Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Pierwotnie tekst został zamieszczony w dziale o zegarkach Orient http://zegarkiclub.pl/forum/topic/32066-orienty-forumowicz%C3%B3w/page-279?do=findComment&comment=2541474 ale bardziej pasuje tutaj. Zwłaszcza, że mowa też o zegarkach innych marek: Seiko i Omega. I o kolorach. Jeśli dobrniesz do końca, to będzie znaczyć, że przeczytałeś aż 13 paragrafów (w dodatku coraz dłuższych, jak sury w Koranie) i jesteś miszczu. A jeśli czujesz potrzebę, żeby mi się odwdzięczyć, to zaczynaj od słowa "mnie" takie zdania, które zamierzałeś zacząć od "mi" (np. "mnie się podoba" - tak jest prawidłowo, bo zaimek jest na początku). Będę zachwycony, dziękuję.

 

Mój pierwszy Orient, a od razu uzależnia. Werk, szafir, look, koronka na 4 - dla mnie same zalety. 

Dam dłuższy opis, bo po pierwsze uważam, że warto docenić ten model (na zdjęciu wersja RA-EL0003B00B), a po drugie zwracam uwagę na nieco inne rzeczy, niż autorzy większości opinii w internecie (nie tylko o zegarkach). 

 

Jak wiecie, nabywcy zegarków dzielą się na zwykłych użytkowników i freaków, przy czym na świecie przeważa kategoria pierwsza, a na niniejszym forum raczej ta druga. Kategorii pierwszej powiem, że Orient Triton to zegarek wysokiej jakości, który można mieć za naprawdę nieduże pieniądze (jak na segment rynku i jakość, które prezentuje), dlatego warto go przynajmniej obejrzeć i przymierzyć. Kategorii drugiej, do której mi bliżej, muszę napisać trochę więcej.

 

Od razu powiem, że dotąd moimi ulubionymi zegarkami były Omegi, Speedmaster Day-Date 3520.50 (https://www.fratello...r-day-date-mk40) a potem Seamaster AT 2503.33 (https://www.omegawat...ometer-25033300). Nie żartuję. Tzn. nie chodzi mi o to, żeby twierdzić, że "Orient jest lepszy od Omegi" albo coś w tym stylu, tylko żeby pokazać, że ten Orient może się znaleźć w tej samej kolekcji, co zegarki z innego przedziału cenowego i pod pewnymi względami wybitne, a poza tym, że może podobać się komuś, kto na ogół wybiera zegarki zaprojektowane spokojniej; może też sportowe w charakterze, ale nie aż tak.

 

Z Orientem było tak: od dawna bardzo cenię markę Seiko (znów nie żartuję; wiem, miało być o Oriencie, ale historia zaczyna się od Seiko). Grand Seiko pominę, chociaż chciałbym mieć, a z "normalnych" Seiko bardzo podobają mi się klasyczne divery (również te umiejętnie odświeżone, takie jak nowy "żółw", ale z wyjątkami, do których należy przekombinowana wzorniczo seria Velatura). Dlatego "żółw" mnie nęcił. Początkowo był to model SRP775K1 (wersja "J" chyba też występuje, ale nie spotkałem się), bo złote cyferki na lunecie nadają mu fajny vintage look i przypominają o długiej historii tego modelu. Za złotem w zegarkach nie szaleję, ale w tym żółwiu jakoś mi to grało. 

 

Potem odkryłem, że istnieje "żółw" całkowicie złoty (tzn. PVD; diver w kopercie z litego złota to by już było przegięcie, chociaż np. w Dubaju albo w Las Vegas mógłbym to sobie wyobrazić, ale nie w Europie). Chodzi o model Seiko SRPC44. Patrzysz na to i myślisz: "o kurde, ale obciach...". Patrzysz drugi raz i myślisz: "w sumie, ma coś w sobie...". Patrzysz trzeci raz, przymierzasz i kupujesz. Tak mogło być, ale nie kupiłem, bo jednak tyle złota na zegarku znieść nie jestem w stanie. Zwłaszcza na diverze, grubym i wykonanym "przeciwpancernie". 

 

Prawdę więc mówiły badania rynku, zlecone przez Seiko, że ta złota cegła nada się świetnie na rynek amerykański, ale już na europejski nie za bardzo. Dlatego SRPC44 dostępny jest wyłącznie w USA (ktoś go tam nazwał "C3PO", ale nie był to George Lukas) i jeszcze gdzieś na Dalekim Wschodzie, a w Europie nie. Co nie znaczy, że nie można go sprowadzić, jeśli ktoś chce. Nie chciałem, szukałem dalej. To ciągle nie było to, zwłaszcza że typowy problem w "żółwiach" to niedokładne położenie pierścienia z podziałką, tego pod szkłem, nałożonego na tarczę (misaligned chapter ring). I jeszcze bardzo podobał mi się "kultowy" SKX z koronką na 4, ale tarcza już mniej. 

