Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Kieszonkowe

Użytkownik
  • Content Count

    1,326
  • Joined

Community Reputation

237 Entuzjasta zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1,228 profile views
  1. Mea culpa oczywiście że nakrętki a cała sztuczka to właśnie te dwie nakrętki od uchwytu. Biedny bogu ducha winny pies .
  2. Nie wiem co chcesz od tej obudowy cztery śrubki od dołu i cztery od góry (tylko trzeba wiedzieć jak się do nich dostać ) I co ci ten biedny pies zawinił . Miłej drugiej połowy weekendu Roman
  3. Nie każdy włos zagięty jest włosem Berguet'a i ten mi na takowy nie wygląda . Natomiast masz rację przesuwka powinna być na ostatnim zwoju. Izochronizm włosa na mniejszej długości jest większy i dlatego zegarek śpieszył. Jeżeli wyprostujesz / ułożysz włos (tylko broń boże nie prostuj właśnie tego ostatniego odgięcia tam właśnie powinny się znaleźć widełki chwytające) powinno być wszystko dobrze. Miłego wieczoru Roman p.s Włos Berguet'a jest specjalnie gięty w dwóch płaszczyznach (a tu odgięcie jest w płaszczyźnie włosa) ostatni, zewnętrzny zwój włosa bregetowskiego oraz punkt jego zamocowania znajdują się ponad spiralą. Celem takiego ukształtowania włosa jest zapewnienie mu współosiowego zwijania się i rozwijania oraz utrzymania jego środka ciężkości na osi balansu.
  4. Dokładnie ten sam model 👍 czyli mamy już dwie rzadkie miniaturki Junghansa . I nakręcanie "śmigiełkiem" jak podejrzewał Kol @Dymar3 a nie jak ja sugerowałem motylkiem z wycięciem na pokrętło ustawiania. No i jednak układ dwóch sprężyn czyli nakręcanie prawo/lewo + pierścień ustawiania budzenia. Leszku w zupełności masz rację. Ale mnie znasz pokaż mi czynność zegarmistrzowską a ja wskażę / pokażę Ci narzędzie . Te które pokazałem nie wiem czy zwróciłeś uwagę są różnych kształtów i wyobleń tak że wpasowują się w różne krzywizny. Dodatkowo są z twardej hartowanej (co widać na końcówkach do wbijania) stali natomiast końcówki do wypychania mają wysoki poler. Ale w zupełności mas rację można używać każdego innego wyoblonego przedmiotu tu np. rosyjska (chyba nawet srebrna lub posrebrzana) łyżeczka, moja końcówka i kieł agatu wszystko używam / można użyć do tego samego czyli wypychania /wyoblania. Oczywiście są na forum Koledzy którzy potrafią sami sobie zrobić narzędzie do każdej czynności (kiedyś zegarmistrzowie tak robili bo nie było narzędzi), Koledzy którzy wszystko potrafią naprawić "gołymi ręcami" i siłą woli , ba nawet Koledzy którzy z olchy potrafią Ci zrobić heban . Ja do nich nie należę . Masz rację dużo zależy od cierpliwości i umiejętności. Sam miałem kiedyś znajomego blacharza samochodowego który większość drobnych wgnieceń naprawił przy pomocy gołej ręki, czasami nawet tego nie trzeba było tylko umiejętne podgrzanie blachy palnikiem a wgniecenie samo wyskakiwało. "Babka" do klepania w jego rękach to była ostateczność (tylko przy ostrych załamaniach). Miłego poranka (w Gdańsku znowu ma sypać więc ja znów do łopaty ) Roman
  5. Tak jak już kiedyś to tłumaczyłem w przypadku naprawianych oficerków prawo/lewo a w bębnie powinny być dwie sprężyny lub układ dwóch bębnów A nakręcanie powinno wyglądać w tym stylu a nie takie jak pokazał kol. "mkl1". Zwróć uwagę że ustawianie wskazówek masz chyba w osi centralnej razem z nakręcaniem a nie z boku. A wskazówki takie lub ew. "cerkiewki" Tu akurat miniaturowy 8 dniowy chodzik Junghansaw drewnianej obudowie z widocznymi ubytkami - który czeka może go kiedyś zrobię Pozdrawiam Roman p.s. Na aukcji w sieci nic ale u mnie tak
