tak, wygląda na Tongji w automacie. z modyfikacjami dla małych tarczek.
no jest z tym słabo, w przypadku chińczyków mnie to nie martwi, bo werki są na wyciągnięcie ręki, poza tym ja je rzeczywiście traktuję jak jednorazówki. ale vintage? na dodatek tanie/nietypowe? masakra. miałem tego farta, że miałem fajnego majstra, który brał prawie wszystkie cudaki i albo mu się udało ożywić, albo nie. ale zazwyczaj mu się udawało. i na przykład ożywił mi tłitiego na azjatyckim parreninie, którego złożył z dwóch