Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
News will be here
kotylozaur

Właśnie obejrzałem film...

Recommended Posts

Mi w sobotę moja wyskoczyła z propozycją - Agent Argylle. Patrzę na okładce H. Cavill, Sanuel L Jackson, Bryan Carson (nie bez powodu główną bohaterkę wrzucili gdzieś z tyłu) - myślę, ok będzie lightowe kino na weekend.

Podsumowując najkrócej i jak najkorzystniej się da - O mój boże ale gówno... 

 

Niestety drugiej połówce też włączył się tryb zaczęliśmy to skończmy i tak zmarnowaliśmy 2 godziny życia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za mną trzy udane seanse w ciągu tygodnia:

- "Bękart" - widowiskowe w swej surowości kino kostiumowe, z klimatem "Rob Roya" i "Kosa".

- "W sieci" - przyjęcie miał przed laty chłodne, nie jest na pewno tak udany jak "Fatalne zauroczenie", ale to jednak wciąż fajna rozrywka. Gdy jest Michael Douglas i seksualne napięcie, to zawsze jest dobrze. Dziś taki film by chyba nie przeszedł ;) I jest też zegarek, o którym pisałem w temacie "zegarki ze szklanego ekranu".

- "Pamięć" - w rolach głównych Peter Sarsgaard i Jessica Chastain. Film o ludziach mocno poranionych życiem. z kilkoma zaskoczeniami, nieoczywistym zakończeniem i Procol Harum jako ważnym kontekstem wspomnień. Dobry film, warto.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Byłem widziałem, chcę zapomnieć , jedynie co Zendaya śliczna.

Powiem szczerze, trochę mi ulżyło jak to przeczytałem. Już się obawiałem, że podoba Ci się absolutnie wszystko .

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Perpetuum Mobile napisał(-a):


Powiem szczerze, trochę mi ulżyło jak to przeczytałem. Już się obawiałem, że podoba Ci się absolutnie wszystko emoji6.png.

Nie, nie podoba mi się wszystko absolutnie, ale to jak dla mnie straszny gniot 🤗🤗🤗

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

"Puchatek - krew i miód"
Lubiłem zawsze horrory klasy B, takie z festiwalu najgorszych filmów, robione z przymrużeniem oka ale to jest poza kategorią - chciałbym wiedzieć kto i w jakim celu wyłożył pieniądze na tego gniota. Ani straszne, ani śmieszne, ani widowiskowe, ani innowacyjne. Strata czasu, dawno nie widziałem gorszego gówna, już lepsze są reklamy leków na zgagę. Podobno jest też część druga, o zgrozo....
Edit - znalazłem info że przy budżecie 100tys dolarów film ma branie i zarobił już 5mln pomimo, a może raczej dzięki rekordowi Złotych Malin - wygrał we wszystkich kategoriach w których był nominowany 
Jedyne co muszę pochwalić to że przy takim mikrobudżecie wcale nie wieje bardzo tandetą. 
 
"Indiana Jones i artefakt przeznaczenia" 
3/4 filmu to ciągnące się bez sensu pościgi, fabuła totalnie absurdalna, trochę nawiązań do wcześniejszych części dla tych którym skleroza nie odebrała wspomnień. Do "Poszukiwaczy zaginionej arki" co jakiś czas wracam, "Indiana Jones i świątynia zagłady" jak leci to spojrzę, kolejne części ratuje tylko obecność Forda i Connery'ego. Ford może niestety doczekać kolejnego sequelu - podobnie jak Karen Allen -  bo jak na 80-latka formę ma znakomitą. 
 
"Gambit królowej"
Dopiero teraz się zabrałem za ten miniserial - kapitalny! Nie ma wielkich scen, nie ma umieszczonych na siłę postaci wymaganych polityczną poprawnością, walki odbywają się w zasadzie tylko na szachownicy a mimo to trudno oderwać się od ekranu i od głównej bohaterki.  

Edited by Bugs

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Bugs napisał(-a):

"Puchatek - krew i miód"

Lubiłem zawsze horrory klasy B, takie z festiwalu najgorszych filmów, robione z przymrużeniem oka ale to jest poza kategorią - chciałbym wiedzieć kto i w jakim celu wyłożył pieniądze na tego gniota. Ani straszne, ani śmieszne, ani widowiskowe, ani innowacyjne. Strata czasu, dawno nie widziałem gorszego gówna, już lepsze są reklamy leków na zgagę. Podobno jest też część druga, o zgrozo....

Edit - znalazłem info że przy budżecie 100tys dolarów film ma branie i zarobił już 5mln pomimo, a może raczej dzięki rekordowi Złotych Malin - wygrał we wszystkich kategoriach w których był nominowany 😳

Jedyne co muszę pochwalić to że przy takim mikrobudżecie wcale nie wieje bardzo tandetą. 

 

"Indiana Jones i artefakt przeznaczenia" 

3/4 filmu to ciągnące się bez sensu pościgi, fabuła totalnie absurdalna, trochę nawiązań do wcześniejszych części dla tych którym skleroza nie odebrała wspomnień. Do "Poszukiwaczy zaginionej arki" co jakiś czas wracam, "Indiana Jones i świątynia zagłady" jak leci to spojrzę, kolejne części ratuje tylko obecność Forda i Connery'ego. Może niestety doczekać kolejnego sequelu - podobnie jak Karen Allen -  bo jak na 80-latka formę ma znakomitą. 

