Lubię Omegę za ładne , ponadczasowe zegarki o klasycznej urodzie i niezłej historii. Ale nie lubię jak ktoś wyjmując mi dodatkową kasę z kieszeni przekonuje mnie że w gruncie rzeczy na tym zyskałem. Być może warto by posłuchać opinii niezależnego zegarmistrza jak ta teoria sprawdza się w praktyce a ja ponieważ zegarmistrzem nie jestm opieram się na faktach/ " kejsach" - i co mam myśleć gdy ponad 40 letnia Omega bez coaxiala chodzi dokładnie i dobrze znosi długie interwały między serwisami a kilkuletni egzemplarz tego samego producenta za który została uiszczona certyfikowna opłata za innowację wywiązuje się z zadania gorzej i co chwilę wymaga wizyty w serwisie ? Osobiście nie mam problemu z kilkoma sekundami w tą czy w tamtą ale wolę historie o Apollo niż współczesne bajki Omegi