Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
rads

Klub HERITAGE

Rekomendowane odpowiedzi

3 godziny temu, Dirty Harry napisał(-a):

Przy okazji pisania o historii tarczy "California" (strona 43) przeglądnąłem cały Klub Heritage i - o dziwo - nie znalazłem nic o Paneraiu, poza jedną jedyną fotką Luminora, wstawioną przez Kolegę @sanik. Pomyślałem, że może zainteresowałby kogoś przegląd modeli wojskowych, od których zaczęła się historia zegarkowa marki Panerai. Kiedy miałem Pama 372 i byłem pełnoprawnym Paneristą, to zgłębiałem temat, namiętnie czytając teksty m.in. "Zegarkowego Detektywa" José Pereza i "Pana Rolexa" Jamesa Dowlinga. Potem wyszukiwałem patenty, porównywałem je, przeżywałem, ekscytowałem się, robiłem notatki, grzebałem w historii nie tylko zegarkowej, spisywałem szczegóły,… :P  Strona José Pereza perezcope.com jest kopalnią wiedzy historycznej, a jej uszczegółowienie niesamowite. Trzeba mieć tylko czas, żeby przez to przebrnąć cierpliwie i poukładać, bo poszczególne teksty nie przedstawiają tematu w kolejności chronologicznej, a wiele informacji powtarza się w różnych miejscach. Perez to ten gość, który m.in. trzy lata temu odkrył , że kupiony przez muzeum Omegi za 3,3 miliona dolarów Speedmaster Broad Arrow z brązową tarczą to składak. A James Dowling - wiadomo: chyba najbardziej znany badacz dziejów marki Rolex, z którą historia Panerai jest związana nierozerwalnie.

 

Zanim dojdziemy do współczesnych reedycji, to wypadałoby przedstawić edycje - a tych nie da się opisać bez odrobiny historii marki :) 

 

W roku 1860 roku Giovanni Panerai otworzył we Florencji sklep z zegarkami, który z czasem rozwinął się nie tylko w zakład zegarmistrzowski, ale i w szkołę dla zegarmistrzów (zdjęcie nr 1). Z pokolenia na pokolenie interes rodzinny trafił do Guido Paneraia, który ożenił się z Guglielminą Fracei. Jej ojciec był właścicielem dobrze prosperującego warsztatu mechanicznego, co umożliwiło rozszerzenie działalności i tak oto firma Panerai stała się dostawcą Królewskiej Marynarki Wojennej Włoch (Regia Marina). Dostarczano m.in. różnego rodzaju mechanizmy precyzyjne, latarki, chronometry morskie, chronografy, a także bardzo nowoczesne celowniki, które świeciły w ciemności.

 

Celownik, który świeci
Prawdopodobnie 7 grudnia 1914 roku Guido Panerai opatentował we Włoszech luminescencyjny celownik radowy - numeru ani tytułu tego patentu nie udało mi się odnaleźć. Celownik radowy był protoplastą doskonale dziś znanych i powszechnie używanych celowników trytowych (zdjęcie nr 2). Materiał luminescencyjny znajdował się w hermetycznie zamkniętych kapsułkach, które umieszczono w przyrządach celowniczych. Składał się on z mieszaniny siarczku cynku i radu. Promieniotwórczy rad emitował cząstki alfa, które bombardowały kryształki siarczku cynku, wywołując ciągłą luminescencję, bez konieczności wcześniejszego naświetlania światłem słonecznym. Swoje świecące przyrządy Guido Panerai patentował też zagranicą - udało mi się odnaleźć następujące patenty (kolejność według zgłaszania, obrazki powiększają się):

- patent francuski nr 491014 pt. "Celowniki podświetlane radem do nocnego wystrzeliwania torped i do prowadzenia ognia artyleryjskiego", zgłoszony 24.09.1914, przyznany 19.05.1919 (zdjęcie nr 3);

- patent francuski nr 491015 pt. "System podziałki radioluminescencyjnej do przyrządów lotniczych", zgłoszony 9.03.1915, przyznany 19.05.1919 (zdjęcie nr 4);

