smutek ogarnął mnie wielki, bo mój Lupai dokonał żywota. werk kaput. a że koperta taka ładna, to poszperałem w gratach i przeszczepiłem mu na szybko cały środek z plastikowej genevy, którą zamordowała córka. jak dojdzie mi partia złomu, którą niedawno kliknąłem, to poszukam czegoś na chodzie i się pobawię z przeszczepem samego werku :P. w końcu pora się nauczyć zakładać wskazówki. a, no i dałem lupaio-genevie pasek ze smoka za złotówkę, bo bransa też się rozpadła. w sumie już ją naprawiłem, ale chce te gównopaski przetestować.