Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Kieszonkowe

Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z

Recommended Posts

Witam, jakieś dwa - trzy lata temu obiecałem  w temacie "Renowacje tarcz - przed i po." zrobić reportaż z odnawiania tarcz emaliowanych "porcelanowych".

/jeśli moderator uważa to może post przenieść do tego tematu lub podpiąć jako "niezależny"/

 

A jako że przed końcem życia trzeba się ze swoich obietnic wywiązywać - to niniejszym czynię ;) .

 

Koledzy z subforum "Zegary" trochę mnie do tego podpuścili i tam wstępnie pokazałem częścowe efekty - a ponieważ robiłem

zdjęcia z poszczególnych etapów to tutaj pokazuję cały materiał z procesu renowacji.

 

Jak już wcześniej pisałem tarcze porcelanowe czy emaliowane wykonywane są w procesie wypalania w dość wysokich temperaturach rzędu 750 - 1200 °C i jest to proces jednorazowy i nieodwracalny. Dlatego nie da się uzupełnić ubytków na tarczach bo nawet jeśli naniosło by się tam porcelanę czy emalię to i tak nie połączy się ona ze starą tarczą. Firmy zajmujące się renowacją starych tarcz zaklejają ubytki różnymi "wynalazkami" typu farby, żywice i.t.p.

 

Próbując rozwiązać temat renowacji tarcz porcelanowych poprosiłem o pomoc moich kolegów chemików i ceramików i po wielu próbach i błędach uzyskaliśmy moim zdaniem dość dobre efekty. Doszliśmy do wniosku że trzeba zrobić masę "porcelano podobną" która da się wypalić w znacznie niższej temperaturze rzędu 400 - 500 °C i dzięki temu będzie jakby oblewała uzupełniany ubytek, łącząc się z nim.

Aktualnie eksperymentujemy z masą o jeszcze niższej temperaturze "wypału" rzędu 300 - 400 °C jeszcze lepsza przyczepność/klejenie.

Z góry uprzedzam że wszystkie preparaty  użyte przy renowacji są naszymi własnymi "patentami" .

 

Ale "ad rem"

 

Na warsztat trafiły dwie mocno sfatygowane tarcze od moich ulubionych kieszonek

 

post-27334-0-98827300-1564153399_thumb.jpg

mała tarzcza z rymskimi ideksami

 

 

post-27334-0-81230100-1564153434_thumb.jpg

i tarcza cymy z arabskimi indeksami

 

 

post-27334-0-09052900-1564153457_thumb.jpg

pojawia się też naczynko wagowe,  niebieski proszek - nasz preparat do czyszczenia /podobny kiedyś sprzedawano na "zatoce" coś po 30$/

oraz dwie "delikwentki"

 

 

post-27334-0-30471300-1564153485_thumb.jpg

proszek rozpuszczony w letniej wodzie i do kąpieli ląduje pierwsza tarcza

 

 

post-27334-0-57938600-1564153538_thumb.jpg

po około godzinie widać już pierwsze efekty procesu czyszczenia wszystkie brudy z tarczy zniknęły i preparat powoli rozpuszcza zabrudzenia ze szczelin.

 

 

post-27334-0-05404700-1564153557_thumb.jpg

następne kilka godzin w zlewce /można to próbować przyspieszyć wacikami, pędzelkami lub myjką/ ale po co ?

 

 

post-27334-0-38190700-1564153591_thumb.jpg

pierwsza tacza umyta więc w ramach oszczędności w kąpieli ląduje "cyma"

 

 

post-27334-0-62139400-1564153611_thumb.jpg

efekty mycia pierwszej tarczy  wszystkie zanieczyszczenia łącznie ze spękaniami zniknęły niestety czwórka  podczas czyszczenia wypadła , preparat 

jest na tyle skuteczny i tak dobrze penetruje że wypłukuje cały brud i często się okazuje że niektóre fragmenty trzymają się tarczy tylko na tym 

brudzie.

 

Dlatego też niechętnie robię cudze tarcze bo odnawianie jest nieprzewidywalne i zleceniodawca musiał by się zgadzać  że robię to na jego 

odpowiedzialność.

 

 

post-27334-0-02286600-1564153644_thumb.jpg

dwie ummyte "delikwentki" czekają na uzupełnienie ubytków

 

 

post-27334-0-77902300-1564153663_thumb.jpg

nasza "porcelana" + trochę wody

 

 

post-27334-0-39499900-1564153688_thumb.jpg

i zarabiamy na masę konsystencji plasteliny

 

 

post-27334-0-22340100-1564153717_thumb.jpg

uzupełnienie ubytków, należy pamiętać że jak każda  - porcelana po wypaleniu się kurczy więc lepiej dać więcej bo jak wklęśnie to potem się nie da 

uzupełnić i trzeba będzie odbijać.

