Panowie, wpadłem dziś do ojca na poranną kawę i wyskoczył temat zegarków ze wschodu, więc ojciec podszedł do szafki i po chwili wygrzebał z szuflady takie 2 zegarki. Z dzieciństwa pamiętam je jak przez mgłę (gdzieś tam się w domu przewijały). Pabiedą ojciec sam był zaskoczony, ale coś mu świta, że w latach 90. kupił ją gdzieś na bazarze. Poljota kupił sobie na 18. urodziny – wypadałoby, że w 1978. Niestety, w ramach buntu przeciw systemowi, skatował go tą kalkomanią. Mechanizmów nie mam na zdjęciach, bo zabrakło czasu i narzędzi na operację. Ale zegarki były zdaje się kupowane jako nowe, więc chyba powinno być bez rzeźby. Z drugiej strony, w tamtych czasach... Kto to wie. Tył Poljota jak widać goły. Na Pabiedzie jest nabity numer, ale zdjęcia najwyraźniej zapomniałem zrobić. Złoty jest o dziwo na chodzie, lekko nakręciłem i ruszył dziarsko. Srebrnego się nie da – koronki brak. Szkiełka jak szkiełka, ale tarcze (pomijając radosną twórczość ojca) wyglądają na czyste i całkiem całkiem. Myślicie, że ta tarcza w Poljocie jest do odratowania albo chociaż można taką w miarę bezproblemowo dostać? Opłaca się to ratować? Nie wiem, jak bardzo „masowe” są te zegarki bo nie jestem w temacie (zerkam na Wasz dział tylko co jakiś czas). A! I czemu ta Pabieda jest krzywa? Da się to rozłożyć i naprostować? Z góry dzięki za jakiekolwiek informacje.