Panowie nożomaniacy.Żeby nie klepać tylko fotek (mimo,że fajne i często uczta dla oka) pozwalam sobie rzucić temat do intelektualnej😁 dyskusji- Wasza piątka noży EDC. Ale nie pięknych kolekcjonerskich perełek ale takich normalnie używanych, a nawet tyranych😁 w okolicznościach czasami bardzo niesprzyjających. Wasze opinie i krótkie uzasadnienia wyboru.
Ja pozwoliłem sobie wydzielić dwie grupy- A i B. A to noże nieco droższe, z nominalnie lepszych materiałów ale jeszcze w rozsądnych cenach.Nazwałem je klasą średnią, nieco wyższą😀. Grupa B to noże z mniej "premiumowych" materiałów i w niższej cenie, tzw. noże dla ludu pracującego miast i wsi.
Zacznę od grupy A.
I tak moja piątka edków, a w zasadzie szóstka bo jest jedne ex aequo (nie wiem czy dobrze napisałem😀
1.bezapelacyjnie PM2.Dlaczego?Bo tak i już😀. A poważnie- bo dobrze leży w ręce, rozsądny kompromis jeśli chodzi o długość klingi i zdolności"krojące", PM to już według mnie miecz.Dużo akcesoriów, jak ktoś chce sobie pociuningować.
2.Benchmade Claymor- auto, mocna sprężyna- kopie jak koń, idealne proporcje, świetnie wyprofilowana i dopasowana do mojej łapy rękojeść .No i tacticool😀 look , który lubię.Ostatnio on lata ze mną w gaciach.
3.tu dwa mocne typy- ZT 0640 i Benchmade Presidio II. Zetka za elegancję i wagę (lubię cięższe noże). Presidio za linię, świetne proporcje, przyjemną rękojeść, dość długą klingę i całkiem przyzwoity mechanizm, chociaż nie jestem fanem motylkowego suwaka.
4.znów pająk.Shaman. Kawał prostego, bez fajerwerków noża do tyrania.
5.stawkę zamyka kolejny auto. Kershaw Launch 1. Bardzo sympatyczny, wyglądający na mały (a wcale nie jest) nóż, klinga stone washed.Bardzo dobre proporcje, świetnie leży w ręce.
Grupa B,później.Wieczorem.Na obiad do teściowej wyruszam i trochę drogi mam.