Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2739
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Edmund Exley w dniu 29 Kwietnia 2015

Użytkownicy przyznają Edmund Exley punkty reputacji!

Reputacja

9690 Guru zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

4413 wyświetleń profilu
  1. Bardzo mi się podoba. Wszystko, łącznie z ceną , jest dociśnięte do dechy.
  2. Dokładnie 98 lat temu urodził się James Coburn. Za jedną rolę zawsze będzie na szczycie, wśród samych najlepszych (a i sporo innych też miał dobrych). W dwóch filmach nosi - jak się zdaje - swoje prywatne zegarki, czyli GMT-Mastera i Speedmastera Mark II (wrzucam je więc do tego tematu): No i zdjęcie z planu z Peckinpahem, który ma Constellation:
  3. Chociaż remis z tym Sassuolo...
  4. A tu klasyczny Master w lodowym błękicie: https://monochrome-watches.com/2026-updated-longines-master-collection-now-gets-light-blue-dials-review-price/
  5. "Samuraj" - czyli dla wielu szczytowe osiągnięcie formuły kina Melville'a, obok "W kręgu zła". To, co buduje ten film, to oczywiście typowa Melville'owska atmosfera, opisana już setki razy. Sama intryga zaś rozpędza się mniej więcej w połowie, powiedzmy od momentu, gdy Delon spogląda na swojego Baume & Mercier w niedzielę o 5:50 rano. Wcześniej film powoduje nawet pewne zdziwienie - tym, jak szybko policja wpada na właściwy trop, no i tym, jak wygląda samo przesłuchanie, które bardziej przypomina zebranie w zakładowej świetlicy [może kiedyś tak wyglądały we Francji?] Podobało mi się, że wplecionych jest dużo fajnych smaczków kultury materialnej Francji lat 60.: wszechobecne DS-y (z pakietem kluczyków ), wspomniany B&M, papierosy Gitanes, woda Evian, kuchenka Ariston etc. i oczywiście kapelusz Borsalino.
  6. Myślę dokładnie tak samo - już bodaj trzeci raz założyłem sobie tego 40mm w lodowym błękicie i niestety utwierdzam się tylko w tym przekonaniu. Najlepiej leży 35mm, ale tam jest dla mnie trochę za ciasno na tarczy. Zresztą, Sideral to u mnie też rozmiarowa ekstrawagancja, ale może z uwagi na charakter tego zegarka będzie można to zaakceptować, zobaczymy.
  7. No to obejrzałem jeszcze "Samuraja" - tu aktualny lider naszego tematu nosi Baume & Mercier:
  8. Dziś przymierzyłem tego - bez daty właśnie: W tym oświetleniu niestety nie byłem w stanie odczytać godziny... Trochę duży, ale wrażenie pozostawia dobre.
  9. Odbierałem coś dla żony i przy okazji sobie porównałem: Tego 40mm przymierzyłem już po raz któryś, w tej wersji jest znakomity. Świetna czytelność, urzekający kolor tarczy. Ale 38mm leży lepiej. Tytan ciekawy, bardzo lekki, pewnie trzeba by się przyzwyczaić. Proporcje tarczy ok, lepsze niż w 35mm moim zdaniem. Najlepszy dla mnie byłby chyba 38mm w stali, z tarczą "lodowy błękit".
  10. Bardzo fajny zbiór - jest różnorodnie, na prawie każdą okazję. Najbardziej - poza Sideralem oczywiście - podobają mi się Le Locle i PR516 Chrono. Najmniej natomiast trafia do mnie T-Race. A przywykłeś do oryginalnego paska w Sideralu? Ja jeśli kiedyś jeszcze miałbym sobie coś dobrać z Tissota, to chyba spróbowałbym PRX. Musiałbym sobie przymierzyć ponownie poszczególne warianty. Chemin Des Tourelles też jest super. A najbardziej chciałbym 1973 Heritage Chronograph, ale z uwagi na rozmiar byłby to u mnie raczej zegarek do zarzucania Forum zdjęciami niż do noszenia
  11. No to kontynuujemy "Tydzień z Delonem" na naszym Forum - "Pierwsza spokojna noc" (1972). Reżyseria - Valerio Zurlini, który później bardzo dobrze poradził sobie z adaptacją niezwykłej powieści "Pustynia Tatarów". W "Pierwszej spokojnej nocy", przyjętej przez widzów chłodno i dziś raczej zapomnianej, Delon (skłócony z Zurlinim) gra udręczonego nauczyciela snującego się w beżowym płaszczu (prawie go nie zdejmuje, nawet we wnętrzach) po ponurym, zimowym Rimini: W klasie ma lewicującą młodzież, sam na lekcji pali papierosy i idzie sobie kupić gazetę Ale bez obaw, to nie jest coś, co można by nazwać "Pieprzyć Dantego" To pesymistyczna, naznaczona fatum opowieść o pragnieniu ocalenia, pamięci i jednak chyba też miłości. Bo Delon - cóż, nagrody ministra edukacji pewnie mu nie grożą - zakochuje się w melancholijnej klasowej piękności. Czy raczej - ultrapiękności: Kurczę, ta dziewczyna jest naprawdę niesamowita w każdym kadrze. Wręcz hipnotyzuje. Do tego fajna muzyka Mario Nascimbene, może troszkę pretensjonalności, kilka ciut za długich scen, ale ogólnie - naprawdę warto. A skoro Włochy lat 70., to musi być coś ekstra: I ta Miura ma całkiem duże znaczenie w filmie. Delon ma też zegarek - napisałem już o tym we właściwym temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.