dla rozluźnienia tematu, opowiem Wam jaką scenkę miałem okazję doświadczać (to najlepsze określenie), a mianowicie spaceruję w mojej nowej mieścinie, ciszę przełamał warkot rozwścieczonego diesla, tłumik z rurą średnicy rozwartej paszczy pewnej nienajedzonej posłanki, czarny dym za nim, parkuje z piskiem pod blokiem, z BMW czarnego jak nastroje na Nowy Rok wychodzi młodzian „Elo”, bluza PW kotwica, blachy bety germańskie, naklejka DE, a obok na zderzaczku maluśny orzełek z napisem „śmierć wrogom Ojczyzny”.
nie mów głośno bo wrócimy do ery czosnku w pępku!