiąt lat. Na początku ukazuje się nowy katalog, przez dwa lata świat wariuje i ludzie płacą 200% drożej, potem wszystko się uspokaja, ceny spadają (ale nie do poziomu wyjściowego) i ... wychodzi nowy katalog z nowym tematem. Można zjawisko opóźniać, lecz to chyba nieunikniona kolej rzeczy. Zawsze będą badacze- entuzjaści, co wyniki swych dociekań pokażą innym z przyjemnością i bezpłatnie, oraz ludzie o zacięciu biznesowym, którzy dojrzą lukę biznesową i ją skwapliwie zagospodarują. A w sumie, jak Mariusz napisał, rynek to wyreguluje w dłuższej perspektywie, niezależnie od doraźnych działań... Rynek na Rescha nie jest krótki z perspektywy szerszej niż Polska. Sądząc po dostępności w innych krajach, firma dużo exportowała, być może to była ich "luka biznesowa" w jakimś okresie. Poza Kontynentem często się trafiają jak wiemy .