 

"Gambit królowej"

Dopiero teraz się zabrałem za ten miniserial - kapitalny! Nie ma wielkich scen, nie ma umieszczonych na siłę postaci wymaganych polityczną poprawnością, walki odbywają się w zasadzie tylko na szachownicy a mimo to trudno oderwać się od ekranu i od głównej bohaterki.  

Tak tak jest 😁😁😁

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, TomcioMiki napisał(-a):

Tak tak jest 😁😁😁

Litości....

 

Już prędzej polecam to - też dla koneserów ale przynajmniej pomysł niebanalny

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Artefakt przeznaczenia to niewiarygodny gniot. Trudno to nawet jakoś podsumować. Nic w tym filmie nie jest ok, szkoda czasu. I piszę to jako wielbiciel Indiany Jonesa, który Poszukiwaczy może oglądam w kółko i na okrągło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Bugs napisał(-a):

Litości....

 

Już prędzej polecam to - też dla koneserów ale przynajmniej pomysł niebanalny

 

 

Dobre 😁😁😁

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawiązując do filmów klasy B i dalszych. Za czasów studenckich mieszkając w akademiku często z przyjaciółmi organizowaliśmy wieczory filmowe oglądając takie filmy właśnie.
Pierwszy i chyba najbardziej znany to Rekinado / Sharknado
Jak na swój poziom spoko, doczekał się chyba wielu części. Mordercza opona ciekawy pomysł, też ogólnie w miarę. Wymienię jeszcze kilka jeśli lubicie te klimaty: zostając jeszcze przy rekinach "Rekiny kontra więźniarki" , inne stwory "Piraniokonda" mutant piranii i anakondy, zwierzęcy faworyt "Zombeavers" czyli bobry zombie i dalej z zombie "Dead snow" naziści zombie w śniegu. Trochę tego było te tytuły jakoś mi zapadły w pamięć. Dodatkowo bardzo polecam krótkometrażowe na YT "Kung Fury" i nasza rodzima produkcja "Magnaci i czarodzieje"

Wysłane z mojego Infinix X6731 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z serii Kung rodzime Wściekłe Pięści Węża są niedoścignione

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z serii Kung rodzime Wściekłe Pięści Węża są niedoścignione
Oczywiście jak mogłem o Mistrzu zapomnieć według mnie najlepsze jest Sarnie Żniwo. Z animowanych - tylko Bomba

Wysłane z mojego Infinix X6731 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.07.2023 o 12:18, Edmund Exley napisał(-a):

 

Proszę - dużo by jeszcze można dopisać.

 

Nie widziałem, ale chcę obejrzeć:
- „Fatalne zauroczenie” z Douglasem
- „Tylko aniołowie mają skrzydła”
- „Novecento”

 

 

Dwa pierwsze już dawno obejrzane, a dziś zacząłem "Novecento" :) Planuję obejrzeć w trzech częściach, co jest pewną ironią z uwagi na mój brak zainteresowania serialami. Ale jak dotąd to chyba najdłuższy film fabularny, za który się zabrałem. Za mną pierwsze 90 minut, zakończone świetnym przejściem montażowym między 1908 a 1918 rokiem. Wrażenia na razie dość osobliwe - jest tu sporo dziwnych scen, dużo ludycznej erotyki (a sceny typowe dla erotomana Benia jeszcze przede mną), dużo też typowych dla Storaro efektownych ujęć. Muzyka Morricone na razie nie robi na mnie większego wrażenia. Było też kilka scen zaskakująco źle wyreżyserowanych (pierwsza z nich jest... pierwsza w całym filmie), ale całość zaciekawia. Lancaster i Hayden już zagrali swoje - obaj dobrzy, choć zwłaszcza Burt musiał się zmagać z paroma operetkowymi scenami, ale dał radę. Ideologicznie natomiast film na razie bardzo jednoznaczny, to raczej się nie zmieni do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I obejrzałem "Novecento", całe 5 godzin i 17 minut, choć niestety nie za jednym podejściem. Rzetelna analiza tego filmu to temat na dłuższy tekst, ja w chaotycznych myślnikach napiszę o moich wrażeniach:

- potężny metraż nie dłuży się - myślę, że w dzień wolny spędzany bez rodziny spokojnie mógłbym obejrzeć całość na jeden raz. Najważniejsze - struktura całości nie przypomina "posklejanego" serialu. To ewidentnie film do kina, z dobrze rozplanowaną dramaturgią. Pierwsze 90 minut ma kilka mniej przekonujących momentów, ale to takie obszerne wprowadzenie w główny tok opowieści. Wspomniane przeze mnie przejście montażowe między 1908 a 1918 rokiem otwiera już bardzo gęsty film, w którym właściwie każda sekwencja jest istotna. Wśród nich kilka jest naprawdę wybornie zrealizowanych.

