A tutaj cylinderek - mają one i zwolenników, ale chyba częściej raczej się je omija w kolekcji.
Ja tez nie przepadam za nimi, ale ten kryje w sobie tajemnicę...
Zwrócił moją uwagę, gdyż był w znakomitym stanie - żadnych wgniotów, rys, srebro zupełnie nie wytarte - jakby ktoś go włożył do szuflady pod koniec XIX w. i teraz wyjął.
Ale tajemnica jest w oznaczeniach oczywiście.
Niektórzy może pamiętają jak kiedyś szukałem rozwiązania zagadki oznaczeń na LeCoultre - znak leżącego psa Societe Anonyme.
Pojawiły się wtedy podejrzenia, że to coś związanego z początkami przemysłu precyzyjnego w Besancon.
A teraz mamy tego potwierdzenie - znak takiego psa z nazwą Besancon. Trafił mi się w tym samym czasie także Mermod z podobnym symbolem i nazwą "Bizontine".
Czyli Francuzi z Besancon na początku (jak to bywało w różnych miejscach) kupowali gotowe mechanizmy szwajcarskie i sprzedawali pod własnymi nazwami.
Uczyli się, podpatrywali, aby sami zacząć tworzyć własne kalibry i zyskiwać sławę, a nawet stosować "chronometryczność" w oparciu o miejscowe obserwatorium astronomiczne.
Nie przez przypadek Zenith to właśnie tutaj założył jedyną swą filię, nie tracąc na jakości.