-
Liczba zawartości
1933 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez fibo
-
Gdybym widział tego z prawej, to też chyba bym spróbował powtórzyć jego koronę. Ale w lipcu kupiłem w UK drugiego- w pełnym rozmiarze, wszystko niewątpliwie stare i niegrzebane, więc powtórzyłem jego zwieńczenie. Po zastanowieniu chyba mogę przypuszczać, że co prawda zegar nie ma śladów żadnych przeróbek, ale może mieć np. ubytek... Mianowicie w podporze sterczyny. To mogło się odłamać, zostało wyrównane bez śladów i cała sterczyna poszła w dół . Być może...
-
Którego skrzynka się rozłaziła w rękach... To były same dziurki niestety i odrobina politury trzymającej wszystko w kupie . Był niesłychanie zjedzony. Za wyjątkiem flekowania ubytków- reszta została w całości uratowana . Ale moim zdaniem każda metoda dobra, byle zwrócić życie kolejnemu cykaczowi. Nie przyczepiałbym się zbytnio do prac renowacyjnych dużego zegara, wychodzi na to, że kilka nieistotnych sterczyn można wymienić na bardziej pasujące i będzie OK. A kawał dobrej roboty został wykonany. Czekam na zdjęcia całości, dopiero tarcza, wahadło i wagi ożywią tę skrzynię.
-
Bardzo dziękując za zdjęcia, chciałbym mieć jeszcze jedną prośbę: czy mógłbyś spróbować zrobić wyraźne fotki samej sygnatury? I jakby było można- płyty przedniej (bo widzę, że nie będzie kłopotu z wyjmowaniem mechanizmu ). Im więcej szczegółów werku (może wewnątrz też coś cykniesz), tym lepiej porównać z innymi...
-
Tak sobie myślę, że Resch spróbował w drugiej połowie XIX wieku uruchomić produkcję zegarów. Nie wytwarzać na zasadzie rękodzieła, tylko w fabryce produkować seryjnie. I to się udało. Inni wpadali na podobne pomysły stosując różne lepsze, czy gorsze rozwiązania, padali lub osiągali sukcesy, ale wszystko działo się w czasach, gdy wiertarki były na korbę, a tokarki na smyka, lub pedał. Oczywiście, byli i tacy, którzy w tamtych czasach tworzyli niesłychanie precyzyjne czasomierze, ale czy po parę, lub kilkanaście tysięcy sztuk rocznie? Powtarzalnych egzemplarzy? Ostatnio rozebraliśmy z Krzyśkiem mojego Glashutte (Horna) i z osłupieniem odkryliśmy pod warstwą brudu... rubinowe palety! No tak, oraz kilka ewidentnych, tandetnych rozwiązań również. Oni wszyscy wtedy poszukiwali optymalnych rozwiązań. Imć Horn chciał bardzo dobrze, tylko padł po kilku latach, bo koszty go zeżarły. Z dzisiejszego punktu widzenia Resch to pewnie tandeta, dziś suwmiarki walają się w każdej stodole, a CNC sprzedaje się majsterkowiczom (z rozpędu chciałem napisać, że w "Czujczynach" ) , ale wtedy... Może i najlepiej wykonane nie były, jednak mam 6 sztuk i wszystkie działają łapiąc odchyłki tygodniowe na poziomie +- 2 minut. Rzeczywiście kotwice Rescha to koszmar zegarmistrza, jednak 140 lat działają bez jęku. Nie bronię tych rozwiązań, pomysł regulowanych palet był najwspanialszy, co nie znaczy, że uznałbym Resche za ówczesną tandetę. A kropki to ciekawa sprawa, jak znajdę trochę czasu- porobię zdjęcia i jakoś spróbuję to poobserwować. Mam jednego bez żadnych punktów, dwa z jedną kropką, i reszta chyba z trzema. Widziałem tez cztery...
-
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
fibo odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jest, jest! I dużo uciechy sprawia... Co prawda ostatnio strzelił focha, ale już się przeprosiliśmy i przyjaźń rozkwita! -
Chciałem się tylko upewnić: czy mierzyłeś wysokość płyty na brzegu, czy na środku, tam, gdzie mostek (w najwyższym miejscu)? Pomiar A, czy B?
-
Ostatnia ćwiartka XIX w. moim zdaniem, bym celował w jej początek, lub w ogóle w lata siedemdziesiąte XIX w. Mógłbyś pokazać więcej szczegółów, wahadło, wieszak, skrzynkę... To pewnie pomoże w precyzyjniejszym datowaniu. Ładny maluch.
-
Adam Słodowy, "Coś z niczego". Z tych samych części można też złożyć podręczny opryskiwacz ogrodowy, automatyczną dojarkę, śliczny wózek dla młodszego brata, oraz samolocik- temperówkę. Wszystko oczywiście na korbkę (dołączoną).
