W ten weekend zapakowaliśmy się z ojcem w jego Mustanga (Eco Boost 2.3 2015r) na Pirelli P Zero no i pojechalim w Polskę Ojciec jako "pilot", a mnie użyczył swoją zabawkę na prawie 1k km.
Pierwsze przemyślenia - po naszych polskich drogach, chyba bałbym się trochę GT-ka Na co dzień u siebie mam 200 kuców i 315Nm tył napęd, Mustang około 320km i niecałe 400Nm. Pierwszy raz zrobiłem w tak krótkim czasie, tyle kilometrów, autem o takiej mocy. Nie ma co się oszukiwać, Ford prowadzi się przyjemnie, ale nie ma tutaj wiele fajerwerków jeśli chodzi o branie zakrętów, jak się okazało, moja Alfa dba o to żeby jej kuperek nie uciekał skuteczniej, raz czy dwa ciśnienie skoczyło lekko (testowane na trasie Czaplinek-Połczyn Zdrój, bardzo przyjemne miejsce ) Dźwięk - do tego podchodziłem najbardziej sceptycznie, bo "rycie" silnika jest emulowane z głośników, podsumuję krótko, zdecydowanie wolę mieć ten "fejk" z głośników, niż "turkot" 4 cylindów eco boosta. Odebrałem to bardzo pozytywnie i przy mniejszych silnikach, fajnie to mieć ,daje radochy troszkę, mimo, że takiej trochę fałszywej. Miło było się po tygodniach wyrwać z chaty i móc spędzić tyle czasu ze swoim marzeniem z dzieciństwa, w nowszym wydaniu Cały przyszły tydzień będę chodził z rogalem na twarzy. A wracając do początku, tego akapitu, chyba pierwszy raz w życiu mam myśl, że jeśli chciałbym mieć na co dzień auto ~300koni plus, to bez dobrego napędu na 4 łapy, mogłaby to nie być przyjemność, a jazda w ciągłym skupieniu i spięciu. Tak czy inaczej, Mustang jest świetnym, ciężkim, przyjemnie prowadzącym się autem i widziałbym je do przemieszczania się na co dzień, może kiedyś uda się porównać z GT