Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

mario1971

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    20737
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    58

Zawartość dodana przez mario1971

  1. A ja Wam mówię, że nie ma świętych krów. Nawet najfajniejszy Rolex potrafi się w końcu znudzić. Cały sekret polega na tym, żeby w tym momencie schować go do szuflady, a nie w przypływie chwilowej słabości wystawić na sprzedaż. Bo jak ochota wróci (a często wraca), to już nie będzie czego wyciągać. No i wtedy zaczyna się klasyk: „czemu ja to sprzedałem…” 😉 Ja osobiście żałuję ze wszystkich swoich sprzedanych Rolexów tylko jednego: Batmana. Być może piszę to ze względu na sentyment jakim go darzyłem, gdyż był ze mną całe 5 lat.
  2. Takiej wersji w oryginale Rolex nigdy nie stworzył. A szkoda.
  3. Staram się marzyć i zamawiać rzeczy dla mnie osiągalne. Te mniej realne zostawiam śliniącym się do monitora lub witryny. 😂
  4. Sama pogoń, to napięcie, oczekiwanie, smak wyobrażenia bywa często przyjemniejsza niż zdobycz. Pragnienie nadaje sens drodze, rozpala ciekawość, podtrzymuje ogień w człowieku. Gdy króliczka w końcu złapiemy, zostaje już tylko cisza, i potrzeba nowego celu. 😄
  5. Raczej ekscytacja pomieszana z wkurwem i często niedowierzaniem.
  6. AD nuci "Mniej niż zero", po nadgarstku wieje wiatr, a ego rozpalone niczym martenowski piec, krzyczy o nieludzkim traktowaniu. 😉
  7. Fajnie, że udało Ci się tak trafić. Ja mimo wszystko ciągle szukam...
  8. Z wypracowań na ogół łapałem piątki. Nawet parę wierszy napisałem. [emoji28] Explorer - zegarek, który w katalogu i na zdjęciach wygląda jak ideał proporcji, a na ręce potrafi wydawać się bardziej stonowany, prawie „płaski". Na mojej tak właśnie wygląda. Czytelności nie można mu odmówić.
  9. Zakupy bez ryzyka? Dla mnie to jak deser bez smaku, wygląda ładnie, ale przyjemność z tego żadna. [emoji38] Nawet najlepsze transakcje niosą swoje konsekwencje.
  10. Poezja? To ja wzdycham, reszta dzieje się sama. 😄
  11. Dobry handlowiec/sprzedawca, osoba komunikująca się bezpośrednio z klientem, powinien mieć otwarty umysł, bo każda rozmowa to inny człowiek — z innymi obawami, potrzebami i sposobem myślenia. Jeśli zamknie się na jeden schemat, usłyszy tylko własny monolog, a nie drugą stronę. 😀
  12. Do pięciocyfrowego GMT podchodziłem już trzykrotnie. Na razie bez sukcesów.
  13. To samo miałem z Reverso 1931, Sky-Dwellerem, Snoopim, Montblanc, Chopardem i paroma innymi ... Lubisz starsze, ale nosisz nowsze. 😉
  14. Miłość platoniczna do rzeczy trwa w obietnicy - w świetle witryny, w marzeniu o dotyku, chęci zdobycia niedostępnego. Gdy wreszcie ją spełniasz, magia często blednie: idea staje się materią, a marzenie - przedmiotem z wagą, zapachem i niedoskonałością. Wtedy rozumiesz, że najpiękniejsze bywa to, co jeszcze nieosiągnięte - bo w wyobraźni nic się nie starzeje. Zrozumiałem wtedy, że najpiękniejsza była droga, nie cel. Bo pragnienie miało duszę, a rzecz - tylko metkę. Człowiek marzył, oglądał, wzdychał - prawie jak do niedostępnej miłości. Wreszcie kupił, rozpakował, postawił… i nagle cisza. Już nie błyszczy jak w marzeniach, nie gra jak w wyobraźni. Okazuje się, że cała magia mieszkała nie w przedmiocie, lecz w pragnieniu. [emoji6]
  15. Jeszcze tylko 2, 3 zegarki sprawdzę, i będę mógł odpocząć od tego wszystkiego. 😃
  16. Długo biłem się z myślami, ze dwa razy wycofywałem Kermita ze sprzedaży. Ostatnim razem postanowiłem dać mu w końcu szansę i go ponosić. No i został. Daytona poszła w świat, Pepsi raczej, podkreślam - raczej zostanie. Ogólnie redukuję kolekcję, bo nie czuję już tego pędu, przejadłem się...
  17. @Bugs, jednym wszystko przychodzi od razu, innym zabiera to trochę więcej czasu.
  18. Kiedyś, nabywając gorące modele, zachwycałem się nowymi Rolexami z ceramicznymi bezelami — ich połyskiem i nowoczesnym wyglądem. Z przymrużeniem oka słuchałem peanów tych, którzy przedkładali starsze pięciocyfrowe modele nad nowszymi. Z czasem jednak zrozumiałem, co chcieli mi przekazać - jak wyjątkowy jest stary, dobry 16610LV „Kermit”. Ma w sobie lekkość, proporcje i wygodę, których nowszym modelom czasami brakuje. Aluminiowa luneta ma swój urok, koperta lepiej układa się na nadgarstku, a całość nosi się po prostu naturalniej. Dziś doceniam go za klasyczny charakter i subtelną elegancję, która z biegiem lat tylko zyskuje na autentyczności i duszy. To zegarek, który nie próbuje krzyczeć nowoczesnością, ale mówi spokojnym głosem o tym, czym naprawdę jest Rolex — precyzją, tradycją i ponadczasowym stylem. Im dłużej go noszę, tym bardziej czuję, że 16610LV „Kermit” to nie tylko narzędzie pomiaru czasu, ale kawałek historii, który dojrzewa razem ze mną. Dojście do tego etapu zajęło mi całe 8 lat.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.