 

 

post-27334-0-80111300-1564153740_thumb.jpg

 

550 °C i do pieca

 

 

post-27334-0-87428200-1564153818_thumb.jpg

po wypale - niestety za dużo więc trzeba będzie zeszlifowywać - ale jak pisałem wolę takie rozwiązanie - chociaż gdyby udało się utrafić z ilością to 

jak widać uzupełnione ubytki mają nawet dość ładny połysk i nie trzeba by ich dalej szkliwić.

 

 

post-27334-0-71215200-1564153847_thumb.jpg

a tak szlifierka wolnoobrotowa i gumka polerska z grubo ziarnistym nasypem diamentowym. Wcześniej trzeba resztę tarczy zabezpieczyć folią 

poliwęglanową żeby nie porysować/zetrzeć reszty cyferblatu

 

 

post-27334-0-56775000-1564153867_thumb.jpg

potem szlifierka szybkoobrotowa i polerka superdrobnym diamentem

 

 

post-27334-0-41940600-1564153897_thumb.jpg

tak wygląda tarcza "rzymianka" po obróbce. Miałem do wyboru albo uzupełnić tarczę bez kawałka czwórki albo wkleić wypadłą czwórkę (niestety nie 

opanowałem jeszcze uzupełnień napisów - a ręcznie ze względu na trzęsące ręce  się nie podejmuję   :D

 

 

post-27334-0-74904500-1564153916_thumb.jpg

a tak "cyma"

 

c.d w drugim poście bo tu się nie mieszczą wszystkie zdjęcia

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciąg dalszy poprzedniego postu

 

post-27334-0-39217900-1564156037_thumb.jpg
teraz można jeszcze zabezpieczyć tarczę "szkliwem" w najprostszym rozwiązaniu może być to lakier, lub warstwa żywicy super przeźroczyste, lub tak jak ja to stosuję nasze "szkliwo" niskotopliwe. Rozwiązanie jest zależne od tego jak dużo jest miejsca między tarczą a wskazówkam. Trzeba pamiętać że każda dodatkowa warstwa pogrubia tarczę.
 
post-27334-0-04229000-1564156052_thumb.jpg
i znowu do pieca
 
post-27334-0-17408100-1564156069_thumb.jpg
a tak wygląda efekt końcowy tarczy z rzymskimi indeksami
 
post-27334-0-52747100-1564156091_thumb.jpg
a tak "cyma"
 
post-27334-0-79033900-1564156116_thumb.jpg
i dla porównania "cyma" - przed i po
 
post-27334-0-02064500-1564156132_thumb.jpg
i "rzymianka - przed i po
 
"i to by było na tyle' jak mawiał pewien profesor mniemanologii stosowanej
 
Pozdrawiam
Roman
 
p.s. Jak widać na "cymie" nie opracowałem jeszcze tematu uzupełniania cyfr na cyferblacie więc jest szansa że jeszcze trochę pożyję   :D  :D
p.s.2 Jeśli moderator jest w stanie połączyć oba posty to będzie się lepiej czytać. Dawałem zdjęcia dość dobrej jakości żeby było widać efekty pracy.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już przenoszę

Imponująca robota! Jestem pod wrażeniem jak to wygląda. Czy czarne tarcze również nożna w ten sam sposób odrestaurować, usunąć ubytki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Respect.... Super robota jeszcze opanujesz uzupełnienie "malowideł" i będzie cymes. Jak widzę niektóre dzieła sztuki na all lub olx to ręce opadają a tu... Extra

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już przenoszę ....

 

Dzięki za przeniesienie i uporządkowanie.

Dałem linka do tego tematu na subforach  w których wydaje mi się że obiecałem to pokazać - mam nadzieję że zainteresowani koledzy trafią.

 

 

......... Czy czarne tarcze również nożna w ten sam sposób odrestaurować, usunąć ubytki?

 

 

Skontaktowałem się z kolegą chemikiem który robi dla mnie proszek do uzupełniania ubytków i parafrazując znanego producenta samochodów stwierdił że może go zrobić we wszystkich odcieniach czarnego  :D  :D  :D  :D .

 

Pozdrawiam 

Roman

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podczas lektury przypomniały mi się stare czasy :) . A nie tylko " jaki pasek ". Gratuluję efektu i pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie się bardzo, bardzo podoba, tym bardziej, że moje tarcze są zegarowe, duże, więc pewnie łatwiej by było obrabiać na gotowo (choć piec by musiał być ambitniejszy). Finał nie daje efektu nówki, tylko nader przyzwoitej rekonstrukcji, co też jest IMO dokładnie tym, co w pełni akceptuję. 

