Ja trzymam się już od paru, może 10-ciu,lat dwóch maksym:
-trumna kieszeni nie ma
-Rockefellerem już się nie stanę.
Osiągnąłem pewien poziom pozwalający na normalne życie, ustaliłem priorytety i zero spiny i uniesień.Nie dążę do czegoś większego. Życie za szybko ucieka, żeby zap.... ć za kasą. A mam kolegów, którym ciągle mało, ciągle chcą czegoś więcej, frustrują się jak ktoś jest majętniejszy. Bez sensu. Zamiast cieszyć się życiem ciągle w akcji.