Cześć. Cieszy, że kolejna osoba ma chęć zacząć przygodę z amatorskim zaglądaniem pod dekiel zegarkom. Ja również pierwsze kroki stawiałem korzystając z nieocenionej wiedzy kolegów z forum. Dzięki ich życzliwości i nieograniczonej wręcz cierpliwości udało mi się nie zepsuć pierwszego zegarka, który kiedyś tam postanowiłem rozebrać. Dziś, po przeczyszczeniu kilkudziesięciu mechanizmów, nadal się uczę i nadal potrzebuję i korzystam z pomocy forumowej Więc witamy w klubie... Na pierwszy raz dobrze jest zacząć od prostego mechanizmu, bez kalendarza, nie koniecznie damki. Niektórzy zalecają zacząć przygodę od budzików, ze względu na wielkość mechanizmów, ale ja świadomie odrzuciłem ten etap w mojej przygodzie, ponieważ nie bardzo interesowały mnie budziki, za to mechanizmy naręcznych zawsze mnie fascynowały. Wybór oczywiście należy do Ciebie. Pierwsze mechanizmy jakie rozbierałem, to były radzieckie 2614.2H z moich Poljotów, ale chyba na początek nie polecam. Troszkę może przysporzyć kłopotów kalendarz i jego mechanizm. Potem zabierałem się za prostsze mechanizmy radzieckie a obecnie robię głównie swiss made, ze względu na moje zainteresowania i zbiór zegarków. Powiem szczerze, że nie ma dużej różnicy w mechanizmach. zasada ich działania i budowy jest podobna i zasada postępowania podczas przeglądu również. Zdecydowanie jednak polecam podjęcie pierwszych prób na trupkach, których ewentualne, całkowite unicestwienie nie będzie bolało Dodatkowo, ćwicząc na trupkach możesz podjąć się od razu trudniejszego zadania bez obawy o efekt końcowy.