Pozostaje niedosyt w pytaniu "jak?". Bo przecież wszystkim wiadomo, że najpierw skutecznie umyć i usunąć wszelkie wtórne związki (czym?), potem uzupełnić (czym?), następnie jakoś nabłyszczyć (czym?) i ew. w międzyczasie domalować indeksy (czym? jak?).  :wacko: No wiem, wiem, lata doświadczeń kilku ludzi... Ale może jakaś podpowiedź w choć jednym temacie? Może co zastosowałeś do nader porządnego mycia? Hę? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie się bardzo, bardzo podoba, tym bardziej, że moje tarcze są zegarowe, duże, więc pewnie łatwiej by było obrabiać na gotowo (choć piec by musiał być ambitniejszy). Finał nie daje efektu nówki, tylko nader przyzwoitej rekonstrukcji, co też jest IMO dokładnie tym, co w pełni akceptuję. 

Pozostaje niedosyt w pytaniu "jak?". Bo przecież wszystkim wiadomo, że najpierw skutecznie umyć i usunąć wszelkie wtórne związki (czym?), potem uzupełnić (czym?), następnie jakoś nabłyszczyć (czym?) i ew. w międzyczasie domalować indeksy (czym? jak?).  :wacko: No wiem, wiem, lata doświadczeń kilku ludzi... Ale może jakaś podpowiedź w choć jednym temacie? Może co zastosowałeś do nader porządnego mycia? Hę? 

 

Witaj, wydaje mi się że sporo już pokazałem są krok po kroku pokazane procesy i temperatury

niestety dużo więcej Ci nie pomogę i nie dlatego żebym nie chciał tylko dlatego że nie jestem chemikiem.

 

Składy preparatów teoretycznie znam ale 

po pierwsze trzeba mieć dostęp do związków i laboratorium chemicznego żeby przeprowadzić ich syntezę i mieszanie

po drugie kolega chemik który dla mnie je robi jest współwłaścicielem "patentu" :)

 

Poza tym laikom niewiele to mówi np.

Preparat myjący jest mieszaniną niejonowych związków powierzchniowo czynnych

do większości kolega ma dostęp w laboratorium swojej firmy ale jeden musiałem ściągać z USA i uwierz mi było to dość

kłopotliwe i pieruńsko drogie - może dlatego że jest to preparat używany również w kosmetyce

- ale dzięki temu mamy preparat o przyjemnym miętowym zapachu -/tylko ta cena/.

Kolega twierdzi że jest to całkowicie biodegradowalny, nietoksyczny preparat który praktycznie można wypić z ryzykiem małej biegunki  :D  :D .

Myślę że jak chcesz to może go dla Ciebie też wyprodukować - cena jest zdecydowanie niższa niż na "zatoce"

 

W przypadku masy do uzupełnień to tu już jest większy problem bo starej już nie produkujemy a nad nową jeszcze trwają prace.

Ponadto do tego potrzebny jest piec z precyzyjną regulacją temperatury i to dobrze by było z próżnią w komorze bo masa strasznie się pieni 

podczas wypału. 

Ponadto w przypadku dużych tarcz wcale nie tak łatwo będzie uzyskać prostą płaszczyznę w procesie zeszlifowywania naddatków.

 

Zabezpieczanie też już napisałem czym lakiery, żywica, szkliwa tylko wszystko o dużej przejrzystości i nie starzejące się. 

 

Pozdrawiam

Roman

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję Ci bardzo, to już na priv poproszę o to do mycia. Bardzo mi się przyda. Nie potrafię chemicznie działać, ale mycie jest podstawą IMO. Wypłukanie dziadostwa, tlenków, siarczanów i innych takich. Potem to już pozostaje czysty oryginał z ubytkami i rób co chcesz. Nie wypalę, ale może dla dużych tarcz jakoś inaczej uzupełnię... Najważniejsze podłoże  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka informacji dla majsterkowiczów. Jednym z najstarszych środków do mycia fotografii i klisz jest nekalina, a z łatwo dostępnych środki do prania i mycia naczyń. Wiele wiedzy jest w poradnikach galwanotechniki. Jako surowiec dostępna jest porcelana "w arkuszach", którą należy przykleić do podłoża, czyli stalowej blachy i wypalić. Wypaloną porcelanę należy wyszlifować na płasko i wypolerować. Z domowych sposobów na miksturę uzupełniającą można spróbować użyć mieszaninę sproszkowanych szklanych opakowań po zastrzykach i odpadów porcelany. Aby nanieść napisy, można użyć starej metody "kolodionowej", albo skorzystać z którejś nowszej metody wymagającej wypalania, albo na zimno. Przyjemnego majsterkowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, całkowicie się z Kol. Safinowskim zgadzam ale jak zwykle pozwolę sobie wtrącić małe "ale" :D

