Ja też nigdy kredytu nie miałem, a przerobiłem kilka mieszkań. Na początku firma nam wynajmowała, potem kupiliśmy, a teraz znowu nam wynajmuje. Przypomnę że jeszcze 20 lat temu w stolicy metr mieszkania kosztował 4-5 tysięcy, a w lokalizacjach typu Białołęka było kupić metr kwadratowy mieszkania za dwa tysiące. Jeśli ktoś dobrze zarabiał, mieszkania były stosunkowo tanie. A jak się ma twoje zdanie o szczęściu do polskiej prowincji, gdzie jeszcze do niedawna prawie nikt na kredyt nie kupował, a ludzie się budowali? Też sami szczęściarze? Prawie cała moja rodzina mieszka na swoim i nigdy kredytu nie miała, ale do zamożnych nigdy się nie zaliczali. Ba, w większości to biedni ludzie.