Hyhy "szaraczek"...;)
Ale w pełni rozumiem też Twoje podejście - każdy z nas wrzuca na wagę wszystkie składowe procesu kupna zegarka i tylko przesuwamy sobie ważniejsze (w danym momencie) priorytety. Ja swoją pierwszą Omege (moonwatcha) też kupiłem kierując się promką na 30%, coś tam z innych marek wyrwałem na chrono, innym razem zaliczyłem outletową wystawke w Aparcie - za każdym z tych razów priorytetem była cena i mając to na uwadze zupełnie nie wnikałem w to, że celebracja zakupu sprowadza się do rozcięcia taśmy na paczce od kuriera:) Ale jak już przyszło mi odbierać Suba (na którego czekałem 1,5 roku i za ktorego zapłaciłem zawyżoną chorym przelicznikiem euro, pełną cenę) stojąc przy ladzie i nie zostałem nawet zaproszony aby usiąść, a "prezentacja" zegarka ograniczyła się do ekspresowego zerwania wszystkich naklejek, to poczułem, że ktoś mi brutalnie ukradł to cholernie ważne dla mnie wydarzenie:) Stąd chyba moje przywiązanie do butiku Omegi:)
Ale ja z kolei trochę zazdroszczę Ci łatwości w rotacji - ja nie umiałem do tej pory pozbyć się żadnego z zegarków, a pozwoliłoby mi to cieszyć o wiele częściej z nowych nabytków:)