Co do nekaliny jest ona anionowym związkiem powierzchniowo czynnym, w większości przypadków środki do prania i mycia naczyń zawierają właśnie anionowe lub kationowe związki powierzchniowo czynne plus oczywiście wiele nabłyszczaczy czy natłuszczaczy które pozostają na powierzchni, w przypadku naczyń są wręcz wskazane natomiast na tarczy wręcz zbędne. Więc potem wskazane jest dodatkowe mycie i odtłuszczanie.

Nasz preparat jest niejonowy i bez żadnych ulepszaczy - tarcza po czyszczeniu jest dziewicza bez żadnych pozostałości gotowa do przyjęcia uzupełnień czy nadruku.

Co do porcelany w arkuszach to mam pytanie gdzie (taką cieńką) porcelanę dostać, poza tym i tak pozostaje problem jak już wcześniej pisałem wypału w temp. 1200 °C. Ponadto to będzie robienie całej tarczy od nowa czyli rekonstrukcja. Przy okazji warto tu sobie wyjaśnić że tarcze porcelanowe występują rzadko w bardzo starych lub drogich zegarkach. W większości zegarków tarcze są emaliowane i tylko błędnie przez nas nazywane "porcelanowymi".

Co do domowej mikstury na uzupełnianie (z opakowań po zastrzykach i porcelany) robiąc ją zrobimy właśnie coś w rodzaju białej emalii - prościej można po prostu kupić gotową białą emalię. Tylko znowu stopienie takiej emalii to temperatura rzędu 700 °C i jak już wcześniej pisałem niestety nie łączy się ona ze starą emalią na tarczy.

Co do metody "kolodionowej" znowu jest małe ale bo o ile z żelatyną czy polialkoholem nie będzie problemu to już związki chromianowe czy srebrowe zwykłemu śmiertelnikowi mogą być trudno dostępne. Ponadto trzeba wykonać projekt a potem negatyw lub diapozytyw  i tu znowu problem bo kto używa dziś klisz fotograficznych. Kiedyś w każdym sklepie fotograficznym można było kupić błony graficzne w arkuszach dziś będzie o nie trudno nawet w specjalistycznym sklepie. Ponadto kto ma jeszcze powiększalnik, kopioramę, kuwety i kto potrafi to jeszcze obsługiwać.

Kolodion na porcelanie czy emalii po naniesieniu wymaga wypalenia i tu znowu temperatury rzędu 700 - 1200 °C.

Reasumując cała ta zabawa jest dość skomplikowana i wymaga sporego zaplecza i wiedzy a co za tym idzie jest dość kosztowną. No chyba że nie liczymy się z kosztami i kilka tysięcy jak to pisali niektórzy Koledzy nie gra roli. <_<
 

No znowu się rozpisałem a na robotę czeka ciekawa tarcza i zegarek.

Zegarek jest z końca XVIII początku XIX wieku produkcji znanego londyńskiego zegarmistrza J.Dent-a

 

post-27334-0-52287300-1564751577_thumb.jpg

/tak tego samego którego firma zrobiła Big-Bena :)

 

post-27334-0-56232500-1564751579_thumb.jpg

po tarczy i napisach na kopercie wynika że na rynek otomański.

 

Chciałem też robić reportaż z renowacji ale nie wiem czy jest sens.

 

Pozdrawiam

Roman

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Kieszonkowe

"Chciałem też robić reportaż z renowacji ale nie wiem czy jest sens."

 

JEST sens. Chcialbym taki reportaz przeczytac i obejrzec zdjecia, ale……..

zdaje sobie sprawe, ze jest to ogrom roboty i nie wiem czy sie na to zdecydujesz?

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Zegarek jest z końca XVIII początku XIX wieku produkcji znanego londyńskiego zegarmistrza J.Dent-a

tak tego samego którego firma zrobiła Big-Bena :)

 

 

 

Ale mechanizm wziął gotowy Billodes nawet punce SULTAN strzelił sobie podobną

Edited by Paweł Bury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten Billodes to czwarta ćwierć XIX wieku...

Edited by kiniol

Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ale mechanizm wziął gotowy Billodes nawet punce SULTAN strzelił sobie podobną

 

 

Ten Billodes to czwarta ćwierć XIX wieku...

