Mocne 🙄
Trochę zadziwiasz mnie niepospolitą finezją w próbach zrobienia sobie wrogów
Jak znam Rafała, to jest człowiekiem o gołębim sercu i może kolejny raz wybaczy zgodnie z dewizą „Homo sum, humani nihil a me alienum puto”
Rozejrzyj się za Certiną DS-1. Mają wyprzedaże, można coś fajnego trafić ...
https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/6630_Certina_DS_Caimano_Gent_Automatic_C0174071603700
Pewnie w środku jakaś Miyota. Pomijając samą kwestię podobania się to nie widzę powodu by takiego frankena kupować. Ani to Poljot, ani to Niemiec ... ni pies, ni wydra 🤔
Powiem enigmatycznie ... coś się kończy, coś się zaczyna ... panta rhei
Dobrze że Kolega chociaż uznaje za stosowne się pożegnać i obiecuje nie zrywać znajomosci. To ważne 🥰
Dokładnie 😁
W sumie raz mi się zdarzyło jechać rowerem po nocy i Convoy oświetlał drogę jakbym jechał samochodem. Do tego nie pracował na mocy maksymalnej. Rownież polecam 🤗
Wracając jeszcze do wątku dzielności wojennej warto poczytać George Orwella. Oprócz wydania Rok 1984 i Folwarku Zwierzęcego warto poczytać na relacje z wojny domowej w Hiszpanii (W Hołdzie Katalonii). Ciekawie opisuje wydarzenia na froncie, jak oszczędnie strzelała artyleria a na dodatek niecelnie. Myślano nawet, ze artylerzyści z obu stron posługują się tym samym pociskiem. 😁
Az pewnego razu ostrzał stał się celny i niebezpieczny. I nic dziwnego, na front przerzucono jednostkę niemiecką 💣🇧🇪
Masz racje, generałowie najczęściej przygotowują wojsko do wojny, która już była, to tak w nawiązaniu do kampanii '39 lub '40.
A szanownych Włochów nie potępiam w czambuł, mieli i swoje dobre chwile. 👍
I żeby nie było OT, gratuluję nabytku. Niech cieszy 😎
Ja jeszcze pamietam takie czujniki, no może nie cofania ale podjeżdżania do krawężnika w postaci kawałka drutu zakończonego kulką. Jak podjechałeś za blisko, drut szurał po krawężniku i to był sygnał, że bliżej już NIE NADA 😱🙄‼️
Przecież napisałem, że być może projektant zapatrzył się w GLADIUSA ⚔️
No ale z tymi armiami to strzeliłeś jak ... kulą w płot. Zarówno Polacy AD 1939 jak i Francuzi AD1940 musieli przyjąć wojnę obronną na warunkach przeciwnika.
Z Włochami było całkiem inaczej. Najpierw napadli na Abisynię i mieli naprawdę duże problemy z podbiciem tego państwa reprezentującego poziom wojskowości na poziomie mniej niż miernym. Potem napadli na Grecję i tu zaczęły się schody. Gdyby nie pomoc Adolfa dostaliby bęcki albo w najlepszym razie uwikłaliby się w konflikt zbrojny na lata. No a potem wszczęli awanturę z Angolami w Afryce i Adolf zamiast zbierać siły i środki do napaści lub aktywnej obrony przed ZSRR musiał kolejny raz ratować sojusznika, który i tak wbił mu na koniec nóż w plecy, nomen omen 🔪
Tak że będę się jednak upierał, że inspirowanie się Włochami na płaszczyźnie etosu wojennego to jednak słaby pomysł. Ich „złoty wiek wojskowości” skończył się ok. 300 roku naszej ery.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.