 

Tak trafiłem na Orienta. Nazwa kojarzyła mi się kiedyś głównie z zegarkami typu "patelnia" (modele zwane "cesarskimi" albo multi-year, z wiecznym kalendarzem, który wyglądał dziwnie, ale nadal jest to produkowane w kilku kolorach tarczy), czyli niezbyt dobrze. "Patelnie" przyćmiły w moich oczach inne zegarki tej marki, które często bywały piękne, jak wiele egzemplarzy Orient Star albo Bambino. A spośród diverów Orienta znałem dwa bieguny: profesjonalny Saturation Diver (OSD) i bardziej codzienny Mako (są trzy generacje i na tym koniec, bo teraz już ma się to nie nazywać Mako, żeby klientom trudniej było się zorientować; przy okazji, marketing ma Orient beznadziejny, jeśli traficie na YouTube na reklamę Tritona, to nie oglądajcie). A Triton ma właśnie wypełniać miejsce w ofercie pomiędzy Mako a OSD

 

Doradzam nie sugerować się za bardzo zdjęciami (załączam jedno, inni mają o wiele lepsze). Przede wszystkim, na zdjęciu nie widać głębi, która gra tu znaczną rolę (i pewnie w każdym diverze, bo to są zegarki z głęboką kopertą - inaczej mówiąc, wysoką - więc od górnej powierzchni szkła do tarczy jest dużo dalej, niż w normalnym zegarku, i na żywo tę odległość widać, a na zdjęciach nie). Na zdjęciach nie widać też, jak ten zegarek leży na przegubie. Trzeba go poczuć na nadgarstku, a dla oceny wyglądu zobaczyć całą rękę, nie tylko przegub. Wiecie, dlaczego koronka na godzinie czwartej tak dobrze wygląda na nadgarstku, chociaż niekoniecznie na zdjęciach? Bo przy swobodnie wyprostowanej dłoni zgadza się z położeniem kciuka (pomijam aspekt użytkowy, że taka koronka nigdy nie hamuje zakresu ruchu w nadgarstku, mimo rozmiarów koperty). Dlatego taki zegarek wygląda na ręce jakby tam był od zawsze. Chociaż nie na każdej ręce, oczywiście.

 

Przed zakupem, jak wiadomo, spędzamy długie godziny robiąc research, czyli ryjąc we wszystkich możliwych wpisach internetowych, zdjęciach i filmikach na temat zegarka. Tak robi każdy normalny freak, więc ja też. I jeśli autorzy tych wpisów na coś w Tritonie narzekają, to na ogół na bransoletę. Że klekocze, że zawias przy zapięciu ma tłoczony a nie frezowany, że przedłużenie bransolety (takie na kombinezon) jest na dodatkowym zawiasie ale bez zapadki, itd. Inni odpowiadają, że to przesada, bo to jest normalna solidna bransoleta z pełnymi ogniwami i nie ma na co narzekać, a zegarek i tak najlepiej wygląda na pasku. Możliwe. Ja myślę, że po prostu trzeba samemu obejrzeć i się przekonać. Osobiście do zawiasu nic nie mam, a moja bransoleta nie klekocze, bo nie zapinam jej z dużym luzem. Muszę natomiast przyznać, że czasem bransoleta potrafi... zaskrzypieć (dźwięk jak zawias od furtki, tylko bardzo cichy), tak że może coś w tych negatywnych komentarzach jest, ale mnie to  wygląda bardziej na szukanie dziury w całym (szczególnie przy tej cenie).

 

Jeszcze o bransolecie, ma ona tę cechę, że jest dosyć sztywna. Tzn. zegarka z rozpiętą bransoletą nie położy się zapięciem w dół na stole zupełnie na płask, koperta będzie uniesiona ponad stół. W drugą stronę wszystko w porządku, czyli na ręce bransoleta układa się tak, jak powinna. Przy dopasowaniu rozmiaru trzeba zwrócić uwagę na to, ile ogniw zdjąć z której strony (dla mnie to ważne, w Oriencie zdjąłem dwa od strony godziny 12 i jedno od 6, dopiero wtedy było dobrze), a przede wszystkim na tuleje wewnętrzne. Tuleje potrafią być denerwujące, bo są małe i łatwo je zgubić, dlatego trzeba zdejmować ogniwa bez pośpiechu i nad jakąś bezpieczną powierzchnią (kuweta, pokrywa dużego pudełka, itp.). W niektórych Seiko tuleje umieszczone są na końcu każdego z trzpieni bransolety (wtedy przeciwny koniec trzpienia jest pogrubiony), a w Oriencie bliżej środka (trzpień bez pogrubień), wewnątrz kanału środkowej części ogniwa. Stąd mogą się brać uwagi o hałasującej bransolecie, bo przy takiej konstrukcji łączeń ogniwa mają większy zakres bocznego ruchu wahadłowego (w płaszczyźnie ogniw bransolety, musiałbym to narysować albo sfilmować).

