A ja sobie myślę, tak w temacie zegarków z wystawy, że może po prostu działa tu zasada coś za coś? Od samego początku wertowania forum widzę, że praktycznie w 99% najważniejszy jest procent jaki da się urwać z metki. Klienci wymagają rabatów - 15%, 20%, 25%... a jednocześnie chcą móc przymierzyć każdy model, w każdej wariacji i do tego wybrany zegarek ma być sprowadzony prosto z fabryki, a jeszcze do tego w ogóle przywieziony przez wydelegowanego szwajcara. Naprawdę dziwicie się, że sklepy mają na wystawie "wymacane" egzemplarze, skoro co chwilę pojawiają się na forum zdjęcia i relacje z przymiarek? Czy naprawdę uważacie, że sprzedawca będzie luksusowo traktował klienta kierującego się tylko ceną? Owszem, przypadki ewidentnego kantowania i oszukiwania klienta należy piętnować, ale mam wrażenie, że w wielu wypadkach niektórzy po prostu przesadzają i wymagają niemożliwego...