Przede wszystkim muszę się zgodzić w 100% z tym, że Clooney jest świetnym przykładem ambasadora, ale z drugiej strony Craig nim nie jest - on w moim odczuciu wypełnia obowiązki powiązane z licencją na zabijanie (no nie mogłem się powstrzymać ). Nie jest twarzą marki jak Clooney, pojawia się jedynie w reklamach konkretnego modelu i to zawsze w nawiązaniu do Bonda - dla mnie to ewidentne warunki kontraktu między nim a studiem filmowym, które to ma swoje umowy z Kmegą. Swoją drogą, nigdy się nie przyglądałem temu co nosi na codzień, ale po tym jak mi pokazałeś jego Rolexy to... widzę scenę z pociągu pod kolejnym genialnym kątem:) Ja mimo wszystko będę bronił swojego zdania o tym, że Omega w Bondzie reklamuje się bardzo dobrze, wpisuje się w konwencję i wcale nie jest to przaśne i "smalczykowate". Jak już poszukuję pamięcią dennego product placementu to bardziej mnie raziło np nigdy nie niszczące się audi w Transporterze ze Stathamem - to dopiero był policzek dla inteligencji widza:)