 

No dobra miałem odzwyczaić sie od robienia "wtrąceń" w temacie głównym bo potem rozwija się dyskusja wielowątkowo. W weekend staram się znaleźć trochę czasu dla zabawy z kieszonkami. Jest cicho i spokojnie więc można podłubać (to nawyk z okresu kiedy jeszcze intensywnie pracowałem). Po niedzieli założę temat w podforum  w "Kieszonki i kieszonkowcy ..." i tam sobie podyskutujemy w temacie Sultan - Bilodes - Dent.

 

Pozdrawiam

Roman

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra miałem odzwyczaić sie od robienia "wtrąceń" w temacie głównym bo potem rozwija się dyskusja wielowątkowo. W weekend staram się znaleźć trochę czasu dla zabawy z kieszonkami. Jest cicho i spokojnie więc można podłubać (to nawyk z okresu kiedy jeszcze intensywnie pracowałem). Po niedzieli założę temat w podforum  w "Kieszonki i kieszonkowcy ..." i tam sobie podyskutujemy w temacie Sultan - Bilodes - Dent.

 

Pozdrawiam

Roman

Gdyby były problemy z mechanizmem to mam taki w idealnym stanie za grosze - tylko sygnowany Billodes

Temat renowacji tarcz obserwuję - bardzo ciekawy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam z sygnaturą "Diogene"...pogadamy...

Edited by kiniol

Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, całkowicie się z Kol. Safinowskim zgadzam ale jak zwykle pozwolę sobie wtrącić małe "ale" :D

 

Co do nekaliny jest ona anionowym związkiem powierzchniowo czynnym, w większości przypadków środki do prania i mycia naczyń zawierają właśnie anionowe lub kationowe związki powierzchniowo czynne plus oczywiście wiele nabłyszczaczy czy natłuszczaczy które pozostają na powierzchni, w przypadku naczyń są wręcz wskazane natomiast na tarczy wręcz zbędne. Więc potem wskazane jest dodatkowe mycie i odtłuszczanie.

Nasz preparat jest niejonowy i bez żadnych ulepszaczy - tarcza po czyszczeniu jest dziewicza bez żadnych pozostałości gotowa do przyjęcia uzupełnień czy nadruku.

 

Co do porcelany w arkuszach to mam pytanie gdzie (taką cieńką) porcelanę dostać, poza tym i tak pozostaje problem jak już wcześniej pisałem wypału w temp. 1200 °C. Ponadto to będzie robienie całej tarczy od nowa czyli rekonstrukcja. Przy okazji warto tu sobie wyjaśnić że tarcze porcelanowe występują rzadko w bardzo starych lub drogich zegarkach. W większości zegarków tarcze są emaliowane i tylko błędnie przez nas nazywane "porcelanowymi".

 

Co do domowej mikstury na uzupełnianie (z opakowań po zastrzykach i porcelany) robiąc ją zrobimy właśnie coś w rodzaju białej emalii - prościej można po prostu kupić gotową białą emalię. Tylko znowu stopienie takiej emalii to temperatura rzędu 700 °C i jak już wcześniej pisałem niestety nie łączy się ona ze starą emalią na tarczy.

 

Co do metody "kolodionowej" znowu jest małe ale bo o ile z żelatyną czy polialkoholem nie będzie problemu to już związki chromianowe czy srebrowe zwykłemu śmiertelnikowi mogą być trudno dostępne. Ponadto trzeba wykonać projekt a potem negatyw lub diapozytyw  i tu znowu problem bo kto używa dziś klisz fotograficznych. Kiedyś w każdym sklepie fotograficznym można było kupić błony graficzne w arkuszach dziś będzie o nie trudno nawet w specjalistycznym sklepie. Ponadto kto ma jeszcze powiększalnik, kopioramę, kuwety i kto potrafi to jeszcze obsługiwać.

 

Kolodion na porcelanie czy emalii po naniesieniu wymaga wypalenia i tu znowu temperatury rzędu 700 - 1200 °C.

