Ja to widzę tak: dzięki tarczy, którą widać na pierwszy rzut oka, SKX007 rzeczywiście nie da się chyba pomylić z czymkolwiek innym i chwała mu za to. Wskazówki, indeksy i ten czerwony napis to po prostu rewelacja. Jednak nie leży mi już duży rozmiar koperty, jej dziwny kształt i pionowo cięty, toporny bezel. Legenda legendą, mam chudą łapę i czuję, że taki wysoki klocek mi tam nie przypasuje. Ogólnie wolę delikatniejsze zegarki. Nawet przy kupowaniu elektronika do tłuczenia podczas biegania, pływania itp. odpuściłem G-Shocki bo są po prostu olbrzymie (wolałem Timeksa T49896). I tu do gry wchodzi właśnie Ray bo jest smuklejszy (również przez ten fazowany pod kątem bezel). No i ten jego granat na tarczy, który odpuściłem z bólem serca, kupując inną wersję kolorystyczną Bambino... Z drugiej strony przez niechęć do diverów nigdy w ich stronę do tej pory nie patrzyłem, więc nie miałem szansy nawet obejrzeć żadnego z omawianych modeli, nie mówiąc już o małym macanku. Ale, żeby było w temacie – wspomniane Bambino.