Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

jeeves

Czy ktoś już widział nowego Bonda?

Rekomendowane odpowiedzi

No.. Macie obsadę, wiecie jakie są wady. Nakręćcie kolejny :lol:

Moim zdaniem dobrze, że wreszcie zakończono erę cukierkowych pięknisi, nieskazitelnie ubranych w kazdej sytuacji (jak wstająca rano w idealnej fryzurze Joan Collins w Dynastii :lol: ), Bawiących sie śmiesznymi gadżetami i stale powtarzającymi te same frazy.

 

Bond to Bond, a filmów sensacyjnych, gdzie nie ma Bondów jest już wiele, więc ja się zapytam po co kręcić właśnie tamte :)


Spacelovematic :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość XAVIER7
No.. Macie obsadę, wiecie jakie są wady. Nakręćcie kolejny :lol:

Moim zdaniem dobrze, że wreszcie zakończono erę cukierkowych pięknisi, nieskazitelnie ubranych w kazdej sytuacji (jak wstająca rano w idealnej fryzurze Joan Collins w Dynastii :) ), Bawiących sie śmiesznymi gadżetami i stale powtarzającymi te same frazy.

W takim razie co go różni od ?Mission: Impossible? czy "Tożsamości Bourne'a"???

Tylko to, że główny bohater nazywa się Bond, a nie Bourne? :(

Takich filmów "akcji" jest cała masa...

To właśnie negowana przez Ciebie otoczka sprawia, że Bond jest niepowtarzalny i jedyny w historii kina. W Quantum of Solace jej brak. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No.. Macie obsadę, wiecie jakie są wady. Nakręćcie kolejny :)

 

Dobra, dobra - jestem od oglądania, krętacze (czyli producenci) są od kręcenia. I nie odwrotnie :lol:

 

Moim zdaniem dobrze, że wreszcie zakończono erę cukierkowych pięknisi, nieskazitelnie ubranych w kazdej sytuacji (jak wstająca rano w idealnej fryzurze Joan Collins w Dynastii :lol: ), Bawiących sie śmiesznymi gadżetami i stale powtarzającymi te same frazy.

 

U.S. twardzieli z wybuchami i wielkimi Desert Eagle zamiast fabuły było więcej. Bond zawsze był odtrutką na ten szajs.

 

J.


Jacek Tomczak - Janowski

-=WSzA=-

Warsztat Szyderstwa Artystycznego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"BRAKI FILMU powodujące że nie jest to film z BONDEM:

1. Bond jest szarmancki i w każdej odsłonie wyrywa po kilka kobiet które muszą na końcu powiedzieć "OH JAMES"-NIE BYŁO

2.Bond ma super gadżety prezentowane przez Q -NIE BYŁO (syfny SE jako reklamówka z niby GPS)

3.Bond MUSI powtarzam MUSI powiedzieć "My name is Bond James Bond-NIE BYŁO (chyba że przespałem ten moment) - NIE BYŁO

4.Bond jest ironiczny a nie psychologicznie skomplikowany- kogo kuźwa interesują jego emocjonalne stosunki z M ( niby matka -niby syn)

5. Bond sie ma lansować na przyjęciach w OGROMNYCH posiadłościach wydając minimum roczny bużdżet Polski, a nie jeździć na komarku po porcie w jakimś 3 rzędnym mieście 4 świata - NIE było

6. CIA nie siedzi przy piwie w składziku na szczotki tylko ma jakieś super tajne otwierane na pilota wielkie BAZY w środku góry albo przewróconym frachtowcu:))

10.Bond nie toczy sie jak walka Gołoty -scena na rusztowaniach niby ok ale jak dla mnie za bardzo przyspieszona.Po za tym jedna finałowa scena -w PRAWDZIWYM BONDZIE SĄ ZE TRZY.

