Paweł! Dziękuję za uczynienie mnie ojcem chrzestnym tego sukcesu, choć rola moja jest tak ważna jak śladowa
Zdecydowanie i z pełną mocą podkreślić chcę fakt, że na naszych oczach dokonało się połączenie historii z teraźniejszością!
Ktoś, gdzieś w XIX w. mając cała wiedzę i doświadczenie zrobił zegarek i go sprzedał.
Ktoś go kupił i w nieznanych nam okolicznościach czasomierz zepsuł się, być może zbył naprawiany i zdekompletowany na pewno.
No i trafił w ręce Pawła, który nie jest zegarmistrzem, ale docenia tradycję i historię i jest na nie wrażliwy (jak cholera okazało się).
Uwaga, ten zegarek był absolutnie martwy! Żadne przesłanki zdroworozsądkowo-ekonomiczno-handlowe nie stały za jego kompletowaniem, a co mówić o jakiejkolwiek sprawności!
I tu łączy się postawa twórcy z odtwórcą.
Sądzę, że bardzo mało jest osób, który pomyślały by o czymś poza zdjęciem na Forum i znalezieniem należytego miejsca w gablotce/pudełku dla tego egzemplarza.
Dlatego pokusiłem się o tak długi wpis, bo ogromnie cieszę się, że na moich oczach ocalono fragment historii zegarmistrzostwa i historii Polski.
To prawdziwa pasja, która to Forum ubogaca.
Dzięki Paweł!