Problem z cenami dotyka wszystkich dziedzin życia, dlaczego by wiec miał ominąć handel starymi zegarkami. Jak sprzedaję jakiś zegarek cena jest niska i chętnych niewielu, jak kupuje ceny kosmiczne i licytują do pułapu nieprzyzwoitości. Zgadzam się, że po części płacimy cenę popularyzacji zbieractwa starych zegarków i zwiększającego się grona hobbystów. Sami napędzamy ten rynek, a rynek jak to rynek dostosowuje się do panującej koniunktury. I z tego powodu chcemy, czy nie chcemy, ale będziemy musieli przesunąć pułap cenowy za dobrą Delbanę powyżej 250 zł, a za Worldmastera powyżej 400zł. Jak kupimy taniej, to będziemy pisali, że okazyjnie . A tak już na zakończenie, to większość opisów aukcyjnych jest niepełna, lub celowo dziwnie sformowana. I tak przegląd zegarmistrzowski, to tak na prawdę odkręcenie dekielka i nasmarowanie (bardzo często niewłaściwą oliwą) dwóch czy trzech górnych kamieni, Dokładność chodu , to zdjęcie z regulatorem na środku, a później na max przyspieszamy bo werk brudny lub zwalniamy bo włos sklejony. I cóż z tego, ze cena wygórowana, pełne spa w opisie, gdy rzeczywistość wiedzie przez znajomego zegarmistrza, który i tak musi rozebrać, wyczyścić, wyprostować włos, albo wymienić koło zębate. A później i tak sprzedamy nasz skarb w cenie niższej niż suma kosztów naszego spa . Ale jak niektórzy twierdza to jest właśnie hobby .