11 Bond wszystko wie i wszystko umie a przede wszytskim nie jest E.HUNT z MI to GENTELMAN -zabitego KOLEGI NIE WRZUCI JAK WORKA ŚMIECI WCZEŚNIEJ BUCHNĄWSZY MU KASE Z PORTFELA

12.BOND to Money Penny, Q i M czyli klasa, kasa, i świat z wyższych sfer, a nie Fields, M jak Matka, zero klasy, bez kasy z zablokowana kartą i świat tanich hoteli i dyktatorkiem od zapijaczonych Indian. "

 

Dodam:

13. BRAK przebojowej piosenki tytułowej.

14. Aktor odtwarzający głowną postac posiadający więcej niż jedną stałą minę, bez względu na to co robi ? BRAK! :lol:

 

Przyznam, ze dawno nie czytalem takeigo steku bzdor pod adresme jakiegos filmu, jak te wypociny......

Kazdy jedne punkt jest argumentem na tak dla nowego BOnda. Co wiecej, kazdy jeden punkt jest swiadectwem, z episzacy i popierajacy go widzowie sa zwolennikami Bonda stworzonego przez BRosnana, ktory - DZIEKI BOGU - na zawsze odszedl w niepamiec.

 

Zdumiewa mnie, jak "fani" serii za prawdziwego BOnda uznaja lalusia, maminsynka, postac tak nieralna ze az smieszna, a dodatkowo otoczona zbiorem tak maxymalnie kretynskich gadzetow (ktorych kwintesencja byl znikajacy Aston). Ciekaw jestesm (choc szczerze watpie) czy ktory kolwiek z Was kiedykolwiek czytala ktorakolwiek z czesci BOnda autorstwa Iana Fleminga ??

 

Bond stworzony przez Craiga, to wreszcie BOnd jakiego wymyslil jego tworca, wspomniany wczesniej Ian Fleming. Bond nigdy niemial byc nadczlowiekiem, otoczonym zabawkami rodem z Cartoon Network. Neistety, takiego Bonda serwowali nam tworcy angazujac Brosnana. Na szczescie w pore sie opamietali.

 

Niema kretynizmu, niema nadludzkiego Bonda, niema absurdalnych gadzetow. Jest BOND prawdziwy, realny, ludzki - a nie rodem z filmu s-f.

 

A co do samego "QOS" - zgadzam sie, ze troszke przesadzonoz dynamika krecenia scen akcji, choc okreslenie tego mianem "taniego chytu" mocno mnie dziwi.

 

Ktorys z Was napisal, ze podstawowym elementem fabuyly jest polityka, ropa, stosunek USA i UK do akurat przedstawionegow filmie dyktatury w Boliwi - wybaczcie - ale co to za stek bzdur ??? Uwielbiam czytac takei pierdoly ludzi, ktorzy w kazdym kolejnyma merykanskim filmie dopatruja sie zawsze jedynei warstwy politycznej, zwiazanej z konfilktami, terrorem, kryzysem, ropa itp. itd. - stek bzdur Panowie. Tak jak napisal kadarius - podstawowym elementem filmu jest ZEMSTA ZA SMIERC VESPER.

 

Fanom prawdziwego Bonda (podkreslam prawdziwego, a nie BRosnana) polecam. Fanom bajeczek ala "Die ANother Day", gadzecikow, bezmuzgich panienek Bonda itp. zostaje tylko ogladanie poprzednich kilku czesci na DVD - i dzieki BOgu :lol:...a jak ktos nporownuje BOnda do Bourna czy MI - coz, bez komentarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przyznam, ze dawno nie czytalem takeigo steku bzdor pod adresme jakiegos filmu, jak te wypociny......

Kazdy jedne punkt jest argumentem na tak dla nowego BOnda. Co wiecej, kazdy jeden punkt jest swiadectwem, z episzacy i popierajacy go widzowie sa zwolennikami Bonda stworzonego przez BRosnana, ktory - DZIEKI BOGU - na zawsze odszedl w niepamiec.

 

Zdumiewa mnie, jak "fani" serii za prawdziwego BOnda uznaja lalusia, maminsynka, postac tak nieralna ze az smieszna, a dodatkowo otoczona zbiorem tak maxymalnie kretynskich gadzetow (ktorych kwintesencja byl znikajacy Aston). Ciekaw jestesm (choc szczerze watpie) czy ktory kolwiek z Was kiedykolwiek czytala ktorakolwiek z czesci BOnda autorstwa Iana Fleminga ??

