"Samuraj" - czyli dla wielu szczytowe osiągnięcie formuły kina Melville'a, obok "W kręgu zła". To, co buduje ten film, to oczywiście typowa Melville'owska atmosfera, opisana już setki razy. Sama intryga zaś rozpędza się mniej więcej w połowie, powiedzmy od momentu, gdy Delon spogląda na swojego Baume & Mercier w niedzielę o 5:50 rano. Wcześniej film powoduje nawet pewne zdziwienie - tym, jak szybko policja wpada na właściwy trop, no i tym, jak wygląda samo przesłuchanie, które bardziej przypomina zebranie w zakładowej świetlicy [może kiedyś tak wyglądały we Francji?] Podobało mi się, że wplecionych jest dużo fajnych smaczków kultury materialnej Francji lat 60.: wszechobecne DS-y (z pakietem kluczyków ), wspomniany B&M, papierosy Gitanes, woda Evian, kuchenka Ariston etc. i oczywiście kapelusz Borsalino.