Widać zdaniem p. Żakowskiego "trzeba mieć coś pod kopułą", żeby kupować samochód za 200 tyś zł, buty za 1000 zł, koszule szyć na miarę i w ogóle robić cokolwiek inaczej, niż pan Żakowski uważa za stosowne. Bo to p. Żakowski jest ostateczną instancją rozstrzygającą, jakie zakupy, ba - jakie zachowania, potrzeby czy aspiracje - są właściwe a jakie nie. Że p. Kamiński nie wpisał - jak powinien - zegarka do oświadczenia majątkowego - to zupełnie inny problem. Niemniej, zasady "zegarkowej etykiety" mówiły, że nie należy się obnosić z zegarkami, których wartość jest większa niż miesięczne zarobki. Z tego co powszechnie wiadomo, apanaże europosła "pozwalają" na Paula Picota. Więc pod tym kątem w noszeniu drogiego zegarka nie widzę nic złego.