 

Bond stworzony przez Craiga, to wreszcie BOnd jakiego wymyslil jego tworca, wspomniany wczesniej Ian Fleming. Bond nigdy niemial byc nadczlowiekiem, otoczonym zabawkami rodem z Cartoon Network. Neistety, takiego Bonda serwowali nam tworcy angazujac Brosnana. Na szczescie w pore sie opamietali.

 

Niema kretynizmu, niema nadludzkiego Bonda, niema absurdalnych gadzetow. Jest BOND prawdziwy, realny, ludzki - a nie rodem z filmu s-f.

a.

Zgadzam sie w 100%, pozatym to chyba pierwsze bondy od mojej topowej from russia with love z conerym gdzie postac zbliza sie do pierwowzoru ksiazkowego (tam bond wylazl z pociagu tak ze i photoszop nie pomogl), Craig tak, brak bzdur tak!!!


Od wielu już lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracają się wokoło pytania: ,,Czy poza Ziemią istnieje życie rozumne?''. Słysząc je mam ochotę spytać, skąd bezwzględna pewność, że na samej Ziemi istnieje to rozumne życie

 

Adam Wisniewski - Snerg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie pisał, że porównujemy Craiga do Brosnana...Wzorem Bonda był i będzie Connery i można rzeczywiście się przyczepić, że Craig zmienia wizerunek głównego bohatera, jest brutalnijeszy, arogancki, nie jest już dżentelmenem ubranym zawsze nieskazitelnie... mi to akurat nie przeszkadza, ale rozumiem, że może. Historie Bonda były zawsze bajkami i dobrze, Bond wychodził z wody, zdejmował piankę i podspodem miał smoking, też dobrze. Między innymi to go wyróżniało wśród innych agentów, ten w końcu jest na usłygach jej Królewskiej Mości :lol: Craig w CR zagrał świetnie, ale QOS jest po prostu krokiem wstecz. Komuś kto nie oglądał poprzedniej części trudno było się zorientować o co tam naprawdę chodzi, ja oglądałem i nadal nie wiem po kiego grzyba jakaś super tajna organizacja okazuje się zakręcać krany w Boliwii! Chcieli pociągnąć wątek o śmierci Vesper, bardzo proszę, ale można było chyba wymyśleć coś lepszego. W którymś momencie filmu sam zastanawiałem się po co im ten kawał pustyni, skror nie ropa i nie diamenty to co?...Można było zrobić dobrego Bonda, widać to po CR, ale trudno było im to powtórzyć.

Co do gadżetów to znowu, czemu nie? Od zawsze mu towarzyszyły i były częścią wizerunku, jeszcze trochę i Bond będzie tak bardzo ludzki, że bedzie miał katar albo komórka mu się rozładuje. W CR miał, nie raziło to nikogo.

Troszkę brak tu spójności, bo zakochany Bond mści się za śmierć Vesper, wyklęty przez MI6 idzie po pomoc do Mathiasa, żegna przyjaciela kiedy ten umiera mu na rękach a później wrzuca go do śmietnika zabierając parę ?? Zupełnie jakby ekperymentowali w tej części i próbowali zobaczyć co się spodoba a co nie.


Spacelovematic :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powtarzam po raz drugi....taki BOnd, o jakim pisze kortyzol, to BONd stworzony przez nieudolnych rezyserow w filmach z Brosnanem, aNIE BOND jakiego STWORZYL FLEMING....a 1 BBondach nei bylo idiotycznych gadzetow, a i sam BOnd nie byl pizdkiem-gwizdkiem rodem z zurnala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość XAVIER7

Wiesz... ja też nigdy nie byłem zwolennikiem niewidzialnych samochodów i innych bzdur wymyślonych w ostatniej części z Brosnanem ... ALE...

Przegięli z jednej skrajności w drugą!

Dlatego ponawiam pytanie:

"W takim razie co go różni od ?Mission: Impossible? czy "Tożsamości Bourne'a"???

Tylko to, że główny bohater nazywa się Bond, a nie Bourne?"

