Z tego co wiem, to Woroniecki faktyczne kupował same gołe werki i osadzał je w skrzyniach wykonanych przez warszawskich stolarzy. Nie wydaje mi się, żeby sprowadzał je z dalekiego Schwarzwaldu. To byłoby wbrew zasadom ekonomii, a każdy chciał przecież zarobić jak najwięcej. Tym bardziej, jak widać po Twojej skrzyni, wykonana ona została bardzo profesjonalnie i z dużą dozą estetyki i to nie tylko w proporcjach. Warszawscy stolarze nie musieli się wstydzić swojej roboty.