- patent brytyjski nr 12270 pt. "Ulepszenia w urządzeniach celowniczych do broni palnej i wyrzutni torped", zgłoszony 25.08.1915, przyznany 15.03.1917 (zdjęcie nr 5);

- patent brytyjski nr 12273 pt. "System radioluminescencyjnych podziałek do zastosowań lotniczych lub podobnych przyrządów", zgłoszony 25.08.1915, przyznany 3.08.1917 (zdjęcie nr 6);

- patent brytyjski nr 104905 pt. "Ulepszenia związane z celownikami radioluminescencyjnymi", zgłoszony 20.03.1916, przyznany 20.03.1917 (zdjęcie nr 7).

 

Na zdjęciach nr 3-6 widać, że francuskie patenty nr 491014 i nr 491015 mają swoje odpowiedniki w później zgłoszonych, lecz wcześniej przyznanych brytyjskich patentach nr 12270 i nr 12273. W patencie nr 12270 o nowych przyrządach celowniczych z wbudowanymi kapsułkami radowymi napisano tak: "Niniejszy wynalazek dotyczy przyrządów celowniczych, które stają się luminescencyjne dzięki zastosowaniu radu. […] Przyrządy te są przeznaczone do stosowania w broni strzeleckiej, karabinach maszynowych, artylerii i wyrzutniach torped tak, by broń ta mogła być używana w nocy z większą celnością, niż dotychczas". Patent nr 12273 wprost nawiązuje do patentu nr 12270: opisano tu indeksy na tarczach przyrządów lotniczych (wysokościomierze, prędkościomierze, kompasy, itp.) wykonane z cienkich rurek szklanych, wypełnionych mieszaniną radu i siarczku cynku oraz analogicznie skonstruowane wskazówki tychże przyrządów. Z kolei patent nr 104905 dotyczy szklanych lotniczych celowników radioluminescencyjnych, z wygrawerowanymi znakami celowniczymi, które wypełniono farbą zawierającą substancję świecącą.

 

Radiomir
Używaną w patentowanych przyrządach mieszankę radu z siarczkiem cynku nazwano "Radiomir". To akronim z włoskich słów "radio" (rad) i "mire" lub "mirino" (celownik), który wkrótce stał się synonimem wszelkich produktów luminescencyjnych produkowanych przez Paneraia. Pierwsza wzmianka o Radiomirze ponoć pojawiła się w załączniku do patentu zgłoszonego we Francji 23 marca 1916 roku - tak twierdzi teraźniejsza firma Officine Panerai. Przekopałem wszystkie znane mi bazy patentów i nie udało mi się znaleźć żadnego, który byłby zgłoszony 23 marca 1916 roku i odnosił się do Paneraia. Przypuszczalnie Guido Panerai mógł w tym dniu zgłosić we Francji zastrzeżenia dotyczące szklanych celowników lotniczych, bowiem trzy dni wcześniej zgłosił je w Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymał na nie wspomniany patent brytyjski nr 104905.

 

W załączniku do tego brakującego patentu podobno został zastrzeżony Radiomir. Jeśli to prawda, to zastrzeżona mogła być tylko nazwa handlowa "Radiomir", ale nie sama substancja świecąca. Gudio Panerai nigdy nie opatentował luminescencyjnej mieszaniny radu z siarczkiem cynku, bo nie mógł tego zrobić. Substancję tę wynalazł dekadę wcześniej George F. Kunz z Nowego Jorku, który otrzymał na nią patenty amerykańskie nr 789811 i 789812, zgłoszone odpowiednio 24 września i 23 grudnia 1903 roku, czyli pięć lat po odkryciu radu przez Marię Skłodowską-Curie. Oba patenty zostały przyznane 16 maja 1905 roku. Tymczasem wszędzie można przeczytać, że to Panerai opatentował mieszankę radu i siarczku cynku pod nazwą Radiomir. I oczywiście nikt z piszących takie rzeczy nie podaje numeru czy choćby tytułu patentu Paneraia na tę mieszankę... :P Opowieści o rzekomym opatentowaniu przez Paneraia materiału luminescencyjnego na bazie radu to bajki: Guido Panerai opatentował rozmaite przyrządy z tą substancją, ale nie samą substancję.