 

Reasumując cała ta zabawa jest dość skomplikowana i wymaga sporego zaplecza i wiedzy a co za tym idzie jest dość kosztowną. No chyba że nie liczymy się z kosztami i kilka tysięcy jak to pisali niektórzy Koledzy nie gra roli. <_<

 

Pozdrawiam

Roman

Mamy tu mały przegląd metod, nekalina pozwala rozpłynąć się wodzie po kliszy, metody galwanizerskie usuwają wszelkie pozostałości z materiału przewodzącego, a następny etap to "słabo" przewodząca porcelana. Porcelana w cienkich milimetrowych arkuszach jest oferowana dla kursantów z ceramiki, a po nałożeniu i wysuszeniu oferowana jest usługa wypalania. Akurat z kliszami to problemu nie ma, bo poligraficzna naświetlarnia zrobi wszystko. Projekty majsterkowicze robią sobie sami i wiedzą co to rysunek w "wektorach". Powiększalnik cyfrowy ma każdy w swoim komputerze, do metody kolodionowej nie jest konieczny tradycyjny powiększalnik. Poza tym czasami trzeba wydać kilkadziesiąt złotych, bo kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi. Pozdrawiam

Edited by Safinowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mamy tu mały przegląd metod, ........

Poza tym czasami trzeba wydać kilkadziesiąt złotych, bo kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi. Pozdrawiam

 

Drogi Kolego Safinowski

odpowiadając na poprzedni post już na wstępie (co podkreśliłem) całkowicie się z Kol. zgadzam. Przedstawiony tam schemat procesu rekonstrukcji tarczy jest moim zdaniem całkowicie prawidłowy.

I jeszcze raz to powtarzam.

Cenię też Kol. za to jak to ktoś (przy okazji dyskusji na ten temat ) zauważył za chęć dzielenia i to całkiem bezinteresownego swoją wiedzą.

 

Jeżeli pozwoliłem wtrącić swoje "trzy grosze" to tylko dlatego żeby /jak to fajnie zostało określone "Kolegów majsterkowiczów" :) / uczulić na pewne sprawy.

Np.

Ze jeśli można to użyć neutralnego środka do czyszczenia tarczy zamiast dowolnego płynu do mycia naczyń - odpadną nam później problemy z galwanicznym, chemicznym, czy jakimkolwiek innym odtłuszczaniem już umytej tarczy.

Że jeśli już uda nam się zrobić tą tarczę porcelanową / w Gdańsku chyba nie ma żadnej dostępnej pracowni ceramicznej zajmującej się porcelaną - są robiące ceramikę z gliny ale to już inne temperatury wypału czy taż atmosfera w komorze pieca / i połączyć ją z metalowym podkładem - porcelana niechętnie się łączy - to otrzymujemy tzw. "biskwit" czyli matową, chłonącą wodę i brud surową porcelanę. Żadne szlifowanie czy polerowanie jej nie zabezpieczy czy nie wybłyszczy. Trzeba ją jeszcze pokryć szkliwem i jeszcze raz wypalić. W między czasie lub po nanosząc jeszcze skalę (tu dodatkowy wypał). Wszystko to wymaga znajomości alchemii procesu lub pieniędzy.

 

No ale dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają czy jak to Kol. trafnie ujął "kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi" :)

 

Pozwolę sobie jeszcze wtrącić niezależnie parę uwag do dyskusji o renowacji tarcz:

 

Mówimy o tarczach porcelanowych jednocześnie często myśląc o tarczach emaliowanych. I jeśli z bardzo dużym uproszczeniem  (podkreślam z bardzo dużym) można uznać je za tożsame.

To trzeba wyraźnie rozgraniczyć proces rekonstrukcji (czyli odbudowy na wzór), od renowacji (czyli odczyszczenia, uzupełnienia, odnowienia).

 

Osobiście jeśli to jest możliwe to jestem zwolennikiem tego drugiego lub pozostawienia tarczy w stanie jakim jest. Moim zdaniem ze względów technologicznych prościej jest zrobić tarczę od nowa czyli - rekonstrukcję. Wiele lat poszukiwałem firmy w Polsce robiącej renowacje tarcz "porcelanowych" i niestety nie znalazłem. Jedyną osobą z Polski która jakiś czas temu próbowała się zmierzyć z tym tematem był Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) z Chronos-Art. Ale też szybko się poddał i przeszedł na tarcze grawerowane/gliszowane.

Dlatego też kilka lat temu podjąłem próbę zmierzenia się sam z tym tematem wtedy pokazałem pierwsze efekty i obiecałem zrobić relację z całego procesu. Ten post jest spełnieniem danej wtedy obietnicy. Jeszcze raz podkreślam że nie jestem zawodowym zegarmistrzem, zawodowym konserwatorem ani nie prowadzę firmy zajmującej się renowacją tarcz. Jest to po prostu relacja z mojego "majsterkowania" :).

 

Jeżeli Kolega lub ktokolwiek z Kolegów ma swoje lub cudze realizacje z renowacji bądź rekonstrukcji tarcz porcelanowych to moja olbrzymia prośba o ich tutaj pokazanie. Najchętniej gdyby były zdjęcia "przed" i "po" a jeszcze lepiej procesy pośrednie. Bo cały czas teoretyzujemy tylko wkoło tego co ja pokazałem.