  6. Można i tak i tak a najlepiej zastosować takie profesjonalne "łyżeczki" Te od kilku lat nie doczekały się profesjonalnych mahoniowych rączek i ja to robię w ten sposób że gładzę / wypycham od spodu od wierzchu podkładając twardą podkładkę z 2 cm gumy. Ale jak się nie ma takich "zabawek" to można też tak jak pisał Leszek użyć starej łyżeczki zwłaszcza tych które mają półokrągły trzonek. Miłego dnia Roman
  7. To masz szczęście późniejsze "cuda techniki myśli radzieckiej" miały już bębny plastikowe Brawo Ty chociaż metoda "na rympał" nie jest polecaną metodą ale najważniejsze że skuteczną i efekt został osiągnięty . A tak na poważnie to w przypadku Slawy i śrubek o średnicy powyżej 1 mm można swobodnie ją zastosować. Często jeśli jeszcze się pomyśli w którą stronę się śruba wykręca i dobrze zaklinuje płytę to wiercąc z odpowiedniej strony (poprzez lekkie klinowanie się wiertła) można śrubę samoistnie wykręcić bez wybijania. Jeśli jednak się wybija to ważne żeby nie przewiercić na wylot bo wtedy nie ma o co oprzeć wybijaka. A tak to osłabiony gwint ładnie zwija się do środka. Można też użyć specjalnych preparatów Bergona do wytrawiania urwanych śrub (tylko ta cena). Dlatego też kilka lat temu z kolegą chemikiem zrobiliśmy nasz preparat do usuwania zerwanych śrub. Działał podobnie a cena była znacznie niższa . Jedyne na co trzeba uważać to że te preparaty trawią stal a nie ruszają mosiądzu. Więc można je tylko stosować w przypadku płyt mosiężnych i śrubek stalowych bo w innym przypadku wytrawimy również płytę. I że trzeba uzbroić się w cierpliwość bo proces trawienia trochę trwa - ale za to później urwaną śrubkę można wykruszyć szpileczką . A tak całkiem profesjonalnie i znacznie szybciej to można użyć specjalnych narzędzi do wykręcania urwanych śrubek. Tu do wykręcania urwanych śrubek z kieszonek i naręcznych A tu do trochę większych płyt. Do wiszących i wieżowych zegarów jeszcze nie mam . Cały proces wykręcania polega na tym że klinujesz urwaną śrubkę między wykręcanymi ostrzami przyrządu i kręcąc narzędziem lub płytą - wykręcasz delikwentkę. "I to by było na tyle" . Miłego tygodnia Roman p.s. Kilka/kilkanaście lat temu prowadziłem dyskusję z jednym z naszych forumowych "guru" który w swoim wykładzie na temat narzędzi zakwalifikował pokazane przez mnie przyrządy jako wyważarki do balansów - nic bardziej mylnego !!!
  8. Coraz mniej MISTRZÓW 😢 😢
  9. Stąd było moje pytanie SSS&co był dużym importerem IWC na wyspy
  10. Gratuluję że Ci się udało tak daleko sięgnąć do swoich praprzodków. Nam udało się dotrzeć do roku 1714 rodzina "po kądzieli" mojej Mamy. Paręnaście lat temu udało nam się zorganizować nawet dwa zjazdy rodzinne. Było blisko 240 osób (takie małe wesele ) była wynajęta stołówka w miejscowej szkole, był catering, a występy i tańce były na sali gimnastycznej. Dzięki pamięci moje ś.p. Babci i ś.p. Mamy oraz mojej starszej córki która siadła do komputera i wygenerowała drzewo (ja tylko zapewniłem sprzęt i program) Powstało coś takiego Pra przodek który jest na środku 1714 r. ponoć nawet się pieczętował herbem "Sas". Drzewo miało 2,5 metra średnicy !!!! a poszczególne osoby wpisywane na to drzewo były czcionką 8 - 10 punktów (dla nie wtajemniczonych to takie małe literki na wizytówce ) Pisała o tym Gazeta Krakowska, był list gratulacyjny biskupa, brewerie kościelne + przejście na groby przodków, bardzo ciekawy wykład profesora z UJ zajmującego