 

Zaczęło się od "Świni"
Na początku września 1935 roku, w napiętej sytuacji na miesiąc przed rozpoczęciem II wojny włosko-abisyńskiej, brytyjska Royal Navy urządziła demonstrację siły i wpłynęła na Morze Śródziemne. Włosi zdali sobie sprawę, że ich Regia Marina nie ma najmniejszych szans w ewentualnym starciu z Królewską Marynarką Wojenną Wielkiej Brytanii. Desperacko potrzebowali nowej broni, którą można byłoby szybko wyprodukować i zadawać nią druzgocące ciosy wrogom. Błyskawicznie utworzyli więc tajny ośrodek badawczo-rozwojowy, zajmujący się konstrukcją specjalnych morskich środków szturmowych, który później przekształcono w jednostkę bojową morskich operacji dywersyjnych. Ośrodek był tajny, bo prowadzone w nim prace, m.in. nad torpedami załogowymi, naruszały postanowienia obowiązującego wówczas Traktatu Waszyngtońskiego z roku 1922, który regulował i ograniczał zbrojenia morskie, a wygasał dopiero w roku 1938.

 

Podczas badań nad nowymi środkami bojowymi powróciła koncepcja załogowej torpedy sterowanej - miniaturowego okrętu, transportującego do celu nurków i ładunek wybuchowy, który mieli podłożyć. Nie było to nic nowego: samobieżną torpedę nawodną - skonstruowaną przez kapitana Raffaele Rosettiego i zwaną "Pijawką" (Mignatta) - Włosi mieli już w czasie I wojny światowej. Użyli jej skutecznie w roku 1918, zatapiając austro-węgierski pancernik Viribus Unitis. Nowa, opracowana w tajnym ośrodku badawczym przez kapitanów Teseo Tesei i Elliosa Toschiego, torpeda wolnobieżna Silura a Lente Corsa (SLC) była rozwinięciem "Pijawki" i mogła operować nie tylko na wodzie, ale i pod wodą (zdjęcie nr 8). Dużo później do torpedy przylgnęło przezwisko "Świnia" (Maiale), kiedy to kierujący nią porucznik Luigi Durand de la Penne porównał podróżowanie na SLC do rodeo na świni. Pierwsze dwa prototypy SLC ukończono w październiku 1935 roku, w warsztatach torpedowych San Bartolomeo w La Spezia. I właśnie z tym faktem i z tą datą badacze tematu wiążą początek historii firmy Panerai jako dostawcy zegarków wojskowych.

 

Zamówienie
Kiedy Regia Marina zdała sobie sprawę, że potrzebuje odpowiedniego zegarka dla swoich nowych, tworzących się właśnie jednostek podwodnych - naturalnie zwróciła się do firmy Panerai, która od lat była sprawdzonym dostawcą specjalistycznego sprzętu dla Królewskiej Marynarki Wojennej Włoch.

 

W roku 1935 rodzina Panerai prowadziła we Florencji dwa przedsiębiorstwa. Warsztat mechaniki precyzyjnej G. Panerai e Figlio produkował różne przyrządy dla włoskiej Regia Marina. Był też sklep z zegarkami i zakład zegarmistrzowski Orologeria Svizzera (zdjęcie nr 9). Już sama nazwa sklepu - Zegarmistrzostwo Szwajcarskie - informowała o asortymencie: firma była oficjalnym sprzedawcą detalicznym takich marek, jak m.in. Vacheron & Constantin, Rolex czy Longines. Całością zarządzał Giuseppe Panerai - syn wspomnianego wyżej Guido.

