Przerabiałem, jakieś dwa a może trzy lata temu, wtedy to chyba bardziej była nowość. Tak z pamięci:
1) najpierw telefon z "BIK", że odnotowano próby wzięcia pożyczki i że mój bank się od mnie zgłosi,
2) potem telefon z "Banku", numer oczywiście autentyczny (w tle jakby odgłosy pracy w open space, lekki szum, gwar) i misterna gra, pytania o jakieś transakcje gdzieś w Polce z mojego konta, o wybieranie gotówki, czy to ja. Potem informacja o zaangażowaniu policji i prokuratury, zasypanie cytatem z przepisów prawa karnego, w tym o konieczności zachowania tajemnicy (tu już czerwona lampka świeciła mi się) i w końcu informacja o konieczności przelewu moich pieniędzy do "wirtualnego depozytu prokuratury", więc beka, rozłączyłem się i następnych nie odbierałem, ale dalej:
3) telefon z komisariatu policji w W. Śródmieście, numer oczywiście autentyczny, od "funkcjonariusza", w tej sprawie który chciał ustalić ze mną specjalny kod pin do kontaktów. Rozłączyłem się, odbijał, dzwoniłem do tego komisariatu, żeby zweryfikować ale akurat nie odbierali a ja akurat miałem ważne sprawy, więc odpuściłem powiadomienie.
PS to akurat były nasze dzielne chłopaki 🙂