 

Jeden Amerykanin wypowiedział się o tej bransolecie, że jest niedokładnie wykonana, bo segmenty łączące bransoletę z zegarkiem nie przylegają dobrze do koperty. Jest to przykład autora, który zakwalifikował jako usterkę coś, co było celowym zabiegiem projektanta. Chodzi o to, że ten segment (wypełniający miejsce między ogniwem bransolety a kopertą, między uchami koperty) został tak opracowany, żeby pokazać fragment bocznej powierzchni koperty, wypolerowanej na lustro. Dzięki temu zabiegowi całość wygląda lżej, po prostu lepiej. Można też spotkać komentarze na temat zbyt krótkiej, zdaniem autorów, wskazówki minutowej albo godzinowej (nonsens), albo o koronce, że po okręceniu i odciągnięciu za bardzo się chwieje na boki, a potem trzeba "trafiać w gwint" żeby ją z powrotem dokręcić (nie zauważyłem; moim zdaniem sztuczny problem). Komuś nie podoba się brak ramki na okienku daty, komuś położenie tej daty na 4, komuś półkolisty indeks sąsiadujący z datą, a komuś innemu to, że data w ogóle jest. Dajcie spokój.

 

Poza licznymi dalszymi niuansami, o których nie będę pisał (wybaczcie, umiłowani bracia freaks, ale w końcu to tylko zegarek), pozostaje doniosła kwestia: jaki kolor wybrać? Są tacy, którzy kupują trzy Tritony (niebieski, czarny i czarny ze złotym), bo nie mogą się zdecydować. Ja też nie mogłem, więc - zamiast wydawać duże kwoty - stoczyłem ze sobą walkę wewnętrzną. Niebieski jest piękny, to wie każdy, kto kiedykolwiek zakochał się w dziewczynie o niebieskich oczach. A Orient potrafi zrobić szczególnie piękny odcień niebieskiego (widać na zdjęciach w wątku). Ale mimo wszystko (tzn. mimo to, że do mojej skóry, oczu, koloru włosów i ubrań, niebieski mało pasuje) w tym pięknym niebieskim Tritonie denerwowały mnie szczegóły: czarne wgłębienie w poprzek koronki (idealnie pasujące do czarnej tarczy i lunety, ale za cholerę nie do tej niebieskiej) i czarne tylne końce wskazówek (myślę, że zostawione w tej wersji tylko po to, żeby czarny pasek na koronce tak bardzo nie raził i miał do czego pasować). 

 

Czarny też jest piękny (też widać na zdjęciach kolegów). Dyskretny, mimo typowej dla diverów masywności, understated, coś dla prawdziwych mężczyzn. Szacun. I ta czerwona wskazóweczka rezerwy, co w żadnej innej wersji kolorystycznej nie wygląda tak dobrze. Tylko, jak się potem popatrzy na wersję ze złoceniami, to te złocenia trochę "podkręcają" całość. Nie bardzo, tylko trochę, więc nie wygląda to tak obciachowo jak C3PO. I wtedy okazuje się, że indeksy bardziej trójwymiarowo "wychodzą" z tarczy, a szerokie wskazówki robią się, dzięki złotym obwódkom, trochę węższe, więc całość nabiera nieco więcej równowagi. W dodatku okienko daty wydaje się chować głębiej w tarczy, cały zegarek nabiera trochę więcej głębi. Złocony brzeg obrotowego pierścienia lunety daje z kolei trochę efektu vintage, jakby zegarek, kupiony w starych dobrych czasach, przeleżał w szufladzie co najmniej 40 lat (ja to akurat lubię). A poza tym, na tej samej ręce noszę obrączkę, do której nic innego nie pasuje. Wziąłem czarny ze złotym i nie zdejmuję, Omegi leżą w szufladzie.