 

Jak opowiadał później Giuseppe Panerai - w październiku tegoż 1935 roku, a więc w dniach, kiedy ukończono pierwsze prototypy "Świni" - zadzwonił do niego przedstawiciel Regia Marina i umówili się spotkanie. Przybyły oficer marynarki wyłuszczył problem: dyrektor Panerai został poproszony o przygotowanie wodoszczelnego kompasu i zegarka dla nurków oraz operatorów pojazdów podwodnych. Zamówienie wyglądało na intratne - tyle, że na pierwszy rzut oka wydawało się kłopotliwe. Firma Panerai nie miała bowiem żadnych doświadczeń z produkcją zegarków, tym bardziej zegarków wodoszczelnych. Ale miała za to dobre kontakty z Rolexem, którego zegarki sprzedawała od lat. A przecież Rolex od niemal dekady oferował czasomierze w kopertach Oyster, odpornych na zanurzenie w wodzie (zdjęcie 10). Tak więc mając dobre układy z Rolexem, Giuseppe Panerai problem zegarka dla nurków mógł uznać za rozwiązany.

 

Rolex ref. 2533
Zanim powstał model Oyster, firma Wilsdorf & Davis (czyli późniejszy Rolex) już od roku 1910 używała kopert skonstruowanych i opatentowanych przez Françoisa Borgela (zdjęcie 11). Koperta Rolex Oyster z 1926 roku miała budowę bardzo podobną - opisywał ją patent szwajcarski nr 120851, zgłoszony 21 września 1926 roku i przyznany 16 czerwca 1927 roku (zdjęcie nr 12). Hermetyczne uszczelnienie zegarka odbywało się poprzez docisk bezela, dekla i koronki. Porównanie kopert Borgel i Oyster pokazano na zdjęciu nr 13.

 

Równolegle z modelem naręcznym, Rolex zaoferował zegarek kieszonkowy z 47-milimetrową kopertą Oyster, która również miała charakterystyczny, poduszkowaty kształt (zdjęcie nr 14). W środku cykał mechanizm Rolex 663 Extra Prima, produkowany przez Montilliera (zdjęcie nr 15). Model kieszonkowy okazał się katastrofą. Nikt nie chciał go kupować, bo po co komu wodoszczelny zegarek do kieszeni kamizelki? Ale producent nie zamierzał pozwolić, żeby gotowe już egzemplarze zmarnowały się, dlatego postanowił je przerobić. Z koperty usunięto mocowanie do łańcuszka i przylutowano do niej druciane ucha do mocowania paska. Tarczę z mechanizmem obrócono o 90 stopni - mały sekundnik przemieścił się więc z godziny 6 na 9, a koronka z godziny 12 na 3. Poprawiony w ten sposób zegarek trafił do katalogu firmowego w roku 1935 jako model o numerze referencyjnym 2533 (zdjęcie nr 16).

 

"Zegarki specjalne Oyster dla nurków"
Kiedy Giuseppe Panerai zobaczył w katalogu Rolexa model 2533 - miał gotową odpowiedź na wymagania postawione przez Regia Marina: zegarek był wodoszczelny, wielki i czytelny. Inne firmy też produkowały zegarki wodoszczelne. Jeśli któryś miał kopertę 32- czy 33-milimetrową, to już był naprawdę duży jak na owe czasy - ale do wygodnego odczytu czasu głęboko pod wodą było to wciąż za mało. Tymczasem Rolex ref. 2533 w swej 47-milimetrowej kopercie był aż półtorakrotnie większy! Do tego miał duże i szerokie, świecące farbą radową indeksy oraz również świecące wskazówki, włącznie z małą wskazówką subsekundnika.

 

Giuseppe Panerai opowiadał, że po wizycie oficera marynarki złożył zamówienie zegarek ref. 2533 od razu w dniu, w którym znalazł go w katalogu. Zamówiony egzemplarz wysłano do Florencji 24 października 1935 roku. Zegarek kosztował 640 lirów włoskich, był w kopercie z 9-karatowego złota i miał wspomniany mechanizm Rolex 663 Extra Prima. Kaliber ten jest dość skomplikowany i delikatny - może i mógł być dobrym wyborem do zegarków kieszonkowych, ale ze względu na swą delikatność nie nadawał się do wojskowych zegarków naręcznych.

