Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

adventure

Użytkownik
  • Content Count

    287
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1113 Guru zegarmistrzostwa

About adventure

  • Birthday 02/24/1974

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

13503 profile views
  1. No i straszna paskuda do tego! Jak możesz to nosić! Ślij natentychmiast do mnie! 😁
  2. Bardzo mi się podoba. Miałem kiedyś "jedynkę" i to był kozak na tamte czasy. Można było baterię wymienić w parę sekund pod sklepem i miał ruchomy bezel, czego nie było w żadnym Protreku. Pasek miał wujowy, i trzeba było zmieniac co pół roku i płacić jak za zboże. Ale byłem zadowolony i nie chciałem Casio. A potem miałem Garmina Instincta 1, którego męczyłem przez pięć lat (teraz córka go męczy na wędrówkach), a teraz Fenixa siódmego+, który chyba jest wędrówkowym topem Garmina. Bo "ósemki" w teren nic nowego nie wnoszą. No i biję się ze sobą, jak zracjonalizować zakup, bo to racjonalnie i funkcjonalnie zegarek znacznie gorszy nawet od pierwszego Garmina. Ma świetne funkcje nawigacji bez-giepeesowej - naprowadzanie na punkt i trzymanie kierunku marszu. Ma wschody i zachody słońca i ma totalnie z d... baterię, której nie można doładować, a do wymiany trzeba odkręcać cały dekiel. Jak w "jedynce" pobawiłem się kompasem, to z dedykowanych 12-tu miesięcy robiło się cztery do max pięciu. W tym nowym niby ma wytrzymać 15, zobaczymy co historia pokaże, bo jakoś w to nie wierzę. No i nie ma GPS-a z możliwością szybkiego zapisania bieżącej pozycji, że nie wspomnę o latarce. Wiem wiem, bateria. Tyle że jak Garmina przestawimy ze smartwatcha na zwykły ABC, to bateria trzyma porównywalnie. Ten Suunto zostaje legendą, ale obawiam się, że to łabędzi śpiew. Mimo wszystko kusi, choć podejrzewam, że leżałby na półce. Chociaż... Zegarki mechaniczne to też archeo pod względem technologii. A jednak się dobrze sprzedają.
  3. Ewidentnie idzie ochłodzenie 😎
  4. Ano, bo siła tego zegarka jest w małości, lekkości i... taniości. Znaczy - im tańszy, tym bardziej da się lubić. Kupiłem kiedyś podstawową wersję bez-bez za jakieś 50 dolarów plus dopłaty. I to najlepszy dżiszok jaki miałem do tej pory. Cena kostki, a wskazówkowy, co dla mnie jest lepsze do ogarnięcia się w czasie. Jak kupowałem, nie było jeszcze wersji stealth z pozytywnym wyświetlaczem. Jakby była w tej samej cenie, wziąłbym. Jakby była dużo droższa - niekoniecznie. MIałem ciągotki kiedyś, żeby go sprzedać i kupić taki sam z solarem. No ale... nadal nie ma w ofercie czarnego z pozytywnym wyświetlaczem, więc nie ma sensu. Baterii nie boję się zmieniać. Zmieniałem z pięć razy w DW-5600E i do końca nie przeciekał w trudnych warunkach, a do zmiany używałem dużego ostrza standardowego Victorinoxa jako śrubokręta. Więc i tu pewnie będzie podobnie. Chciaż po trzech latach nie wykazuje na razie potrzeby zmiany. No ale moje wymagania były: mały lekki, chudy, plastikowy, wskazówkowy i czarny - po prostu tani zegarek do różnych prac. Ale jak go zapomnę zamienić do biura na jakiś bardziej wyjściowy, to też nie robię dramy.
  5. Stare solidne rzemiosło. Zarówno zegarek jak i pasek.
  6. Gdzie stare łączy się z nowym…
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.