- Storaro - czuć go tu może nawet bardziej niż samego Bertolucciego. To prawdziwy mistrz epickiego obrazu.

- seks i przemoc, czyli co kilka scen mocne uderzenia. Dziś może nie robią już takiego wrażenia, ale w 1976 roku parę scen musiało być mocno szokujących (zresztą, film pokazywano w wersji skróconej). Zdecydowanie więcej tu przemocy, w sumie jak na Bertolucciego seksu nie ma nawet aż tak dużo.

- ideologia - film wyraża zachodnie idealistyczne pojmowanie socjalizmu. Kilka scen wygląda, jakby reżyserowali je "bracia" Wasiljewowie, Ermler albo inny socrealistyczny specjalista z ZSRR. Dla nas wiwaty dla Stalina i triumfalne obnoszenie się czerwoną flagą wygląda bardzo osobliwie. W politycznym konflikcie są tu tylko dwa bieguny: komunizm i faszyzm. Brak np. chrześcijańskiej demokracji.

- bardzo dobra charakteryzacja - to lata 70., ale zrobiona z dużym wyczuciem. Większość elips nie ma ekranowej informacji o upływie czasu, ale wygląd bohaterów bez trudu pozwala na zorientowanie się w sytuacji. Charakteryzacja nie jest nachalna.

- jak wspomniałem, Hayden i Lancaster są naprawdę dobrzy, ale od 90. minuty rządzi już ekranowych trzech tenorów: De Niro, Depardieu i Sutherland. Każdy znakomity, bez wątpliwości. Aż człowieka łapie nostalgia, gdy przypomni sobie, jak wielkim aktorem był kiedyś De Niro. Sutherland ma postać najbardziej jednoznaczną, ale też i najodważniejsze zadanie - idealnie wpasowane jednak w jego szaloną aktorską metodę. To był czas jego największych ról: właśnie "Novecento", "Casanovy" (mam w planach), "Nie oglądaj się teraz", "Zwykłych ludzi" i uwielbianego przeze mnie "Dnia szarańczy". To, że za żadną nie miał nawet jednej oscarowej nominacji, pokazuje, jak błędne potrafią to być nagrody.

Myślę, że przy wszystkich słabościach i drażniących elementach jest to film, który naprawdę warto kiedyś poznać.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem 1 odcinek Fallouta. Serial zbiera bardzo dobre recenzje ale sam nie wiem. Warto oglądać dalej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, mandaryn44 napisał(-a):

Obejrzałem 1 odcinek Fallouta. Serial zbiera bardzo dobre recenzje ale sam nie wiem. Warto oglądać dalej?

Ja właśnie skończyłem cały sezon. Takie bzdury. Złe nie było ale zobaczyć i zapomnieć. Bardziej mi siadło Problem trzech ciał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mandaryn44 napisał(-a):

Obejrzałem 1 odcinek Fallouta. Serial zbiera bardzo dobre recenzje ale sam nie wiem. Warto oglądać dalej?

Nigdy w to nie grałem ale mi się podobał 🤗 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Obejrzałem 1 odcinek Fallouta. Serial zbiera bardzo dobre recenzje ale sam nie wiem. Warto oglądać dalej?

Obejrzeć. Jest w porządku. Nie grałem w gry Fallout, więc pewnie parę smaczków mi umknęło, ale jako lekka rozrywka serial daje radę.
Ja właśnie skończyłem cały sezon. Takie bzdury. Złe nie było ale zobaczyć i zapomnieć. Bardziej mi siadło Problem trzech ciał.

Dla mnie też lepszy niż Fallout, ale Problem trzech ciał to trochę inny kaliber i inny punkt startowy. Ekranizacja bardzo dobrej literatury a nie gry komputerowej. Przy czym twórcy Fallout wyciągnęli ze swojej bazy co się tylko dało, a twórcy Trzech ciał, gdzie tylko odeszli od pierwowzoru, tam spierdzielili. Zresztą przećwiczyli to już przy Grze o tron. Jak tylko skończyła się proza George’a R.R. Martina, tam wszystko zaczynało im się sypać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, Perpetuum Mobile napisał(-a):


Obejrzeć. Jest w porządku. Nie grałem w gry Fallout, więc pewnie parę smaczków mi umknęło, ale jako lekka rozrywka serial daje radę.
Dla mnie też lepszy niż Fallout, ale Problem trzech ciał to trochę inny kaliber i inny punkt startowy. Ekranizacja bardzo dobrej literatury a nie gry komputerowej. Przy czym twórcy Fallout wyciągnęli ze swojej bazy co się tylko dało, a twórcy Trzech ciał, gdzie tylko odeszli od pierwowzoru, tam spierdzielili. Zresztą przećwiczyli to już przy Grze o tron. Jak tylko skończyła się proza George’a R.R. Martina, tam wszystko zaczynało im się sypać.

Myślę że do Fallouta trzeba troszkę inaczej podejść, mi się bardzo klimat podobał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W grę nie grałem ale ponoć to nie ma znaczenia. A problem trzech ciał bardzo fajny. Dam sobie szansę. Zobaczę jeszcze odcinek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.