 

Pozdrawiam

Roman

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drogi Kolego Safinowski

odpowiadając na poprzedni post już na wstępie (co podkreśliłem) całkowicie się z Kol. zgadzam. Przedstawiony tam schemat procesu rekonstrukcji tarczy jest moim zdaniem całkowicie prawidłowy.

I jeszcze raz to powtarzam.

Cenię też Kol. za to jak to ktoś (przy okazji dyskusji na ten temat ) zauważył za chęć dzielenia i to całkiem bezinteresownego swoją wiedzą.

 

Jeżeli pozwoliłem wtrącić swoje "trzy grosze" to tylko dlatego żeby /jak to fajnie zostało określone "Kolegów majsterkowiczów" :) / uczulić na pewne sprawy.

Np.

Ze jeśli można to użyć neutralnego środka do czyszczenia tarczy zamiast dowolnego płynu do mycia naczyń - odpadną nam później problemy z galwanicznym, chemicznym, czy jakimkolwiek innym odtłuszczaniem już umytej tarczy.

Że jeśli już uda nam się zrobić tą tarczę porcelanową / w Gdańsku chyba nie ma żadnej dostępnej pracowni ceramicznej zajmującej się porcelaną - są robiące ceramikę z gliny ale to już inne temperatury wypału czy taż atmosfera w komorze pieca / i połączyć ją z metalowym podkładem - porcelana niechętnie się łączy - to otrzymujemy tzw. "biskwit" czyli matową, chłonącą wodę i brud surową porcelanę. Żadne szlifowanie czy polerowanie jej nie zabezpieczy czy nie wybłyszczy. Trzeba ją jeszcze pokryć szkliwem i jeszcze raz wypalić. W między czasie lub po nanosząc jeszcze skalę (tu dodatkowy wypał). Wszystko to wymaga znajomości alchemii procesu lub pieniędzy.

 

No ale dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają czy jak to Kol. trafnie ujął "kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi" :)

 

Pozwolę sobie jeszcze wtrącić niezależnie parę uwag do dyskusji o renowacji tarcz:

 

Mówimy o tarczach porcelanowych jednocześnie często myśląc o tarczach emaliowanych. I jeśli z bardzo dużym uproszczeniem  (podkreślam z bardzo dużym) można uznać je za tożsame.

To trzeba wyraźnie rozgraniczyć proces rekonstrukcji (czyli odbudowy na wzór), od renowacji (czyli odczyszczenia, uzupełnienia, odnowienia).

 

Osobiście jeśli to jest możliwe to jestem zwolennikiem tego drugiego lub pozostawienia tarczy w stanie jakim jest. Moim zdaniem ze względów technologicznych prościej jest zrobić tarczę od nowa czyli - rekonstrukcję. Wiele lat poszukiwałem firmy w Polsce robiącej renowacje tarcz "porcelanowych" i niestety nie znalazłem. Jedyną osobą z Polski która jakiś czas temu próbowała się zmierzyć z tym tematem był Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) z Chronos-Art. Ale też szybko się poddał i przeszedł na tarcze grawerowane/gliszowane.

Dlatego też kilka lat temu podjąłem próbę zmierzenia się sam z tym tematem wtedy pokazałem pierwsze efekty i obiecałem zrobić relację z całego procesu. Ten post jest spełnieniem danej wtedy obietnicy. Jeszcze raz podkreślam że nie jestem zawodowym zegarmistrzem, zawodowym konserwatorem ani nie prowadzę firmy zajmującej się renowacją tarcz. Jest to po prostu relacja z mojego "majsterkowania" :).

 

Jeżeli Kolega lub ktokolwiek z Kolegów ma swoje lub cudze realizacje z renowacji bądź rekonstrukcji tarcz porcelanowych to moja olbrzymia prośba o ich tutaj pokazanie. Najchętniej gdyby były zdjęcia "przed" i "po" a jeszcze lepiej procesy pośrednie. Bo cały czas teoretyzujemy tylko wkoło tego co ja pokazałem.

 

Pozdrawiam

Roman

Pawel Jankowski  rzeczywiscie to  robil

Polecam filmik

 


Znane są tysiące sposobów zabijania czasu,ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wreszcie coś ktoś pokazał do czego się mogę ustosunkować

 

Pawel Jankowski  rzeczywiscie to  robil

 

 

Tak jak pisałem z tego co pamiętam próby z tarczami naprawdę porcelanowymi robił Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) niestety nie możemy go o to zapytać gdyż chyba aktualnie nie ma go w Polsce ( ale może czyta nasze forum to się odezwie). Jak pamiętam miał duże problemy z tarczą porcelanową bo przy grubości 0,4 do 0,5 mm porcelana nie chce się płasko wypalić - następują zwichrowania powierzchni a tak jak już wcześniej wspominałem niechętnie się łączy też z podkładem metalowym. Chyba te problemy były przyczyną że przeszedł na tarcze gliszowane.

