Issey Pour Homme- zapach który bardzo lubię i uważam za jeden z lepszych "letniaków" ale sam nie mogę go używać bo na mnie reaguje po prostu źle;) Wersja sport wg mnie znośna ale szału nie ma. Była kiedyś fajna wersja summer- 2013 albo 2014 z butelką w paski- prawie jak podstawowa i reagowała na mnie bardzo dobrze. Polecam w tym klimacie ale już trudno dostępny zapach Lacoste Hot Play. YSL Kouros dla mnie kolejny killer- trzeba to lubić Body Kouros miałem jakiś czas temu i z tego co widzę to była starsza wersja bo teraz jest inna butelka. Słodkawy, korzenny w klimacie Jean Paul Gaultier Le Male i Paco One Million, jak ktoś to lubi będzie mu pasował. Sam kiedyś lubiłem bardzo, teraz wręcz przeciwnie. Ostatnio co mi wpadło w ręce- Balmain Carbone. Miałem próbkę, zapach extra, kadzidło, żywica, początkowo zbliżony do Encre Noir, później przechodzi w coś zupełnie odmiennego, cieplejszego- mistrzowska kompozycja. Co do Durbano oczekuje na Chrysolithe- początkowo próbka żeby nie zrobić tego błędu co z Rock Crystal- zachwyt na bloterze, rozczarowanie na skórze- super zapach ale nie na mnie...