 

  • post-4405-0-33246500-1557877882_thumb.jp
  •  

 


- ireo

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i fajnie się czytało :)

Potwierdzam że jakościowo to dopracowany zegarek, Seiko w tym przedziale cenowym powinno się wstydzić ^_^ 

W sumie to już nie powinienem szukać następnego divera bo ten spełnia oczekiwania ale ADHD nie daje spokoju i ciągle coś  :wacko:  

 

3.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo przyjemna lektura :-) Nie chce mi się szukać, więc proszę o info, jakie są dokładne wymiary tego Orienta, w tym L2L.


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomek, Seiko to ogólnie powinno się wstydzić :) A Ty czasami miałeś już nie kupować takich dużych zegarków? :) Miałem go przez moment, ale od razu sprzedałem. Dla mnie był jednak nieco za duży. Nie tak duży jednak jak luz bezela... Było bardzo źle. @fidelio, on ma 51 mm l2l z tego co pamiętam. Nawet wygrzebałem foto, nadgarstek 16-16,5 cm:

 

RNOuc7y.jpg

 

i porównawczo z Rayem:

 

lG1kPVV.jpg

Edited by Krygo

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to spory... Dzięki za info :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

L2L 51 mm., średnica 43 mm.

I wcale na ręku nie jest duży, przynajmniej na mnie.

A u mnie luzu na bezelu nie ma a wręcz pisaliśmy z clusca że chodzi i centruje bardzo dobrze w tym modelu ;)

Edited by tomaliusz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też dzięki ;-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za recenzję. Zastanawiam się, jaka jest "klockowatość" tego Orienta ale nie w porównaniu to Ray/Mako tylko do Certina DS Action. Szerokość i L2L są podobne, a grubość? Waga samego zegarka bez bransolety? Certina to ca 12mm i jak zważyłem, 91g.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za recenzję. Zastanawiam się, jaka jest "klockowatość" tego Orienta ale nie w porównaniu to Ray/Mako tylko do Certina DS Action. Szerokość i L2L są podobne, a grubość? Waga samego zegarka bez bransolety? Certina to ca 12mm i jak zważyłem, 91g.

Jedno ogniwo waży 5g. to sam zegarek ok. 120g. pewnie.

Grubość to 13,6 mm.

2.jpg1.jpg

Edited by tomaliusz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jest taki potężny jakby sie wydawało po gabarytach. Na nadgarsku 16cm jest spoko f4cb9b43ae2cd5d9ead4687b926d39ec.jpg525f582f862e3425ed974ca0ac441c1b.jpg

063eef11c86df8ef165c2b3817c67d99.jpg

.

Najlepiej IMO wygląda na meshu (conajmniej na 2x droższy)

Niestety nie mam nadgarstkowego w dobrym świetled09a027076aa045efb141cd4faf8f3d5.jpgb900171ab292f93a2501a3d1c3ac198d.jpg

Edited by Pit83

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodałem zdjęcia w poprzednim poście bo chyba nie było widać wcześniej?

Edited by tomaliusz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodałem zdjęcia w poprzednim poście bo chyba nie było widać wcześniej?

Zgadza sie - wcześniej nie było

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś odebrałem Tritona (przesyłka z Timea.pl) i zegarek śliczny, gdyby nie mały feler. Na lewej, polerowanej ściance koperty jest mała wgniotka, którą bądź co bądź wychwyciłem przy pierwszym kontakcie. Czy Wasze Orienty doszły do Was w nieskazitelnym stanie? Zastanawiam się, czy to jakoś produkcji spadła w Oriencie, czy zegarek swoje przeszedł, choć przyszedł oryginalnie zapakowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Swedro