 

 

..........

Polecam filmik

 

 

Bardzo dobry efekt końcowy.

Tak dobry że gdybym był podejrzliwy to posądzał bym o postprodukcję ;). Tym bardziej że na początku brzeg tarczy jest oklejony taśmą przeźroczystą a na końcu papierową, że brudy spękań zniknęły po przetarciu pacikiem czy że wypukłe uzupełnienia spękań nagle stały się płaskie  :D .

 

A tak na poważnie to jeszcze raz podkreślam że efekt końcowy może się podobać.

Nie byłbym sobą gdybym jednak nie wtrącił swojego "ale". Nie wiem z czego robione jest wypełnienie ubytku (na filmie nic nie podają) - wygląda mi to na mieszaninę pigmentu z jakąś jednoskładnikową żywicą akrylopodobną. Jeśli tak to trwałość tego jest znikoma.

Tak samo nie wiem dlaczego ostatnią warstwą lakieru nakładają jako kryjącą, gdyby była przeźroczysta było by mniej uzupełnień.

Natomiast te uzupełnienia wzbudzają mój podziw, no może gdybym był kilkanaście lat młodszy to też bym wziął w łapę pędzel retuszerski "zerówkę" i pokusił się o coś takiego ale teraz moje "chapeau bas".

 

Jeśli jest to firmowa renowacja omegi to aż strach pytać o cenę.

 

Pozdrawiam

Roman 

Edited by Kieszonkowe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wreszcie coś ktoś pokazał do czego się mogę ustosunkować

 

 

Tak jak pisałem z tego co pamiętam próby z tarczami naprawdę porcelanowymi robił Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) niestety nie możemy go o to zapytać gdyż chyba aktualnie nie ma go w Polsce ( ale może czyta nasze forum to się odezwie). Jak pamiętam miał duże problemy z tarczą porcelanową bo przy grubości 0,4 do 0,5 mm porcelana nie chce się płasko wypalić - następują zwichrowania powierzchni a tak jak już wcześniej wspominałem niechętnie się łączy też z podkładem metalowym. Chyba te problemy były przyczyną że przeszedł na tarcze gliszowane.

 

 

 

Bardzo dobry efekt końcowy.

Tak dobry że gdybym był podejrzliwy to posądzał bym o postprodukcję ;). Tym bardziej że na początku brzeg tarczy jest oklejony taśmą przeźroczystą a na końcu papierową, że brudy spękań zniknęły po przetarciu pacikiem czy że wypukłe uzupełnienia spękań nagle stały się płaskie  :D .

 

A tak na poważnie to jeszcze raz podkreślam że efekt końcowy może się podobać.

Nie byłbym sobą gdybym jednak nie wtrącił swojego "ale". Nie wiem z czego robione jest wypełnienie ubytku (na filmie nic nie podają) - wygląda mi to na mieszaninę pigmentu z jakąś jednoskładnikową żywicą akrylopodobną. Jeśli tak to trwałość tego jest znikoma.

Tak samo nie wiem dlaczego ostatnią warstwą lakieru nakładają jako kryjącą, gdyby była przeźroczysta było by mniej uzupełnień.

Natomiast te uzupełnienia wzbudzają mój podziw, no może gdybym był kilkanaście lat młodszy to też bym wziął w łapę pędzel retuszerski "zerówkę" i pokusił się o coś takiego ale teraz moje "chapeau bas".

 

Jeśli jest to firmowa renowacja omegi to aż strach pytać o cenę.

 

Pozdrawiam

Roman 

Mialem z  nim -PJ- kontakt  od  2011  roku,byly  problemy  z wypalaniem na  miedzi ,na  stali  i  innych  materialach  ,doborem  emalii  ,kolorami  itp,pozniej  rzeczywiscie  wszedl  w giloszowane  tarcze


Znane są tysiące sposobów zabijania czasu,ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

 

Polecam filmik

 

 

 

Robi wrażenie.

Wacik, pędzelek, trochę jakiegoś paskudztwa, palnik, no i łapka odpowiednia.

A tutaj koledzy epistoły jakieś tworzą, alchemicznych zaklęć używają i nastawienie takie sceptyczne bardzo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.