 

Co to za Bond paradujący bez względu na sytuację z tą samą miną już 2 film? Nawet jak dostaje w gębę wyraz twarzy mu sie nie zmienia... :lol:

Craig może raczej powinien grać Terminatora IV, bo Arni już leciwy? Lub Robocopa?

To jest agent WYWIADU? A w czym się przejawia jego inteligencja? W notorycznym mordobiciu? I to go zbliża do pierwowzoru z książek Fleminga?

No nie żartuj.... :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SphinX - może trochę za ostro! każdy ma prawo do swego osądu i do swojej wizji Bonda.

 

Całe szczęście właśnie wydawana jest seria powieści I. Fleminga i to w doskonałym tłumaczeniu! więc każdy może sięgnąć do pierwowzoru. Jak już pisałem Craig spisuje się bardzo dobrze jako Bond. Uważam, że wcale nie lepszy był S. Connery, który w chwili kręcenia dr.NO miał zaledwie 5 letnią karierę aktorską i 3 miejsce w konkursie Mister Universum. Ale za to właśnie nieokrzesanie Connery'ego wszyscy pokochali Bonda i mógł stać się bestsellerem wszech czasów!

 

Oglądając całą serię możemy przekonać się, że każdy film z serii jest zwierciadłem swoich czasów. Zarówno zagrożenia przed którymi Bond stawał a także środki którymi dysponował oraz sposób narracji miały nie tylko charakter sensacyjno-rozrywkowy ale także odpowiadały na pewne zapotrzebowanie zarówno społeczne jak i polityczne.

I tu stajemy przed pytaniem jak prowadzić narrację Bonda w świecie współczesnym nam a jednocześnie odnosząc się do początku serii. Jakie zagrożenie wybrać dla naszego bohatera. Kryzys nuklearny? Agresję Sowietów! - dajcież spokój - jedynym możliwym wyjściem aby wybrnąć z tego problemu było postawić Bonda przed wyzwaniem osobistym. W CR mamy jako tło problem związany z finansowaniem terrorystów/rebeliantów/itp, który był i jest ciągle aktualny. W QOS tłem jest problem zasobów naturalnych, jakże aktualny w latach powojennych np. w Afryce (powstanie Katangi czy Biafry). Ale w obu tych filmach Bond nie zwalcza światowego terroryzmu i nie walczy o wodę dla pragnących! W CR widzimy Bonda jako początkującego agenta 00, który wszystkim musi coś udowodnić w QOS człowieka pragnącego zemsty. I myślę, że tą ludzką stronę należy uwypuklić a pozostawić w tle historię, gadżety i bondyzmy.

Producenci filmu stanęli przed wyzwaniem - skoro wszyscy wiedzą jak się skończy (tzn. jaki jest Bond po 20 filmach serii) to jak pokazać początek. Gdyby nakręcono kolejny film do jakiego przywykliśmy wszyscy mieliby pretensje - chcieliśmy zobaczyć początek, jak Bond stał się BONDEM. Jedynym wyjściem na pokazanie początku było zerwanie ze wszystkimi schematami i IMO dobrze to wyszło.

A narzekania zawsze będą, jak nie na to to na tamto - c'est la vie! Przypominam sobie recenzję z III cz. Gwiezdnych Wojen gdzie wszyscy zobaczyli jak A. Skywalker zmienił się w złowrogiego Dartha Vadera, zakończoną słowami że w filmie nie było niczego zaskakującego! A czego się można było spodziewać - że się nie zmieni??? Myślę że z Bondem poradzili sobie producenci wyjątkowo dobrze - byliśmy zaskakiwani od początku tzn wyboru aktora poprzez narrację i brak typowych atrybutów bondowskich - I DOBRZE!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość XAVIER7
Producenci filmu stanęli przed wyzwaniem - skoro wszyscy wiedzą jak się skończy (tzn. jaki jest Bond po 20 filmach serii) to jak pokazać początek. Gdyby nakręcono kolejny film do jakiego przywykliśmy wszyscy mieliby pretensje - chcieliśmy zobaczyć początek, jak Bond stał się BONDEM. Jedynym wyjściem na pokazanie początku było zerwanie ze wszystkimi schematami i IMO dobrze to wyszło.

Dobrze wyszło?

