Oj Krzychu, ty jak walniesz to ... nie będę kończył , kochaj ludzi, nie są źli ... Ale ad vocem ... na tym zabawa polega . Jakbym chciał kupić w idealnym stanie i bez ryzyka, bez tej całej zabawy to bym pojechał na aukcje do Londynu albo Berlina i kupiłbym z certyfikatem. Może byłyby to 2 albo 3 zegary w roku, ale siedziałbym i patrzył na nie jak na obce dzieci ... A tak każdy zegar od pieluchy poznany wszystkie robaki, gwoździe, smarki z kleju i lakieru usunięte, wyczyszczone, naprawione, ubranka wypoliturowane i nawoskowane , na dobrym chodzie. I wiesz jak one na mnie patrzą tymi swoimi tarczkami, a jak machają tymi wahadełkami , a co chwila to któryś "kwadranśnie", a to zabije połówkę albo godzinę.... Zegarmistrz jesteś , a tego nie wiesz ...?