Historyjka. Wczoraj byłem umówiony na obowiązkową wizytę w salonie samochodowym - tzw akcja serwisowa. Przy okazji pomyślałem, że zajadę do mojego majstra co by mi wałek skrócił w mojej pasówce bo jest za długi. Pewnie bym sam to spróbował zrobć ale nie mam czym nagwintować wałka więc pozostaje zdać się na majstra. Do salonu mam na 14.00 więc u majstra byłem jakoś po 12.00 i co? Zamiast zadzwonić wcześniej to zastaję kartkę "20.07.2019 NIECZYNNE" Hmmm...Prawie wsiadałem do samochodu jak przyszło mi do glowy - zaraz, Lublin, Krakowskie Przedmieście, wiem gdzie jest jeszcze jeden zakład doslownie 200m dalej. Idę i ... kartka jakby xero - 20.07.2019 nieczynne. Nie poddaję się - 200m i jest kolejny, do trzech razy sztuka. Wchodzę - otwarte. Siedzi pan który jak widzę jakoś zarobiony nie jest. Niedobrze. Mówię o co chodzi i podaję zegarek. Mistrz akłada lupę, robi oględziny, zdejmuje lupę, ogląda bez przyrządu po czym znowu z przyrządem po czym pyta czy ta koperta jest oryginalna od tego zegarka? Teraz ja zbaraniałem bo każdy w tym dziale by wiedział, że to co przyniosłem to pasówka a zegarmistrz nawet nie powinien takiego pytania zadawać. Powiedziałem, że to pasówka a pan z mądrą miną zaczął mi tłumaczyć, że on się tego nie podejmie. Powiedział, że wystarczy minimalny błąd i to nie będzie działać. Podziękowałem i uważałem żeby nie parsknąć śmiechem wychodząc. Dalej już nie szukalem, mój majster zrobi to "od ręki" tylko będę musiał go złapać na tygodniu. Zdjęcia pacjenta: