Ja mam odruch, zawsze ląduje bok ( właśnie tak z ręką) , lub plecy. Jedna glena, to był las, prędkość i mokre kamienie. Obrażenia lekkie otarcia, stłuczenia, ale klamka hebla przedniego na złom. Druga, pod pwsz Tarnów, noc naukowców. Ciemno, lampka ustawiona na miganie, dwa słupki z łańcuszkiem ( o łańcuszku dowiedziałem się już po) Lot przez kierownicę, przy prędkości, lądowanie na kostkę... Pęknięte oba kable hydrauliczne i obrażenia ( sam się zastanawiam jakim cudem) tego co między nogami, rozcięcia... Na szczęście nie groźne