Nie powinien nosić żadnych śladów - nic innego Ci nie pozostaje jak kontakt ze sprzedawcą i wymiana?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że trochę minęło od czasu tego tematu, ale ktoś może by się wypowiedział o tym zegarku w nawiązaniu do Seiko Sumo wersji niebieskiej? Trochę choruje na niego a czarny mógłby być uzupełnieniem kolekcji. Warto w niego iść mają Seiko Sumo?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By ArturVonHycl
      #Aevig #huldra #Chronosapiens    Recenzja Chronosapiens   Aevig huldra II Aevig to holenderski microbrand założony w 2013 roku przez Chip Yuen. Chip od lat jest kolekcjonerem zegarków vintage z lat 50-70 wpływy hobby zdecydowanie są widoczne w realizowanych przez Aevig projektach. Od nitki do kłębka pasja zaprowadziła go na jedno z największych jeśli nie największe międzynarodowe forum poświęcone zegarkom, którym jest WUS dla którego Chip zaprojektował dwa "forumowe" zegarki, tak zaczęła się historia marki. Szukając genezy powstania nazwy marki trafiłem na wywiad z Chipem w którym poruszony został temat nazwy marki oraz poszczególnych modeli. Aevig w języku pragermańskim, który miał wpływ na język holenderski oznacza "wieczny". huldra to w mitologii nordyckiej, nimfa, żeński odpowiednik trola. Dawni Norwegowie i Szwedzi wierzyli, że najczęściej można huldrę lub huldry zobaczyć w postaci cudownych, nagich, długowłosych niewiast, tańczących w lesie, w górach lub kąpiących się w przybrzeżnej wodzie.   Zegarek otrzymujemy w dość wyjątkowym opakowaniu, które już od początku pokazuje, że Aevig przywiązuje uwagę do najdrobniejszych szczegółów. Pudełkiem jest w metalowa skrzyneczka, zamykana z boku na dwa klipsy, w jej środku znajdziemy rollbag. Wszystko opakowane dodatkowo w kartonowe pudełko z logo producenta.   Koperta   42mm na 46 lug to lug, wysokość 12.5mm kołowo szczotkowana od góry, boki polerowane z podcięciem od dołu koperty dodatkowo zwiększającym lekkość koperty. Koronka na godzinie 3, zakręcana ozdobiona logo producenta. Bezel 120 klików, wykończenie typu "coin" Wkładka bezela wypełniona przeźroczystym akrylem a następnie wypolerowana dzięki czemu wypełnia bezel bez przerwy przy jego końcu. Indeksy wypełnione lumą. Dekiel zakręcany, jego środek zdobi logo producenta na krawędzi kołowo rozmieszczona specyfikacja Rozstaw uszu pod 22 pasek/bransoletę. Wr 20 Szafirowe szkło double domed z wewnętrzną powłoką AR   Tarcza   Testowana przez nas wersja wyposażona była w niebieska tarczę bez szlifu słonecznego. Wysokie, wyniesione do góry indeksy godzinowe wypełnione lumą o kawowym zabarwieniu. Krawędzie indeksów polerowane. Na 12 sześciokątne logo producenta jednocześnie pełniące funkcję indeksu godzinowego. Nad wskazówkami symetrycznie umieszczona nazwa producenta "Aevig" a pod nią model "huldra" Na godzinie 6 indeks częściowo zastąpiony oknem daty w kształcie trapezu. Dysk daty biały. Indeksy godziny 3 i 9 w kształcie trójkątów, pozostałe o bardzo charakterystycznym kształcie sześciokątów. Zastosowana luma x1 Old Radium.   Mechanizm   Miyota 9015 automatyczna z funkcją szybkiej daty oraz stop sekundy   Bransoleta   Doskonale wszystkim znana i lubiana "jubilee" tak jak maskownice wykonana z pełnych ogniw. Zwężająca się od 22mm do 18mm. Ogniwa skręcane dające możliwość dowolnej, samodzielnej regulacji długości. Zapięcie motylkowe, wyposażone dodatkowo w możliwość szybkiej zmiany długości i dopasowania do pianki. Na środku zapięcia logo, na części służącej dopasowaniu do pianki wygrawerowana nazwa producenta.   Dostępne wersje   huldra dostepna jest w trzech wersjach kolorystycznych, dodatkowa każda z nich daje możliwość wyboru opcji z datą lub bez.   Podsumowanie   Aevig huldra jest zegarkiem, który chyba najbardziej mnie zaskoczył. Na początku wydaje się być takim samym jak wiele podobnym jej projektów, nie ma w sumie w sobie niczego wyjątkowego (może poza indeksami) ale z każdym dniem użytkowania uzależnia od siebie coraz bardziej. Kawowy kolor lumy w zestawieniu z tarczą powoduje, że chcemy na niego ciągle patrzeć. Zegarek jest bardzo wygodny, koperta dobrze leży na nadgarstku a bransoleta jubilee doskonale dopełnia całość i powoduje wyjątkowy komfort użytkowania. Bardzo przyjemne wrażenie daje akrylowy insert bezela w którym nie można dopatrzeć się najmniejszej przerwy przy krawędziach. Jedynym minusem jaki zaobserwowałem podczas noszenie jest nie do końca dopasowana szerokość maskownic w stosunku do koperty, myślę, że można było zrobić to trochę lepiej, ale zdecydowanie nie jest to wada która odbiera przyjemność "obcowania" z huldrą Huldra jest modelem kompletnym, wszystko poza zastosowanym mechanizmem zostało zaprojektowane pod tem model zegarka, nie znajdziemy w nim nawet jednej części z "katalogu" Zanim zegarek osiągnął swój finalny kształt projekt wielokrotnie konsultowany był z wymagającymi użytkownikami forum WUS. Efektem tych prac jest bardzo ciekawy zegarek który zdecydowanie zagości w mojej kolekcji.   Cena 537 Euro, zegarek wysyłany jest z Holandii wiec poza doliczeniem 17 euro wysyłki nie powinniśmy ponieść żadnych dodatkowych kosztów.   Możliwość zamówienia oraz pozostałe modele:   https://aevig.com/shop/huldra/   Fanpage FB:   https://www.facebook.com/aevigwatches/   Nowa recenzja każdego tygodnia na: www.Chronosapiens.com