 

W styczniu 1936 roku odbyły się pierwsze, pomyślne testy "Świni", po czym w tymże roku 1936 prace nad rozwojem torpedy SLC wstrzymano. Przetestowano też pierwszego, złotego Rolexa ref. 2533 i Regia Marina złożyła zamówienie na kolejnych 19 sztuk, ale tym razem już z wyraźnym zastrzeżeniem: koperty mają być ze stali nierdzewnej. Rolex wysłał te zegarki do Paneraia w dniu 13 czerwca 1936 roku, rachunek opiewał na 9500 lirów włoskich. Kolejne testy wykazały problem ze szczelnością trzech egzemplarzy pochodzących z tej partii i Panerai zwrócił Rolexowi zegarki o numerach seryjnych 72280, 72284 i 72285 w dniu 27 lipca 1936 roku. Zostały one uszczelnione i wraz ze skórzanymi paskami odesłane do Paneraia. Odbyło się to nieśpiesznie, bo dopiero po upływie 16 miesięcy - w dniu 20 listopada 1937 roku. Odsyłając trzy naprawione egzemplarze, firma Rolex po raz pierwszy napisała, że są to cyt. "zegarki specjalne Oyster dla nurków".

 

W roku 1938 wznowiono prace nad rozwojem "Świni". Kolejna partia Rolexów ref. 2533, która liczyła 15 sztuk zegarków w kopertach stalowych (bez pasków i pudełek), została wysłana do Paneraia w dniu 7 marca 1939 roku. Na fakturze zaznaczono, że to "stalowe zegarki specjalne Oyster dla nurków", a także po raz pierwszy w tej historii podano, że tarcze do nich zostały dostarczone przez Paneraia. Czyli tarcze wyprodukowała firma G. Panerai e Figlio lub jakiś podwykonawca na jej zlecenie, po czym zostały one wysłane do Rolexa, gdzie dokonano końcowego montażu zamówionych zegarków. Badacze tematu twierdzą, że były to doskonale nam znane tarcze w najwcześniejszej ich wersji, już z oznaczeniem "RADIOMIR PANERAI" - takie, jak na zdjęciu nr 17.

 

Ciąg dalszy nastąpi - oczywiście jeśli Klubowicze będą chcieli :) 

 

Zdjęcia w kolejności:

1. Giovanni Panerai - założyciel firmy - przed swoim sklepem [madridluxurydistrict.com];
2. trytowe przyrządy celownicze;
3. patent francuski nr 491014;
4. patent francuski nr 491015;
5. patent brytyjski nr 12270;
6. patent brytyjski nr 12273;
7. patent brytyjski nr 104905;
8. "Świnia", czyli torpeda wolnobieżna SLC [esploratorianfibi.it];
9. sklep Orologeria Svizzera, zdjęcie z roku 1934 [perezcope.com];
10. Rolex Oyster z roku 1926 [rolex.com];
11. koperty Borgela w reklamie z roku 1912 [watch-wiki.com];
12. koperta Oyster, rysunek z patentu szwajcarskiego nr 120851 [rolexmagazine.com];
13. porównanie koperty Borgela z kopertą Oyster [dumarko.com];
14. kieszonkowy Rolex Oyster [oracletime.com];
15. mechanizm Montillier 663 [WUS];
16. Rolex ref. 2533, rysunek z katalogu Rolexa z roku 1935 [perezcope.com];
17. tarcza kanapkowa pierwszego typu, montowana w zegarkach ref. 2533 z 1939 roku [perezcope.com].

 

Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie tego długiego tekstu :) 

 

_001.jpg

_002.jpg

_003_FR491014.jpg

_004_FR491015.jpg

_005_GB12270.jpg

_006_GB12273.jpg

_007_GB104905.jpg

_008.jpg

009_orologeria-svizzera-display.jpg

010_Rolex-Oyster-Wristwatch-1926.jpg

011_1912advert.jpg

012_Rolex-Oyster-Patent-1926.jpg

013_Case_construction_Rolex_Oyster_case_1927.jpg

014_Rolex-Oyster-Pocket-watch.jpg

015_Montilier rolex_663_.jpg

016_Rolex-ref-2533.jpg

017_panerai_plastic_rivet_dial.jpg

Świetna robota.

