Pozwolę sobie zamieścić mały post pod postem: W końcu jest, w końcu mogłem się sam przekonać ile zostało z kompozycji zapachowej równej w wieku ze mną! Dla mnie pełen sukces i cieszę się, że zaryzykowałem zakup w ciemno - dla mnie Kouros jest taki jaki był, prawdziwy killer, aż trochę strach, bo żona od razu przypięła zapachowi łatki "dziadek Poldek" i "woda brzozowa" choć oczywiście nie jest to tak jednoznaczny zapach, to raczej będę stosował jedynie do pracy, do koszuli, garnituru - zdecydowanie odpada na weekendowe zakupy czy wyjazd do zoo Mimo reformulacji nie ma żadnej fałszywej nuty pospolitej chemii, zapach nie jest płaski, od czasu do czasu wrzuci jeszcze raz świeższą nutę przypominającą może trochę stare wody kolońskie. Później już cięższe tematy - skóra, przyprawy korzenne, drzewo sandałowe. Na upartego można też wyczuć lizol czy po prostu "zapach szaletu" jak to niektórzy określają - zdecydowanie nie jest to mieszanka dla każdego i na każdą okazję, ale fani nie powinni bać się zmian jakie nastąpiły.