    • By adrianlodz
      Witam.
      Zastanawiam się nad zmianą zegarka.
      Obecnie posiadam zakupiony jakieś 5 lat temu ORIENT CURATOR FFD0J003B0, ale bardzo spodobał mi się teraz również Geckota P-01 na Miyocie, znaleziony na olx za 480zł. Co myślicie o tych dwóch? Jeśli chodzi o wygląd to w oriencie niepasuje mi tylko datownik, który jest dla mnie zbędny, natomiast geckota wygląda świetnie, chociaż brak w nim wskaźnika rezerwy chodu. Obydwa się nadają na każdą okazję, ale jak jakościowo? Zwłaszcza jęki chodzi o mechanizmy?
    • By ArturVonHycl
      #Recenzja #DG06 #Divemaster #Gruppogamma #Chronosapiens   Gruppo Gamma Dive Master MK II DG-06   Gruppo Gamma jest chyba najdłużej działającym micro z tych, które do tej pory opisywaliśmy. Firma została założona w 2013 przez Naoki Tsukumo, w swoim BIO od początku zapisane mając tworzenie użytkowych zegarków nawiązujących swoim stylem do ikon dwudziestego wieku. Pierwsze modele prezentowały styl, który można nazwać odtwórczym ale z czasem firma wypracowała własny rozpoznawalny design. Gruppo stawia mocny nacisk na jakoś materiałów zastosowanych przy produkcji ich zegarków, na stronie możemy przeczytać, że ich dostawcami są firmy od lat związane z branża luksusowych zegarków. Testowa sztuka swoim wykonaniem potwierdza ten fakt choć nie obeszło się bez małej wpadki ale o tym za chwilę.. Firma bardzo mocno stawia na bliski kontakt z klientem, posiada własny shoowroom, Club Gamma w postaci grupy na Fb oraz dobrze rozbudowaną sieć dystrybucji co nie jest zbyt częste w wypadku micro. Oficjalnego dystrybutora mamy nawet w kraju. Ale czas wrócić do samego zegarka, otrzymałem go dobrze wykonanym "travel box" w którym bezpiecznie można przechować cztery sztuki zegarków. Box wykonany jest z gąbki starannie wykończonej płótnem, wszystko zamykane na dwa suwaki. Poza zegarkiem znajdziemy w nim dokumenty oraz śrubokręt do wymiany pasków. Lubie takie dodatki, nie każdy z nas posiada w domu odpowiednie narzędzia do grzebania przy zegarkach a robiąc to miękkim i źle dopasowanymi śrubokrętem łatwo o zarysowanie zegarka czy zniszczenie śrubek. Divemaster DG-06 to jak łatwo można się domyśleć przedstawiciel zegarków typu "nurek" i trzeba przyznać, że posiada wszystkie atrybuty, których oczekujemy od tego typu zegarków.   Koperta 44mm wykonana ze stali 316L, okrągła w całości szczotkowana, grubość to 14.5mm, uszy dość szybko schodzące w dół nadają lekkość i ciekawy kształt kopercie. 52mm L2L oraz rozstaw uszu mieszczący 24mm pasek. Na środku koperty pomiędzy uszami koperta lekko "spiłowana" dzięki czemu nie obciera paska a on sam bardzo blisko przywiera do koperty. Bezel podobnie jak koperta szczotkowany, jednokierunkowy ze 120 klikami, na 10, 12 oraz 2 charakterystyczne wypustki mające ułatwić operowanie bezelem. Dekiel dobrze wycentrowany,zakręcany sześcioma śrubkami z głęboko wygrawerowanym logo producenta na tle przypominającym plaster miodu. Znajdziemy na nim również informacje i zastosowanych materiałach, pochodzeniu mechanizmu oraz nr seryjnym zegarka. Zakręcana koronka ozdobiona napisem Gamma II co jak możemy się tylko domyślać nawiązuje do tego, że jest to już druga wersja modelu(MkII), poprzednia miała swój debiut w 2016 roku - ale to tylko moje przypuszczenia. Z boku koperty zawór helowy. WR jak przystało na prawdziwego nurka 500M   Insert bezela   Wypukły wykonany z ceramiki, indeksy godzinowe lekko zapadnięte, wypełnione Swiss Super-LumiNova® BGW9 Na 12 znany nam z innych nurków indeks w postaci odwróconego trójkąta, dodatkowo opisane indeksy 15, 30 oraz 45.   