I dowiedziałeś się z tego "początku" dlaczego Bond przez "następne" 20 filmów:

- lubi wódkę-martini?

- Dlaczego nosi Rolexa (w pierwszych filmach)?

- zna się na wszystkim.

- Ma upodobanie do luksusu i markowych ubrań?

- Lubi podrywać piękne kobiety gdy tylko ma okazję?

- Dlaczego lubił Berettę, którą w "dr. No" zamieniono mu na Walthera PPK?

- Dlaczego nagle nabiera dobrych manier?

- Dlaczego nagle ma pokłady ironicznego poczucia humoru?

Bo ja się z tych 2 filmów nie dowiedziałem... a to chyba ważne skoro to początek serii i w następnych filmach są te "schematy"? Taki "początek" to nie początek!

Za to się dowiedziałem, że przez 3 kolejne filmy będzie się (prawdopodobnie) mścił za Vesper. Jakie to romantyczne... :lol:

Moim skromnym zdaniem błędem było umieszczenie CR i Q współcześnie. Mały powrót do przełomu lat 50 i 60- tych i nie musiał by ratować Boliwii przed suszą...

Typowo szpiegowskich "zagadnień" było dość! Było by znacznie wiarygodniej i w zgodzie z Flemingiem! :lol:

Tak to powstało "nie wiadomo co". Ni to początek, ni koniec....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem polega na tym że I.Fleming sprzedał prawa do nakręcenia CR Feldmanowi i rodzina Broccoli musiała czekać do dziś aby nakręcić historycznie pierwszy odcinek Bonda (inna bajka że następne Bondy nie były kręcone zgodnie z chronologią powstawania powieści).

XAVIER7 czy oczekujesz że dostaniesz wszystko kawa na ławę jak w elementarzu?

Popatrz na ewolucję Bonda jako bohatera (pomijając całą galerię Bondów w pastiszu Bonda z pierwszego CR) od nieokrzesanego Connery'ego poprzez dżentelmena w każdym calu jakim był Moore do laleczki Barbie - sorry - laleczki Ken Brosnana. Jedynym wyjątkiem był T. Dalton, który powszechnie uważany jest za najsłabszego Bonda (nie licząc G. Lazenby) choć moim zdaniem był całkiem bliski literackiemu pierwowzorowi.

Rozwój bohatera odbywa się na zasadzie ewolucji a nie aksjomatów.

Bond lubi wódkę Marini wstrząśniętą choć na początku ma to gdzieś. Przedstawia się w sposób zapożyczony od starszego kolegi. Normalna sprawa. Zna się na wszystkim bo się uczy - ewolucja. Ma upodobania do markowych ubrań choć był fleją - cóż dziwnego. Tak samo jak dobre maniery, cynizm w stosunku do kobiet itd. Ale zanim stał się Brosnanem był Craigiem, który chodził utytłany po pustyni goniąc zabójców swej lubej i zachowywał się jak zwykły cham i bandzior a nie jak gentleman. Później nabrał dobrych manier, nauczył się tego i owego, nabrał dystansu do świata a w szczególności piękniejszej połowy gatunku ludzkiego - jak dla mnie trzyma się kupy.

 

EDIT:

 

cyt: "Moim skromnym zdaniem błędem było umieszczenie CR i Q współcześnie. Mały powrót do przełomu lat 50 i 60- tych i nie musiał by ratować Boliwii przed suszą...

Typowo szpiegowskich "zagadnień" było dość! Było by znacznie wiarygodniej i w zgodzie z Flemingiem! wink.gif

Tak to powstało "nie wiadomo co". Ni to początek, ni koniec...."

 

Nie byłoby w zgodzie z Flemingiem bo QOS to radosna twórczość - Fleming takiej powieści nie napisał a film ten IMO ma stanowić łącznik między CR a dr.NO. Co do uwspółcześnienia akcji Bonda to jak pisałem jest to norma Bonda - wszystkie powieści o Bondzie I. Fleming napisał w latach 50 i 60 a kręcone były zawsze w realiach współczesnych w chwili kręcenia filmów czemu tym razem miałoby być inaczej???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość XAVIER7
Fleming napisał w latach 50 i 60 a kręcone były zawsze w realiach współczesnych w chwili kręcenia filmów czemu tym razem miałoby być inaczej???

