Obiecałem, więc jest. Całkiem sympatyczny zegarek ojcu wyszedł. Fajnie było dziś zobaczyć, z jakim zadowoleniem nosi go na ręce po latach taszczenia jakichś Tissotów i innych takich. Wyliczyliśmy, że Poljot przeleżał w szufladzie prawie 30 lat. Tym większa satysfakcja, że wyszukałem mu w domu pasek, kupiłem nową tarczę i wygoniłem go z tym do zegarmistrza. Osobom pomocnym dziękuję tak przy okazji!