Witam, Przyszedł czas na moją pierwszą Amfibię. Zakupiona w Bytomiu za 130pln od pana z Ukrainy, w zasadzie wydawałoby się, że po delikatnym spa powinna trafić na rękę, na ale najwyraźniej ktoś ją tylko podpicował. Podczas wstępnego sprawdzenia, okazało się że bezel spada, sprężyna nie da się dokręcić do końca, zegarek stanął po 10 minutach i już nie ruszył, wskazówka sekundowa zaczęła latać po uderzeniu, a wskazówki były dość niestarannie podmalowane. Całość bez tarczy trafiła do czyszczenia. Cykl dla koperty 20 minut myjka + kilka dni nafta + kilka dni benzyna + polerka (dekiel delikatnie żeby nie zmienić tekstury)+ myjka. Sprężyna zerwany zaczep, do wymiany. Uszkodzone koło minutowe – do wymiany. Mechanizm wyraźnie przesmarowany. Tarcza pokryta jakimś czymś, częściowo zeszło podczas mycia ujawniając drobne wady tarczy. Koronkę chciałem lekko przeszlifować i wypolerować no i zrobiła się dziura, więc wyminiłem na nową. Wskazówki do malowania, pomarańcz sekundnika zamieniłem na mocną czerwień. Ale doradzam wskazówki wymieniać na nowe, bo podmalowanie godzinowej nie jest wcale takie łatwe i wyszło mi co najwyżej średnio. Bezel ukraiński, nie do założenia do tej koperty, męczyłem się klika dni, w końcu założyłem z oryginalną sprężyną, ale nie da się nim obracać bez użycia kombinerek. Coś nie tak z wymiarami. Ten element musi zostać jeszcze wymieniony na inny. Dobra rada, nie naprawiać zegarków po nocy. W nerwach przy okazji naprawy zniszczyłem oś sekundową, ćwiertnik i pogiąłem włos – głównie dlatego, że chciałem iść na skróty robiąc poprawki po swoich błędach. No ale na koniec jestem zadowolony, dzień przechodziłem i pięknie działa, trudno się tylko zdecydować na pasek. Będę musiał sprawić sobie kilka takich Amfibi żeby niemieć dylematu. I tak z pewnością zrobię bo zegarek jest naprawdę extra. Radziecki model który wpisuje się jak żaden inny Sowiet w aktualną modę – przynajmniej wg mnie.