Wszystko spoko, natomiast ciekawi mnie czy po zatoczeniu koła i zwiększeniu dost. nadal będzie to tak atrakcyjne, bo już nie będzie pachniało "niedźwiedzim mięsem" (...jak Jack London nazywał pokonane trudności ponad codzienną miarę.... K. Borchardt - Znaczy Kapitan). ;)
Zobaczymy, bo to by mogło oznaczać również, że zamiast wypychać zegarki wyżej "na drabinie dóbr luksusowych" (że się tak wyrażę), wracamy do ich bardziej utylitarnego charakteru. Echa tęsknoty za tym, przebrzmiewają co jakiś czas jak pojawia się dyskusja na temat "ostatniego prawdziwego tul-łocza". ;)