Z prostego powodu: bo tak nakazuje chronologia (jeśli przyjmiemy , że "Casino Royale" to 1 część) i logika.

Ok.

Każdy ma prawo do własnej oceny. Ja tylko chciałem wam powiedzieć , że to co powstało to nie jest Bond. Właśnie przez braki w "schematach", które towarzyszyły WSZYSTKIM filmom o 007 od Dr.NO do czasu "Casino Royale". To właśnie odróżniało go od innych filmów "szpiegowskich". Teraz tej różnicy po porostu nie ma. Nie widzicie tego?

Chyba jednak widzicie... bo nikt nie odpowiedział na pytanie:

"W takim razie co go różni od ?Mission: Impossible? czy "Tożsamości Bourne'a"???

Tylko to, że główny bohater nazywa się Bond, a nie Bourne?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie trawiłem bondowskich historyjek, dopóki nie wpadłem na to, że to komedie.... Jedno wielkie "puszczanie oka do widza". W związku z tym ostatnie dwa "Bondy" nie pasują do całości... za bardzo serio są... Radze Ci wypożyczyć któregoś ze starszych.... (byle nie ztym Australijczykiem, którego nazwiska nie pomne) :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W związku z tym ostatnie dwa "Bondy" nie pasują do całości... za bardzo serio są...

 

Jakie tam serio - jeszcze straszliwszy bałałch, tyle, że bez poczucia humoru.

 

J.


Jacek Tomczak - Janowski

-=WSzA=-

Warsztat Szyderstwa Artystycznego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(byle nie ztym Australijczykiem, którego nazwiska nie pomne) :lol:

 

A czemuż to?

IMO bardzo dobry Bond.


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja też byłem na ?Quantum of Solace? ale ... mnie się nie podobał. :lol:

I dziwię się tzw. fanom serii, ktorym się podobał. To kolejna odsłona ?Mission: Impossible? z tym, że z innym aktorem. CO TU JEST Z BONDA?

 

BRAKI TECHNICZNE:

"Film otwiera sekwencja pościgu. Niestety ucieczka zmontowana jest zbyt dynamicznie, co nie pozwala się skupić tak naprawdę na rzeczywistej akcji. Kamera dokonuje wielu zbliżeń, przeskoków i obrotów, więc nie wiadomo czy reżyser i montażysta chciał nadać dużej wartkości akcji, czy celem było ukrycie mankamentów wynikających z braku jakiegoś orginalnego pomysłu na sam pościg. Widz zostaje wręcz zasypany zdjęciami, które ciężko ogarnąć. Po tym wstepie spodziewałem się już jak będą kręcone walki wręcz i się nie pomyliłem. Kamera nie jest stateczna i nie ma mowy o jakichkolwiek "masterszotach". Pseudo dynamizm nadawany jest podobnie jak podczas pościgu - operator biega za Bondem z kamerą na ramieniu, lub huśta nią na linie robiąc szybkie zumy, więc cieżko sycić swoje zmysły pięknem sensacyjnych scen. Czasami więc nie wiadomo, z czego dany ruch "wynika", musimy więc ostro angażować swój umysł aby "skleić" setki ujęć, które osobiście uważam, że nie są do końca spójne. Równie dobrze każdy z nas, w domu może chwyciś kamerę w rękę i pobiegać za kolegą a otrzyma ten sam efekt też będzie tanio i szybko.