Tarcza   Wykonana w technologii "Sandwich" z tradycyjnie zaznaczonymi indeksami 12,3,6 oraz 9 formie cyfr arabskich. W górnej jej części znajdziemy nazwę producenta "Gruppo Gamma" W dolnej pod wskazówkami Divemaster 500M W wersji DG-06 malowanie w gradiencie przechodzącym z ciemnogranatowego do błękitnego w kierunku środka tarczy. Indeksy podobnie jak srebrne wskazówki wypełnione BGW9 Wskazówka sekundowa czerwona, z lumą na czubku grotu. Szkło szafirowe "Double-domed" z wewnętrzną powłoka AR Mechanizm ETA 2824-2, automatyczna z dwukierunkowym nakręcaniem, 28800 bph, +/-12 s/ na dzień, rezerwa chodu 42 godziny.   Pasek Podczas zamówienia mamy do wyboru dwie opcje, skórzany Horween oraz canavas lub DS Firenze Testowa sztuka wyposażona była w pasek znanego i cenionego producenta Horween.   Dostępne wersje Divemaster występuje w sześciu wersjach kolorystycznych oznaczonych odpowiednio od DG01 do O6. Wersje różnią się od siebie wykończeniem tarczy oraz indeksów, wybór koloru dokonujemy między czarnym a granatem.   Podsumowanie Divemaster to bardzo solidnie wykonany nurek, mimo dość sporych rozmiarów i zdecydowanie grubej koperty nosi się go bardzo wygodnie, nawet pod koniec dnia blisko 140 gram noszone na ręku nie daje o sobie znać. Przez szybko schodzące uszy które już kawałek za bezelem zostały przełamane w dół powodują, że koperta wydaje się zdecydowanie mniejsza, dzięki czemu właściciele nawet drobniejszych nadgarstków powinni czuć się z nim ok. Połączenie niebieskiego - w tej wersji kolorystycznej - ceramicznego insertu bezela z gradientową granatową tarczą daje fenomenalny efekt. Podwójnie wypukłe szkło potęguje dodatkowo ten efekt. Zegarek jest dobrze spasowany, bezel chodzi ciasno, precyzyjnie, nie ma najmniejszych luzów za to... został źle wycentrowany i ustawienie trójkąta na godzinie 12 powoduje ucieczkę w lewą stronę wypustek co najbardziej widoczne jest na godzinie 6. Mamy zatem do wyboru pogodzenie się z odchyleniem trójkąta, lub braku symetrii w ustawieniu wypustek. Zastosowanie samych wypustek zamiast tradycyjnego wykończenia "coin" też nie należy do najbardziej udanych, operuje się nimi nie wygodnie, podczas obracania dośc mocno wbijają się w palce. Na dużą pochwałę zasługuje specyficzne wymodelowanie koperty pomiędzy uszami, dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania nawierty na teleskopy mogły zostać wykonane blisko koperty, pasek nie obcierając praktycznie przylega do jej krawędzi, dzięki czemu nie istnieje drażniące i dość często spotykane u innych producentów zjawisko przerwy pomiędzy paskiem a koperta. Koszt zegarka to 950 USD to dość rozsądna cena patrząc na zastosowane materiały, mechanizm Eta na którym oparty jest ten model oraz nieporównywalnie mniejsza produkcję niż w wypadku marek mainstreem. Na koniec muszę dodać, że nasza testowa sztuka potrafiła zatrzymywać się podczas pracy ale wierzę, że jest to efektem tego jaką drogę przeszła zanim trafiła do nas. Zegarek o tych samych nr seryjnych zobaczycie na większości recenzji w net. Coś gdzieś po drodze poszło nie tak   Każdego tygodnia nowa recenzja na Facebook'owej Grupie Chronosapiens www.chronosapiens.com   Pełna oferta producenta oraz możliwość zakupu na stronie: https://www.gruppogammawatches.com/ Club Gamma: https://www.facebook.com/groups/clubgamma Insta: https://www.instagram.com/gruppogamma/