Czekam na ciąg dalszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, rads napisał(-a):

@Dnlaie o proszę, a to ciekawe.... 😉

cena też ciekawa (zakup na chrono z Włoch '2023r.), ponieważ ostatnio dałem (m/w) tyle - za 'starszą' używkę Conquest'35 czy Tissot Heritage Small Second 1938 ;) 

*żałuję tylko, że sprzedałem mesh do Certiny o rozstawie 20mm (teraz by mi się przydał ; )

1772215892576.jpg

Edytowane przez Dnlaie

Wszystko zależne jest od czasu, ostatecznie od Boga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Dnlaie napisał(-a):

żałuję tylko, że sprzedałem mesh do Certiny o rozstawie 20mm (teraz by mi się przydał ; )

Nie żałuj. Perlon mu daj.

22 godziny temu, Dirty Harry napisał(-a):

 

017_panerai_plastic_rivet_dial.jpg

 

Super materiał, nie mogłem się oderwać. 

Tak się zastanawiam, czy wczesna tarcza typu sandwich mogła być mocowana na śrubki? Sugerują to dwa dodatkowe otwory.

 


- ireo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, ireo napisał(-a):

Nie żałuj. Perlon mu daj.

Póki co (pod względem wygody) wygrywa nato. 

IMG_20260302_110147.2.jpg


Wszystko zależne jest od czasu, ostatecznie od Boga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, ireo napisał(-a):

Super materiał, nie mogłem się oderwać. 

Tak się zastanawiam, czy wczesna tarcza typu sandwich mogła być mocowana na śrubki? Sugerują to dwa dodatkowe otwory.

 

Dzięki! To były nity, nie śrubki - więcej na temat tej tarczy będzie w kolejnej części  :) 

 

 


Omega Planet Ocean XL Gen1 2500D | Laco Stuttgart Pro 43 mm | Tag Heuer Carrera Drive Timer | Ticino Big Pilot | Tissot Chemin des Tourelles Gen2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wprawdzie nie reedycja, ale jednak hołd - jak sam producent określił ten zegarek :)

 

W roku 2007 firma Azimuth - którą najbardziej znamy z ekstremalnie dziwnych projektów czasomierzy - wypuściła limitowaną serię 100 zegarków będących cyt. "wyprodukowanym w Szwajcarii, wymyślonym w Singapurze hołdem dla drugowojennych zegarków lotniczych". Azimuthy 55 mm LE maja tarczę typu A i matowo szkiełkowaną kopertę ze stali 316L. Jak na moje pytanie odpisał mi Chris Long, współzałożyciel i współwłaściciel firmy Azimuth - mniej więcej 50 sztuk z tej limitowanej serii wyposażono w koronkę stożkową (zwaną też diamentową), druga połowa dostała koronki walcowe, jak w moim egzemplarzu nr 077/100. Wypuszczając limitkę na rynek firma ponoć zapewniła klientów, że więcej tych zegarków już nie wyprodukuje i póki co chyba dotrzymują słowa, bo nie słyszałem o wznowionej serii.

 

Producent zadbał też o zachowanie niebanalnego charakteru zegarka, typowego dla marki Azimuth. Mamy tu więc podwójny dekiel: wewnętrzny przeszklony, a zewnętrzny otwierany na zawiasie. Na pokrytej szlifem genewskim powierzchni wewnętrznej tej otwieranej pokrywki wygrawerowano tabelkę z danymi, na podobieństwo tabelek nanoszonych wewnątrz dekli wojennych Beobachtungsuhrów. Mechanizm AZ 6497 SC to ozdobiony pasami genewskimi i niebieskimi śrubami, zmodyfikowany Unitas 6497-1 z centralnym sekundnikiem. Szafirowe szkło jest wypukłe, czarna tarcza matowa.

 

 

01.jpg

02.jpg

03.jpg

04.jpg

05.jpg

06.jpg

07.jpg

08.jpg

09.jpg

10.jpg

12.jpg


Omega Planet Ocean XL Gen1 2500D | Laco Stuttgart Pro 43 mm | Tag Heuer Carrera Drive Timer | Ticino Big Pilot | Tissot Chemin des Tourelles Gen2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez void
      Zegarek vintage w stylu Poleroutera.
       