Nawet 80-letni dziadek siedzący na klozecie wyszedł by kręcony w ten sposób ?dynamicznie? no i oczywiście TANIO! :)

 

I podpisuję się pod recenzją "Maćka" (ZNALEZIONE W sieci):

 

"BRAKI FILMU powodujące że nie jest to film z BONDEM:

1. Bond jest szarmancki i w każdej odsłonie wyrywa po kilka kobiet które muszą na końcu powiedzieć "OH JAMES"-NIE BYŁO

2.Bond ma super gadżety prezentowane przez Q -NIE BYŁO (syfny SE jako reklamówka z niby GPS)

3.Bond MUSI powtarzam MUSI powiedzieć "My name is Bond James Bond-NIE BYŁO (chyba że przespałem ten moment) - NIE BYŁO

4.Bond jest ironiczny a nie psychologicznie skomplikowany- kogo kuźwa interesują jego emocjonalne stosunki z M ( niby matka -niby syn)

5. Bond sie ma lansować na przyjęciach w OGROMNYCH posiadłościach wydając minimum roczny bużdżet Polski, a nie jeździć na komarku po porcie w jakimś 3 rzędnym mieście 4 świata - NIE było

6. BOND to nie przerwa reklamowa w serialu NIANIA wiec co to za nachalne product placement- scena z olejem a pustyni i zbliżeniem na puszkę ŻENUA DO KWADRATU- BYŁO W NADMIARZE

7.Bond sie nie brudzi a jak już to tak że jak sie otrzepie wyglada jak 3/4 płci męskiej po retuszu w Photoshopie, a tu uwalony jak świnia łazi po pustyni.

8.Woda w Boliwii??????? kużwa co to za problem. BOND RATUJE ŚWIAT a nie jest Pracownikiem Opieki Społecznej.Rozumiem jakiś Mega turbo Diament albo Promienitórczy Kamień ale woda

dla INDIAN kogoś porobiło w tym Hollywood.

9. Bond żyje jak król ,śpi w hotelach jakich nigdy nie zobaczę, CIA nie siedzi przy piwie w składziku na szczotki tylko ma jakieś super tajne otwierane na pilota wielkie BAZY w środku góry albo przewróconym frachtowcu:))

10.Bond nie toczy sie jak walka Gołoty -scena na rusztowaniach niby ok ale jak dla mnie za bardzo przyspieszona.Po za tym jedna finałowa scena -w PRAWDZIWYM BONDZIE SĄ ZE TRZY.

11 Bond wszystko wie i wszystko umie a przede wszytskim nie jest E.HUNT z MI to GENTELMAN -zabitego KOLEGI NIE WRZUCI JAK WORKA ŚMIECI WCZEŚNIEJ BUCHNĄWSZY MU KASE Z PORTFELA

12.BOND to Money Penny, Q i M czyli klasa, kasa, i świat z wyższych sfer, a nie Fields, M jak Matka, zero klasy, bez kasy z zablokowana kartą i świat tanich hoteli i dyktatorkiem od zapijaczonych Indian. "

 

Dodam:

13. BRAK przebojowej piosenki tytułowej.

14. Aktor odtwarzający głowną postac posiadający więcej niż jedną stałą minę, bez względu na to co robi ? BRAK! :lol:

 

Niestety ale muszę się zgodzić. Twardości i brutalności Bonda było dość w CR.

Z QOS zrobili straszny film sensacyjny bo ani Bond jako strażak ani jako motocyklista nie byli rewelacyjni.

 

Każdy z aktorów był odzwierciedleniem czasów w których grał.

Mój ulubiony Dalton był jak dla mnie najlepszym Bondem. Nie był kenowaty, miał charakterystyczną twarz i miał gadgety. Bo tak na prawdę na Bonda szło się oglądać gadgety. Filmów sensacyjnych gdzie kolesie gonią się po dachach jest pełno. Nawet 30 lat temu. Polecam filmy z Belmondo.

 

Ogólnie pomijając aktora - DC ma sówj styl - to jak dla mnie cały film byłby do przyjęcia, gdyby rzeczywiście nie był tak strasznie filmowany (walka / pościgi) i miał gadgety.

 

Bo ja chce iść na bajkę do kina.


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo ja chce iść na bajkę do kina.

 

Wiec nie powiniene isc ani na tego, ani na kolejne Bondy.

 

Bond - bajki jzu sie an szczescie skonczyly. Pozostaje Ci jedynei DVD.

A do kina na "Kung-Fu Pande" - bedziesz mial bajke :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój ulubiony Dalton był jak dla mnie najlepszym Bondem. Nie był kenowaty, miał charakterystyczną twarz i miał gadgety.