    • By ArturVonHycl
      Musha została założona w 2018 przez urodzonego w Japonii Masayuki Otsuka  
      Doświadczenie w obróbce metali zdobywał w Seki City – miasta które już za czasów Samurajów słynęła z wytwarzania mieczy.  
       
      Masayuki przez pięć lat jako lider grupy odpowiadał za zarządzanie produkcją oraz rozwojem produktu w firmie specjalizującej się w produkcji noży.  
       
      Swoje zegarki produkuje w Japonii, sam wykonuje część prac m.in polerowanie tarcz.  
       
      Samurai to drugi projekt Musha, w 2018 z sukcesem ufundowany został na KS projekt Nobunaga w którym podobnie jak w recenzowanym modelu zostasowano elementy ze stali damasceńskiej.  
       
      Jak łatwo się domyślić inspiracją dla modelu jest kultura Samurajów, jej symbole znajdziemy w kilku elementach zegarka oraz zastosowanych materiałach.  
       
         
       
      Recenzowany sztuka jest jednym z dwóch prototypów od finalnego produkty różni się gównie zastosowanym w nim mechanizmie.  
       
         
       
      Zegarek otrzymujemy w prostokątnym zamykanym na magnes pudełku, w którym oprócz zegarka znajdują się miejsca dla karty gwarancyjnej oraz przyboru do zmiany paska, w testowanej sztuce były one puste ale wierzę że związane jest to z etapem na jakim jest aktualnie projekt.  
       
         
       
      Koperta  
       
      Jej kształt od razu rzuca się w oczy 40mm wykonana ze stali 316L dzięki nietypowej konstrukcji z wydłużonymi oraz pogrubionymi uszami sprawia wrażenie zdecydowanie większej.  
       
      Blisko 53mm L2L oraz prosto odchodzące od koperty uszy powodują wypełnienie większości nadgarstka.  
       
      Na lunecie znajduje się grawer inspirowany Hamon – wzorami znanymi z japońśkich mieczy uzyskiwanymi podczas hartowania stali.  
       
      Logowana koronka jest optymalnej wielkości do wygodnego operowania oraz na tyle mała że nie dominuje koperty subtelnie się z nią zlewając.  
       
      Koperta zamknięta zakręcanym przeszklonym deklem.  
       
      Wodoszczelność wynosi 5ATM  
       
      Tarcza  
       
      Wykonana ze stali damasceńskiej w jej centralnym punkcie znajdziemy wycięty znak "tomoemon" związany z kulturą Samurajów.  
       
      Na tarczy znajdziemy nakładane polerowane indeksy oraz niewielkie okno daty z ramką.  
       
      Wskazówki nie są pokryte lumą.  
       
      Całość przykryta szkłem szafirowym sprawia wrażenie zaplanowanego oraz dobrze skomponowanego.  
       
      Mechanizm  
       
      Prototyp zbudowany jest na bazie Seiko NH35, finalna wersja wyposażona będzie w Miyota 9015 co przełoży się na ciekawszy widok przez przeszklony dekiel.  
       
      Pasek  
       
      Wykonany ze skóry strusia zakończony logowaną polerowaną klamerką, do wyboru mamy trzy kolory, niebieski, pomarańczowy oraz czarny.  
       
      Jakość określiłbym raczej na 3+, – wierzę, że do finalnej wersji dostarczony pasek będzie lepszej jakości.  
       
      Podsumowanie  
       
      Zegarek zdecydowanie należy do tych które zwracają na siebie uwage.  
       
      Nosi się wygodnie, mała zagłębiona w kopertę koronka nie wbija się w nadgarstek.  
       
      Długie proste uszy powodują, że zegarek cały czas jest na tym samym miejscu, nie przesuwa się na ręku.  
       
      Zastosowanie stali damasceńskiej daje wyjątkowy efekt, w związku z procesem produkcji uzyskany wzór nigdy się nie powtórzy dzięki czemu możemy być pewni, że otrzymujemy jedyny w swoim rodzaju egzemplarz.  
       
      Projekt bliższy jest biżuterii niż tym jak tradycyjnie postrzegamy zegareki, cieszy oko, tarcza przyciąga wzrok.  
       
      Zegarek nie naśladuje , ma własny niepowtarzalny styl, przyjemność z noszenia jakie dają zegarki w cenie kilkukrotnie wyższej.  
       
      Cena z KS wynoszącej ok 606 USD - 2500 zł za zegarek wykonany w Japonii jest bardzo ciekawą propozcją.  
       
      Kampania ufundowana jest w 88% z datą zamknięcia na 19 września. - trzymam kciuki.  
       
      Zegarek dostępny przez KS:  
       
      https://www.kickstarter.com/projects/mushawatch/samurai-the-watch-with-mysterious-and-luxury-damascus-steel  
       
      Nowa recenzja co środa na Facebookowej Grupie Chronosapiens  
       
      Zapraszamy!  
       

       







×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.