-
Bardzo dziękuję Kolegom, to rzeczywiście była pouczająca rozmowa i rozjaśniła wątpliwości. A w każdym razie- uczesała moje domysły.
-
Tak, to wiem, obserwowałem taki montaż wielokrotnie. Mnie chodzi o przerwę na godzinie dziewiątej, pomiędzy ramką cyferblatu a brzegiem otworu w drzwiach. Czyli boki mi nie pasują, nie góra... Wiem, katalog to tylko katalog, ale popatrz na zegar z panienkami, pokazany przez Piotra. Lub choćby na ten u góry strony, co Frank wkleił: drewno wycięte idealnie, żadnych różnic i odstępów.
-
Panowie, mam pytanie i nie to, żebym się czepiał, pytam w celach edukacyjnych: Ten przepiękny zegar (pokazany przez thomassa) to jeden z najśliczniejszych, jakie widziałem. Jednak nie daje mi spokoju górny łuk wycięty w drzwiach. Mam wrażenie, że jest przystosowany do tarczy o centymetr większej, niż zamontowana. Tak sobie patrzyłem na inne zegary tej firmy i łuki się zgadzają wprost idealnie. Czy zdjęcie jest źle zrobione (mnie czasem wychodzą deformacje, bo używam szerokokątnego obiektywu), a może mój monitor coś błędnie pokazuje? Wyraźnie widzę zbyt dużą dziurę z lewej strony między tarczą a otworem w drzwiach. Skrzynia jest zjawiskowa, mechanizm piękny, ale brak współśrodkowości mnie trochę drażni.
-
Bardzo takiego szukam. Jest prześliczny, ma mnóstwo smaczków zegara "dla ludu". Z okuciem górnym i środkowym rzeczywiście coś nie tak, ale nie przeszkadza . Ładna sztuka!
-
Oba pikne, ale ten drugi bardziej zagadał... Śliczny jest! Gratulacje .
-
Bardzo ładny szczególik... PKP!
-
Szraubka jak najbardziej Reschowa, tyle, że do góry nogami. Ale się nie zmarnowała. Ładna jest. Nie chcę offa popełniać, ale w zeszłym roku oszukali mnie jak dziecko w UK. Straciłem czujność i się rozluźniłem, wiara w tambylców przysłoniła rozsądek i zanabyłem linkowego GB trzymającego się tylko na politurze, oraz mechanizm zniszczony do granic. Kupiłem opis, a nie zegar. Na dobitkę nawet szyby Królewska Poczta wytłukła... Cóż było mówić, Paweł ani pisnął, wrócił do siebie i czapkę nacisnął . Też wisi na widoku! Niech zostanie, w końcu go doprowadziłem do przyzwoitego stanu...
-
Wielokrotnie się zastanawiałem nad niedbałością wykonania części niewidocznych w starych zegarach. Miałem inne wyobrażenie o dawnych normach. Puszczali niedoróby. Ale partie widoczne zawsze były zrobione perfekcyjnie! Tarant to zobaczył i to klasyfikuje przód- łuk nie pasuje do tarczy! Nie pasuje zresztą do czegokolwiek. Nikt w porządnej manufakturze by czegoś podobnego nie puścił. To główny punkt zegara. Musi być idealny! Człowiek patrzy która godzina i... widzi niesymetryczne dziury wokół cyferblatu. Tu mamy Rzemieślniczy Dom Handlowy. Zamocowanie wewnętrznej tarczy woła o pomstę do nieba. Gienek, który to zrobił, miał za zadanie połączyć kilka elementów w celu sprzedaży. Sobie poradził... U Rescha po czymś takim wróciłby wypasać kozy. Zresztą w fabryce nie dało się źle zmontować części. Wszystko było zaprojektowane i pasowało. Tylko skręcić śrubkami, nic nie zaginać! Wahadło lewe. Te nieszczęsne oczka otworów do nakręcania- znowu coś zainstalowano, ale to nie tak było! Szeroka podkładka od spodu! I ślicznie wytoczone w oryginale ... O stylu skrzyni, oraz okresach czasowych i błędach stolarskich już mądrzejsi koledzy napisali. Oddaj, jeśli możesz.