      Koperta 35mm bez koronki, szerokość pomiędzy uchami 18mm
      Tarcza jest bardzo ciekawa - posiada szlif słoneczny, 6 segmentów i zewnętrzny pierścień
      Mechanizm automatyczny ETA 2452, z błuskawicznym przeskokiem daty
      Koronka prawdopodobnie nieoryginalna.
      Ucha mają ciekawy projekt.
       
      Cena 540zł plus InPost
      Możliwy odbiór we Wrocławiu
       
      Zegarek jest na chodzie, choć wymaga regulacji. Koronka chodzi z oporem.

       






    • Przez trzydziesci9
      Kuoe Old Smith 90-001 [UPGRADED]
      Sprzedam zegarek Kuoe Old Smith, dość mało znanego japońskiego microbranda, który celuje w tworzenie zegarków przypominających modele retro.
      Prezentowany tutaj czasomierz został poddany upgradowi na moje życzenie w postaci dodania szafirowego szkiełka. Producent zna się na rzeczy, bo szkiełko z wyglądu przypomina hesalitowe, mimo to mamy do czynienia z prawdziwym syntetycznym szafirem. Na życzenie kupującego udostępnię dowody, które pokazują, że zegarek został zmodyfikowany przez firmę Kueo (ze względu na wrażliwe dane, nie chcę ich udostępniać publicznie na forum). 
      Kupując ode mnie omijacie paskudne cła i wszystkie inne nieprzyjemności, na które można się naciąć zamawiając coś z Japonii (np. przedziwne dodatkowe opłaty).
       
      Zegarek jest prześliczny, a jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie. Warto zwrócić uwagę na jego niebieskie wskazówki. Gdyby był mechaniczny albo automatyczny, nigdy nie pomyślałbym o jego sprzedaży. Na dekielku widoczne są małe ryski. W razie chęci obejrzenia / kupna zapraszam na PW.
       
      Stan: 8/10

      Specyfikacja:
      Wodoszczelność: 50 metrów,
      Mechanizm: Kwarcowy, SEIKO VD78A (mała sekunda)
      Rodzaj koperty: Stal szlachetna
      Szerokość koperty: 35.00 mm
      Grubość koperty: 10 mm
      Szkiełko: szafirowe, mocno wypukłe
      Typ paska: skóra
      Szerokość Paska: 18.00 mm

      Zawartość pudełka:
      Dosłownie wszystko co dostarczył producent.
       
      Sposób sprzedaży:
      Istnieje możliwość odbioru u mnie w Krakowie lub odbiór paczki w Paczkomacie.
       
      Cena: 999 PLN
       
      Fotki:
       
       






    • Przez Edmund Exley
      Zapraszam do zapoznania się z napisaną przeze mnie recenzją, która dostępna jest na naszej klubowej stronie:
      https://kmziz.pl/artykul/tissot-heritage-1938-automatic-cosc
       

    • Przez Feymozim
      Serwis Omegi Cosmic 2000 cal.1012 Z 1971 roku  



    • Przez Sisqo
      KOSZ
       
      Sprzedam
       
      TISSOT SEASTAR NAVIGATOR
       
      Technikalia:
      - Mechanizm: Valjoux 7734 (manualny z funkcją daty)
      - Szkło: Szafirowe szkło
      - Materiał Paska: Skórzany plus oryginalna bransoleta (druga dodaje ponieważ jest nie kompletna)
       
      Stan:
      - w skali regulaminowej: 8/10
      - w tym roku zegarek mial serwis w Kwestii Czasu w Krakowie 
       
      Cena: 6.200 pln 5.900 pln (do negocjacji)
       
      Płatnośc i dostawa:
      - gotówka i odbiór osobisty na terenie Górnego Śląska
      - przelew i wysyłka ubezpieczonym kurierem 
       
      Jestem otwarty na ewentualne wymiany z dopłatami w dwie strony
       
      Zapraszam 








      IMG_8065.mov

       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.