To właśnie zasada ograniczonego zaufania buduje kulturę jazdy. Fakt że mogę się spodziewać dziecka na drodze albo wolno toczącego się samochodu z drogi podporządkowanej powoduje że po pierwsze kierowca 2 razy się zastanawia nad prędkością i manewrem. Największym zagrożeniem są ci kierowcy którzy myślą ze wszystko kontrolują (dotyczy to nie tylko kierowców - warto przejrzeć statystyki wypadków np w przemyśle). Po drugie jeszcze nie widziałem nikogo kto jeździ na tempomacie w mieście gdzie przytoczone sytuacje (rower, samochód z podporządkowanej etc) może wystąpić. Opiszę jednak sytuację żebyś ocenił czy to jest normalne. Piątek, między 6 a 7 rano jadę na A4 na wysokości Konina. Jadę 150km/h (limit 140). Rozpoczynam wyprzedzanie ciężarówki. Nic za mną nie ma wiec wjeżdżam na lewy pas. Za pierwszym TIRem był drugi i trzeci wiec kontynuuje wyprzedzanie. W połowie drugiego podjeżdża mi na 2 m od zderzaka Toyota RAV4 i mruga (to już pierwsze wykroczenie za niedostosowanie dystansu). Spokojnie kontynuuję wyprzedzanie do końca 3 TIRa i zjeżdżam na prawy pas. Toyota wyprzedza mnie zjeżdża na prawy przede mną i hamuje mając pustą drogę przed sobą. Wybacz ale trzeba być idiotą do nie wiem której potęgi żeby takie rzeczy na drodze wykonywać. Dla ścisłości - Jak mnie wyprzedzała to zobaczyłem ze to hybryda - super szybkie auto które pewnie jeździ max. 180km/h