Przede wszystkim, to w dziwnych czasach żyjemy - wystarczy "się identyfikować" jako XZY i już wszyscy dookoła mają to akceptować. Np. zidentyfikuje się jako kobieta i powiem pracodawcy, że od teraz, na moim fizycznym stanowisku pracy, ma stosować do mnie normy dla kobiet a nie mężczyzn. A jak nie, to go pozwę. Na prawdę świat chce, by tego typu akcje były normą? Rzeczywistość jest taka, że m.in. u ssaków naczelnych natura wykształciła 2 płcie - samce i samice. Z różnych względów pojawiają się też osobniki z defektami genetycznymi, stanowiące niewielki ułamek populacji, nie wpisujące się w dwie podstawowe grupy. Cała reszta to problemy mentalne samców i samic. Jeśli np. facet czuje się kobietą, to niech sobie chodzi w kieckach, maluje paznokcie, dorobi piersi czy co tam jeszcze chce. I nawet jeśli skalpel sprawił, że trudno mu się korzysta z pisuaru, to ciągle jest to biologiczny facet, z konsekwencjami które z tego wynikają. A teraz do rzeczy - jeśli nie ma dowodów na to, że rzeczona osoba jest mężczyzną, to wystarczy pokazać dowód na to, że jest kobietą. Przy obecnym rozwoju medycyny/technologii to żaden problem. Nie mam pojęcia czy ta osoba to samiec czy samica i szczerze mi to lotto, ale nie mogę pojąć dlaczego robi się takie szopki.