 

Popieram w 100%. Dalton był najlepszym Bondem, bo miał wszystko co trzeba w rozsądnej proporcji. W takiej "Licencji na zabijanie" był twardy agent i motyw zemsty, ale też było co nieco humoru, dystansu i gadżety, jedno drugiego nie wyklucza. Gadanie czy Bond ma być bliżej książek, czy czegoś innego nie ma sensu, filmowy Bond jest taki, jak go stworzyli filmowcy i za to go lubimy :rolleyes:


pozdrawiam - Bartek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wydaje mi się, że to dyskusja jak przy udowadnianiu wyższości bożego narodzenia nad wielkanocą lub na odwrót. każdy bond ma pewnie tylu zwolenników, co przeciwników, w każdej epoce, w której był kręcony. nie robiło wam się mdło przy kolejnych odsłonach bonda z pięknym brosnanem, mimo tego, że dla większości był to ten prawdziwy bond, oglądany na kinowym ekranie? nie dostawaliście drgawek od elastycznego golfu rogera moore'a albo od krótkich spodenek obciskających "klejnoty" sean'a connery'ego? nie wkurzał was drewniany lazenby albo neurotyczny dalton? tak samo jest z craig'em - będzie miał tylu piewców, co i krytyków, oraz z fabułą - dla jednych zbyt brutalną i bezsensowną, dla drugich akceptowalną jako nieodłączna wizja całości serii (vide gwiezdne wojny). dla mnie jako bezkrytycznego miłośnika wszelkich bondów każdy kolejny jest najbardziej wyczekiwanym filmem roku. chociaż wiem, że fabuła będzie przeładowana bezsensem, łykam ją w całości, bo to po prostu taka poetyka tego swoistego gatunku. i niech dożyję jeszcze kolejnych 22 odsłon serii, czego i wam życzę :rolleyes:


panerai 000112, omega planet ocean, zenith class elite 680,

oris miles rectangular day date, glashuette (vintage), skx007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wydaje mi się, że to dyskusja jak przy udowadnianiu wyższości bożego narodzenia nad wielkanocą lub na odwrót. każdy bond ma pewnie tylu zwolenników, co przeciwników, w każdej epoce, w której był kręcony. nie robiło wam się mdło przy kolejnych odsłonach bonda z pięknym brosnanem, mimo tego, że dla większości był to ten prawdziwy bond, oglądany na kinowym ekranie? nie dostawaliście drgawek od elastycznego golfu rogera moore'a albo od krótkich spodenek obciskających "klejnoty" sean'a connery'ego? nie wkurzał was drewniany lazenby albo neurotyczny dalton? tak samo jest z craig'em - będzie miał tylu piewców, co i krytyków, oraz z fabułą - dla jednych zbyt brutalną i bezsensowną, dla drugich akceptowalną jako nieodłączna wizja całości serii (vide gwiezdne wojny). dla mnie jako bezkrytycznego miłośnika wszelkich bondów każdy kolejny jest najbardziej wyczekiwanym filmem roku. chociaż wiem, że fabuła będzie przeładowana bezsensem, łykam ją w całości, bo to po prostu taka poetyka tego swoistego gatunku. i niech dożyję jeszcze kolejnych 22 odsłon serii, czego i wam życzę :rolleyes:

amen i kropka. Żona się śmieje że mam w kolekcji 20 części Bonda na DVD, ale dla mnie każdy odcinek jest świetny, pomimo obiektywnie mówiąc kiczowatości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
amen i kropka. Żona się śmieje że mam w kolekcji 20 części Bonda na DVD, ale dla mnie każdy odcinek jest świetny, pomimo obiektywnie mówiąc kiczowatości.

 

to nic do śmiechu - ja mam wszystkie na DVD - z regularnej serii (bez QoS - bo jeszcze nie ma) + Never say never again i pierwsze Casino Royal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość XAVIER7
to nic do śmiechu - ja mam wszystkie na DVD - z regularnej serii (bez QoS - bo jeszcze nie ma) + Never say never again i pierwsze Casino Royal

Ja podobnie - mam wszystkie Bondy na DVD... + na VHS ("w razie Niemca"). :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
quantum-of-products-400b.jpg

wojtek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.