się genealogią który pogratulował benedyktyńskiej pracy i który stwierdził (tak jak Leszek) że zwykle się pamięta dwa / trzy pokolenia wstecz. Więc pracę kobiet z mojej rodziny należy podziwiać (ale jest w tym też pewna zasługa programu który znajomy załatwił mi od "mormonów" a który sam sprawdzał i ustawiał zależności w drzewie). No i oczywiście Babci która przekazała informacje mojej Mamie o ona dyktowała to mojej córce. Ale przede wszystkim pamięta się tyle ile chce się pamiętac. Po stronie "miecza" wiem tyle że Prababcia była ponoć właścicielką pod Krakowskiej wsi Mogiła i że kiedyś w Sukiennicach wisiał portret "Pięknej Marysienki" pędzla ponoć Matejki (o taka fucha mistrza). Jak parę lat temu byłem w Krakowie (a z Kazimierza niedaleko mieliśmy do rynku) to poszedłem specjalnie do sukiennic żeby poszukać prababci. Ale niestety żadna "Piękna Marysienka" tam nie wisiała - pewnie gdzieś znikła w przepastnych magazynach Muzeum Narodowego . Tak samo jak wieś Mogiła zniknęła gdzieś pod Nową Hutą . I tyle mogę powiedzieć o rodzinie po stronie Ojca. Inne ścieżki prowadzą do Drohobycza pod Lwowem ale tam to już w ogóle trudniej szukać. Jakby ktoś chciał szukać swoich korzeni to poza "mormonami" i księgami parafialnymi do których często utrudniają dostęp proboszczowie. Ponoć duża cześć tych ksiąg jest też dostępna w bibliotece UJ - to informacja od tego profesora który miał wykład na naszym zjeździe. Tak więc tyle z nas jest ile chcemy pamiętać . Natomiast zawsze śmieszy mnie jak ktoś próbuje sobie dorobić praprzodków lub tożsamość. Miłego popołudnia Roman p.s. W tym drzewie brakuje jeszcze mojej wnuczki to już 11 pokolenie
  11. No właśnie tacy my "miejscowi" . Moi rodzice dostali na początku lat 50 "nakaz pracy" i z terenów łemkowskich przyjechali na Kaszuby (780 km) a mnie szybko odesłali tam na zsyłkę . Moja koleżanka która pracuje w administracji znanego wszystkim serialu w telewizji i ma wgląd w papiery całej ekipy przy nim pracującej i twierdzi że prawdziwych warszawiaków można policzyć na palcach jednej ręki. I ci są normalni natomiast cała reszta "warszawiaków pełną gębą" to Mińsk Mazowiecki, Grodzisk, Białystok . Miłego dnia na rodnej ziemi Roman A tak swoją drogą nie powinno być "bo łazi galantnie"
  12. "Yodku" zamiast szukać po słownikach trzeba było odpowiedzieć po Kaszëbsczi Ja mimo że urodzony na Kaszëbach to sporo swego młodego życia spędziłem na Łemkowszczyźnie dorzucę coś po łemkowsku. ( a "konia z rzędem" temu kto przetłumaczy "dziopa lapła w młakę" ) i tak stworzymy zamiast forum zegarkowego forum o regomowach, dialektach czy językach mniejszości narodowych. A propos odradzających się w ostatnich trzech dekadach ubiegłego wieku poczuciach mniejszości narodowych taka anegdotka : Mój nie żyjący już kolega Zbyszek kaszub z dziada pradziada (który ze swoją Babcią w domu mówił tylko po kaszubsku) co nie przeszkadzało mu prowadzić wykłady na Politechnice Gdańskiej piękną literacką polszczyzną opowiadał takie zdarzenie. W latach 80 po operacji stawu biodrowego wylądował w ośrodku rehabilitacyjnym w pięknej kaszubskiej wsi Dzierżążnie. I tam na stołówce podczas śniadania usłyszał rozmowę dwóch takich kaszubów "w pierwszym pokoleniu" "Te jak po naszemu jest chleb" Trzëméj sã ë bòże przeżegnôj òbierzka Roman
  13. A tu się z Tobą nie zgodzę bo tak jak już koledzy pisali wskazówka minutowa "od czapy" Chyba "Kiniol" proponował że ja wymieni. Pozdrawiam ROman
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.