Oczywiście
Taka historia o "wspólnym"
Jest nas 10 sztuk, mieszańce, ruskie, polskie, filipiny, wracamy do domu z Maracaibo - Caracas, potem każdy w swoją stronę. Nagle dowiadujemy się że jest wcześniejszy samolot z Maracaibo i pytanie obsługi, czy chcemy lecieć tym wcześniejszym? Oczywiście, wszyscy chcą i ustawiają się na przebukowanie biletów, gość co wydawał nam nowe bilety zapytał czy może cały bagaż grupy podpiąć pod jeden bilet (nie chciało mu się dla każdego robić tego osobno), matrosi zdecydowali że OK, tak więc 20 czemadanów znalazło się na moim bilecie (kierownik wycieczki), co tam lot około godzinki, spoko.
W Caracas zabieram swój bagaż i lecę na zewnątrz zajarać, spaliłem dwie fajki, a reszta grupy nie wychodzi (mieliśmy przejść z krajowego na międzynarodowe), już miałem sam tam dreptać, ale wróciłem sprawdzić co się dziej.
Jak mnie zobaczyli, to zaczęli drzeć papę (odległość, szyby, itd), ja nie mogę podejść bo już po odprawie, ale zrozumiałem że im bagaże zginęły
Wejść już nie mogę żeby reklamować, wszystkie kwitki przyklejone do mojego biletu, ech.....
Tak mi się przypomniało, a pro po "wspólny'