-
Smutna prawda... Tylko czy gdyby Polak szukał czegokolwiek u Polaków, to znalazłby łatwiej? Polskie radio, polskie spodnie, polski podkoszulek i tenisówki, lodówka, oraz piwo? ( Z piwem się zgadzam, europiwo jest napojem dla zwierzaków...). Brałem to w czasie słusznie minionym, wszystko było made in Poland, nie miało alternatywy. Pamiętam Królowe Sklepu Mięsnego, łyżki w barze z "Misia", pokorne prośby o przydział butów na ślub ( dostałem na podstawie kartek zamiennik- buty do trumny!!!, sam nie wiem co lepsze...) Parkowałem Fiata 126p na trawniku, bo nie było gdzie- teraz stawiam auto na parkingu wielkości stadionu, francuski supermarket zabezpiecza mi zakupy raz na tydzień, ruski gaz nie ma alternatywy (na razie), no się wkurzam, lecz żyję nadzieją, że wykopią i będę płacił za NASZ! Ponieważ Maryna łaskawa, to napiszę jeszcze, że chyba się nie zamienię, chyba wolę w chińskim tiszercie, niż w ojczystej, kartkowej półkoszulce. Już się nawalczyłem, bym odsapnął. Jeśli polski t-shirt będzie lepszy i tak samo tani, zawsze kupię w Ojczyźnie zrobiony. Tak samo zaparkuję na polskim parkingu, kupię z ochotą w polski hipermarkecie, nawet trampki wdzieję ojczyste. Zakąszę polskim serem i popiję polskim winem. O kradzieżach nie wspomnę, one są jak najbardziej narodowe.... Po kolejnych 27 sprzedałem dom na Mazurach. W UK chata stoi pusta 11 lat. Jakoś nikt nic z niej nie potrzebował....
-
Mam Rescha z ewidentnie Reschową, eksportową skrzynią i śladami mocowania Reschowego wieszaka, ale... większego. Obecny, mniejszy wieszak śladów nie przykrywa, wprost przeciwnie. Kiedy to zrobiono, dlaczego? Ciekawostka godna rozważenia. Po powrocie do PL pokażę. Jeśli padła prośba o poskrobanie pleców, to dlatego, że trafiłeś na forum pasjonatów, chcemy wiedzieć więcej. Nie tylko, czy z grubsza pasuje . Twój zegar, Twoja decyzja, ale ewentualny nabywca i tak musi farbę ściągnąć... (tak kuszę troszkę). Wielu znawców zainteresowałeś, może warto "pro publico bono" ? Jestem przekonany, że delikatne zdjęcie fragmentu wtórnej powłoki, "temu zegaru" nie ujmie wartości. Potrafisz to robić, więc nic nie napsujesz, a my będziemy wdzięczni .
-
Wczoraj szukałem w necie górki do pewnej skrzyni i odnalazłem przy okazji rzeczoną miniaturę Lenza, opisaną jako "nieznany producent" . Mini Spring Wound Vienna Regulator: the time only movement is numbered 72276. The one piece porcelain dial is 3 1/2" wide and has no problems. The pendulum ball has a plain porcelain insert. In a partially ebonized mahogany and veneer case. With key. 22" and running at this time. Zegar został sprzedany w 2010 w USA. Niestety, innych zdjęć nie ma. Z wskazówką minutową poszaleli, ale nie o nią tu chodzi.
-
No tak... Na aukcji w UK widziałem lepszy wynalazek: ktoś przerobił mechanizm na normalny wieszak, ale mu nie podpasowało z odległościami w wycięciu wahadła, więc wypiłował górny kawałek Reschowego wieszaka- prostokąta ( z numerem ) i przykręcił wyżej na dwa wkręty krzyżakowe. Teraz żałuję, że nie kupiłem do Muzeum Osobliwości. Człowiek potrafi i jest nieustępliwy .
-
Piotr ma rację, że mostek jakiś "nie teges", dziwnie niesymetryczny... Swoją drogą- tyle precyzyjnej roboty z dopasowaniem, a skucha w opiłowaniu i gięciu.??? Co do angielskiego texciku pod spodem, to wydaje mi się, że on nie jest jednoznacznie przypisany do tego właśnie egzemplarza (choć wszystko możliwe). Widywałem często podobne uwagi w opisie i traktowałem je jako swoisty dupochron sprzedawcy. Takie: "nie znam się, nie wiem, zarobiony jestem...". Żeby potem nie zgłaszano pretensji o problemy z pracą mechanizmu. Niektórzy wystawiający kilka różnych zegarów, w każdą swoją aukcję wklejali identyczną informację. Kupiłem kilka zegarów z podobnymi uwagami i wszystkie okazywały się być sprawne.
-
Zaznaczam, że się niespecjalnie znam na teorii renowacji drewna. Ale ja bym tego nie uzupełniał na "sztywno". To nie plastik, ani metal, drewno pracuje całe swoje życie. Skleiłbym jak jest, zostawiając przestrzeń na przyszłe mikro przesunięcia. Klej to wypełni i będzie amortyzatorem. Jeśli się zrobi bez jakichkolwiek luzów, to w przyszłości znowu popęka od nadmiernej wilgoci, czy przesuszenia. Drzwi wyglądają jak dla mnie nieźle, już bym ich nie męczył. Stare, ładne... Ale opinia bardziej doświadczonych kolegów pożądana .
-
Bardzo miałem ochotę na GB centralną sekundę z dzwonem , polując jednak ostatnio bez umiaru na łowiskach zamorskich- zabrakło mi amunicji niestety. Tym bardziej się cieszę, że pozostał w rodzinie .
