Zgadzam się w ogóle, poza tym, że Grzesznicy lepsi nie byli. Nie moja bajka zresztą żaden z tych filmów, ale o ile mogę zrozumieć tłumaczenie recenzentów, że w "Jedna bitwa ....." chciano pokazać aktualną sytuację społeczno-polityczno-jakąś tam w Stanach plus broniące się dobre role aktorskie Penna-DiCaprio (choć to też nie moja bajka) to już kiepska zżyna z tarantinowskiego "Od zmierzchu do świtu" w "Grzesznikach" słabiutkie.