Angelo,świetny pomysł z tym stawem,tylko nie przeginaj z tymi grochami i konopiami,bo finansowo nie dasz rady,a jak się przyzwyczają to potem będą wybredne.Każą sobie podać menu i pojadą po najwyższych cenach :kaczka w locie,albo zając w biegu .Przez kilka lat miałem do czynienia ze stawem o pow.ok.1,5 ha i tylko w trakcie żniw podczas przeładunku zbóż na ciężarówki zmiotki z ziemi trafiały do wody, a pozatym to się nikt nie przejmował rybą,a ona i tak rosła.....Amurek z patelni świeżo złowiony pod zimnego sznapsa po całym dniu wożenia zbóż z kombajnu do elewatora -och i ach.