Daytona w stali zawsze była synonimem sportowego chronografu na bransolecie... szum czy hajp a tym bardziej niedostępność do końca lat 80-ych nie były znane Daytonie Od ref 16520 wszystko potoczyło się jednak bardzo ciekawie - Daytony zaczęły gościć na nadgarstkach gwiazd, pojawiły się ciekawe wersje two-tone, kamienie szalchetne itp itd. Rolex zapewne nie wiedział, że sprawy potoczą się tak a nie inaczej... gdyby tak było nowe fabryki już dawno by stały i produkowały następny milion zegarków z koroną na tarczy. Za kilka lat moce produkcyjne wzrosną a rynek i tak będzie nienasycony - to już wina nas samych