A bo widzisz, kiedyś to było inaczej. Za czasów gdy byłem piękny i młody (bo teraz to tylko uroda pozostała, niestety ) motocykl czy motorower był dostępny dla większości społeczeństwa. Samochód to był luksus. Więc każdy nastolatek ciułał grosiki aby tylko zakupić jakiś, jakikolwiek wehikuł napędzany silnikiem. Kupował, grzebał przy nim, chodził zawsze z usmarowanymi łapami, naprawiał czym się dało bo z częściami w Polmozbycie było krucho. Nawet opony się łatało, a jakże! I po to był cały dzień ślęczenia nad maszynerią aby ją w ruch wprawić i pojeździć chociaż z godzinkę. A później znów naprawiać. A A jak Cię milicjant złapał na jeździe WSK-ą na kartę rowerową to nie zakuwał w kajdany, nie kierował wniosku do kolegium, tylko palcem pogroził i powietrze z kół pospuszczał. A teraz zupełnie inne czasy. Samochód to już nie jest dobro luksusowe, nieosiągalne dla większości. Wręcz przeciwnie, namnożyło się tego straszliwie. Więc aby móc się sprawnie po mieście przemieszczać wystarczy zdać prawko kat.A, iść do salonu czy komisu, wybrać sobie takiego nakeda i problem z głowy. I to właśnie moim zdaniem nie jest pasja tylko normalna, zwykła praktyczność. Takie czasy.