Łoł. Jak to możliwe, że wszystkie były pod parą (chyba ) ? Przez wiele lat wakacje spędzałem w Lesznie. Poza wielką stacją towarową, która była tuż tuż od domu, jeździliśmy na bocznicę pod miastem, gdzie zwykle stały (pewnie czekając na złomowanie...) ze 2 - 3 parowe lokomotywy. Nie pilnowane, z ruchomymi wszelkimi dźwigniami, z zegarami itp. Parowozy, nawet te unieruchomione, zaiste są niezwykłe. Po latach dopiero byłem w Wolsztynie. Ale to już nie to... nie dało się wejść do paleniska.