Ano, bo siła tego zegarka jest w małości, lekkości i... taniości. Znaczy - im tańszy, tym bardziej da się lubić.
Kupiłem kiedyś podstawową wersję bez-bez za jakieś 50 dolarów plus dopłaty. I to najlepszy dżiszok jaki miałem do tej pory. Cena kostki, a wskazówkowy, co dla mnie jest lepsze do ogarnięcia się w czasie. Jak kupowałem, nie było jeszcze wersji stealth z pozytywnym wyświetlaczem. Jakby była w tej samej cenie, wziąłbym. Jakby była dużo droższa - niekoniecznie.
MIałem ciągotki kiedyś, żeby go sprzedać i kupić taki sam z solarem. No ale... nadal nie ma w ofercie czarnego z pozytywnym wyświetlaczem, więc nie ma sensu.
Baterii nie boję się zmieniać. Zmieniałem z pięć razy w DW-5600E i do końca nie przeciekał w trudnych warunkach, a do zmiany używałem dużego ostrza standardowego Victorinoxa jako śrubokręta. Więc i tu pewnie będzie podobnie. Chciaż po trzech latach nie wykazuje na razie potrzeby zmiany.
No ale moje wymagania były: mały lekki, chudy, plastikowy, wskazówkowy i czarny - po prostu tani zegarek do różnych prac. Ale jak go zapomnę zamienić do biura na jakiś bardziej wyjściowy, to też nie robię dramy.